Sport.pl

Pięć powodów, dla których warto, by Gollob był żużlowcem toruńskiego Unibaksu

Pomysł kontraktu w Toruniu z Tomaszem Gollobem jest tyleż szalony, co fascynujący. Jest przynajmniej kilka powodów, dla których byłoby to arcyciekawe rozwiązanie.
Tomasz Gollob Tomasz Gollob Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta

Unibax rozmawiał już z Gollobem, ale to tajemnica poliszynela

Negocjacje Unibaksu z byłym mistrzem świata i wręcz symbolem żużlowej Bydgoszczy są oczywiście, ze względów formalnych, nieoficjalne. Oficjalnie Gollob traktowany jest ciągle jako żużlowiec związany kontraktem ze Stalą Gorzów, więc przyznać się do rozmów z konkurencją nie może. Wiadomo jednak, że do takich rozmów doszło, Gollob jest jazdą w Toruniu bardzo zainteresowany, a i sam Unibax potrzebuje mocnego hitu kadrowego, by rozbudzić ciekawość pogrążonych nieco w maraźmie kibiców.
A z kilku powodów ewentualny transfer Golloba do Unibaksu byłby arcyciekawy.

Unibax Toruń - Stal Gorzów Unibax Toruń - Stal Gorzów Fot. Wojciech Kardas / Agencja Gazeta

Powód 1. Jak zareagowaliby zagorzali kibice?

Kilkanaście lat temu Golloba w Toruniu, jeszcze na stadionie przy ul. Broniewskiego, wyzywano, czasami rzucano w niego czym popadło. Sam też nie szczędził powodów do kontrowersji. Na początku lat 90. potrafił pokazywać mało subtelne gesty w stronę kibiców na trybunach, skory był do ostrzejszych zwarć. Dochodziło też do konfliktów z żużlowcami ówczesnego Apatora: słynna była sytuacja, gdy starł się z Tomaszem Bajerskim. Później ten dumnie pozował fotoreporterom z podbitym okiem, a jego koledzy z toru podarowali mu bokserską rękawicę na pamiątkę sporu z Gollobem.

Na trybunach Gollob był uosobieniem konfliktu na linii Apator-Polonia. Później stadionowa nienawiść ewoluowała w kierunku szacunku, uznania dla jego niesamowitych umiejętności. Aż Gollob doczekał się kiedyś w Toruniu braw. Teraz perspektywa jego startów dla Unibaksu zmusiłaby torunian spod znaku Apatora do samookreślenia: czy emocje z przeszłości oraz sentymenty za żużlem z lat 90. mogą wziąć górę nad chłodnym rachunkiem zysków? Czy Gollob na prezentacjach witaby byłby a) brawami b) gwizdami c) ciszą?

Powód 2. Toruń miałby Golloba mistrzowskiego czy gorzowskiego?

A Gorzowie Gollob nie był Gollobem. Nie był takim, jakiego od lat zna się w lidze. Jego sprzęt defektował, brakowało mu dynamiki, przegrywał z przeciętniakami. Daleko mu było do miana lidera. W lidze został sklasyfikowany dopiero na 25. miejscu pod względem średniej biegopunktowej. Spekulowano, że z premedytacją zbija kiepską jazdą swój KSM, już z myślą o tym, by kusić kluby zimą tego roku. Czy Gollob nagle zapomniał, jak jeździ się na żużlu? Starty w Toruniu byłyby testem. Tu miałby wszystko: tor taki, jakiego oczekuje, pieniądze, bliskość domu. Jeśli w Unibaksie jeździłby tak, jak w ub. sezonie w Gorzowie, byłby to rzeczywiście znak, że era Golloba się kończy.

Ryan Sullivan (w czerwonym kasku) przyznaje, że na Motoarenie Unibax nie czuje się tak pewnie, jak powinien. Ryan Sullivan (w czerwonym kasku) przyznaje, że na Motoarenie Unibax nie czuje się tak pewnie, jak powinien. Fot. Mikołaj Kuras / Agencja Gazeta

Powód 3. Cicha rywalizacja o koