Sport.pl

Kulisy kontraktu Golloba: obiad z Karkosikiem, podwyżka, podpis na Mikołajki

Transfer Tomasza Golloba do toruńskiego Unibaksu to hit transferowy ligi żużlowej. Tak wyglądać miały kulisy negocjacji.
Roman Karkosik Roman Karkosik Fot. Nadesłane

Wielkie zaangażowanie Romana Karkosika

To pewne - nie byłoby Golloba w Toruniu, gdyby nie niesamowita determinacja właściciela drużyny, Romana Karkosika (na zdjęciu). Kiedy przejmował toruński klub planował zatrudnienie gwiazdy polskiego żużla, ale bez skutku. Teraz ponowił próbę i wszystko skończyło się błyskawicznie. Tak, jak w przeszłości Karkosik w jeden wieczór zapewnił Unibaksowi trzyletnie kontrakty z Chrisem Holderem, Ryanem Sullivanem i Darcy Wardem, tak teraz błyskawicznie i konkretnie działał w sprawie Golloba.

Wiadomo, że ten nie negocjował z nowym prezesem Unibaksu Mateuszem Kurzawskim, a bezpośrednio właśnie z właścicielem zespołu. Do pierwszych rozmów na temat ewentualnej umowy miało dojść już po jesiennym Grand Prix na Motoarenie.

Grand Prix w Toruniu Grand Prix w Toruniu Fot. Wojciech Kardas / Agencja Gazeta

O milionach przy obiedzie

Kiedy pierwsze sondowanie Golloba okazało się skuteczne, a ten przyznał, iż widzi możliwość startów w Toruniu, jesienią - a dokładnie w listopadzie - Unibax przeszedł do ofensywy. To był kontraktowy Blitzkrieg, wojna błyskawiczna nie zostawiająca żadnych złudzeń konkurencji, która też miała chęć na podpis Golloba. Według Przeglądu Sportowego były mistrz świata i Karkosik mieli spotkać się obiedzie, w trakcie którego ustalono wszystkie szczegóły umowy.

A czy podpisano jakiekolwiek dokumenty?

List intencyjny - jest, będzie, czy w ogóle to niepotrzebne?

Sprawa formalizacji kontraktu jest niejasna. Z jednej strony dziennik Express Bydgoski poinforował we wtorek, iż doszło do podpisania listu intencyjnego między Gollobem a klubem. Według innej wersji, forsowanej przez dziennikarza Przeglądu Sportowego Dariusza Ostafińskiego, żadnego listu intencyjnego nie było. - Z tego co mi wiadomo, rzeczywiście niczego chyba nie podpisano. Ale to w sumie niepotrzebne - mówi nam osoba, kierująca firmą, która jest jednym z większych sponsorów toruńskiego klubu. Jeśli więc żadnej umowy nie ma, czy można mówić o tym, iż transfer Golloba do Torunia jest przesądzony?

Obietnica cenniejsza niż jakikolwiek podpis

Nie powinno być wątpliwości. Nawet jeśli umowy nie ma, wystarcza sama deklaracja Golloba. Słów nie rzuca na wiatr. Często podkreśla to były prezes Stali Gorzów Władysław Komarnicki (na zdjęciu wspólnie z Gollobem). Kilka lat temu, kiedy Gollob ustalił z nim warunki kontraktu, także nie podpisano żadnej umowy ani listu intencyjnego. Żużlowiec miał mu powiedzieć, iż na pewno będzie startował w Gorzowie. I choć Komarnicki się denerwował, czy nie zmieni planów, Gollob dotrzymał słowa. Podobne słowa padły w rozmowie z Karkosikiem, więc i torunianie są spokojni o Golloba. To tym pewniejsze, że najpoważniejszy konkurent Unibaksu, PGE Marma Rzeszów, porozumiała się z Jarosławem Hampelem, który w grudniu ma się przenieść tam z Unii Leszno. Żaden inny klub nie będzie więc w stanie dać Gollobowi tyle, ile Unibax. A o jaką kwotę chodzi?

Marta Półtorak Marta Półtorak Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Gazeta

Marta Półtorak oferowała równie wiele jak Unibax

Zgodnie z tym, co Gollob mówił w wywiadzie dla Radia Zachód, pieniądze nie miały większego znaczenia przy decyzji, który klub wybrać. Okazuje się, że szefowa PGE Marmy Rzeszów, Marta Półtorak (na zdjęciu), oferowała mu podobny kontrakt, jak Karkosik. W Toruniu Gollob ma zarobić w skali roku ok. 2,6 mln zł. Według Przeglądu Sportowego oznaczać to będzie, mimo kryzysowych czasów, podwyżkę. W Gorzowie Gollob w 2012 r. miał zainkasować w sumie 2,3 mln zł. Wybór padł na Toruń a nie Rzeszów z kilku powodów. Unibax, po kilku latach prezesury Wojciecha Stępniewskiego, ma bardzo dobrą opinię w środowisku, a gwarantem wypłacalności jest Karkosik. Niebagatelne znaczenie ma dystans, jaki dzieli dom Golloba w Bydgoszczy, a Motoarenę. To kilkadziesiąt kilometrów. Do Rzeszowa byłoby ponad 500. Na kontrakt w Toruniu namawiali Golloba także znajomi - właśnie z Bydgoszczy.

Jason Crump Jason Crump Fot. Mikołaj Kuras / Agencja Gazeta

Jason Crump pytał o pracę w Toruniu

O tym, jak bardzo Toruń chciał Golloba, dobitnie przekonał się Jason Crump. Australijczyk, były mistrz świata, pożegnał się z cyklem Grand Prix i chciałby skupić się przede wszystkim na polskiej lidze. Wydawać by się mogło, że to kusząca propozycja. Crump chciał negocjować kontrakt w Toruniu. Byłby tańszy niż Gollob - chciał niespełna 2 mln zł za sezon. Choć zgłosił się na rozmowy, Karkosik nie zostawił mu złudzeń. Od razu poinformowano Australijczyka, że pracy w Toruniu nie dostanie, bo priorytetem jest Gollob.

Prezes toruńskiego Unibaksu Mateusz Kurzawski. Z przodu - żużlowcy toruńskiego klubu. Prezes toruńskiego Unibaksu Mateusz Kurzawski. Z przodu - żużlowcy toruńskiego klubu. Fot. Mikołaj Kuras / Agencja Gazeta

Koniec przecieków. Monopol Wirtualnego Torunia?

O sprawie Crumpa pierwsza napisała Gazeta Pomorska. Czy właśnie ta sprawa zirytowała Karkosika?

Express Bydgoski twierdzi, nie podając szczegółów, że właściciel toruńskiego zespołu zbeształ nowego prezesa klubu Mateusza Kurzawskiego (na zdjęciu w tle - za żużlowcami Unibaksu) za to, że o jednej z kadrowych nowości poinformował jeden, wybrany dziennik. Nie chodzi o Gazetę Wyborczą, nie chodzi raczej także o Nowości, więc najprawdopodobniej - o Gazetę Pomorską. Teraz, według Expressu, wszystkie nowe informacje związane z Unibaksem mają najpierw być eksponowane w serwisie internetowym Wirtualny Toruń. To miejski portal należący do spółki Unibax. Właśnie on jako pierwszy podał informację o tym, że umowa z Gollobem jest pewna i przesądzona.

Sam żużlowiec wykazał się wielką dbałością o skład zespołu i to, co stanie się z Adrianem Miedzińskim.

Pracy Miedzińskiemu wolałby nie odbierać

Gollob z Miedzińskim znają się ze wspólnej jazdy w reprezentacji Polski (na zdjęciu), w której mieli spore sukcesy. I zapewne dlatego były mistrz świata miał wypytywać o plany Unibaksu względem torunianina. Przegląd Sportowy twierdzi, iż Gollob dał Karkosikowi jasno do zrozumienia, iż źle by się czuł, gdyby miał zająć w zespole miejsce zżytego z Toruniem Miedzińskiego. Wtedy miał usłyszeć, że miejsce tego ostatniego jest niepodważalne, a z zespołem pożegna się Darcy Ward.

A kiedy Gollob oficjalnie zostanie żużlowcem Unibaksu?

Podpis w prezencie mikołajkowym

Wstępnie ustalona data konferencji i uroczystego złożenia podpisu to 6. grudnia. Gollob nie będzie formalnie związany już kontraktem ze Stalą, nie będzie trwała też tzw. cisza transferowa. To czwartek - idealny dzień pod kątem konferecji. Te zazwyczaj planuje się właśnie na te dni, by informacja była wyeksponowana w dziennikach w piątkowych, najpopularniejszych wydaniach. Możliwe, że tego samego dnia umowę podpisze w Rzeszowie Hampel (obaj na zdjęciu).

Niewykluczone jednak, że data się jeszcze zmieni. Nie zmieni się za to jedno: Gollob jest już uważany za żużlowca Unibaksu. Niezależnie od podpisu.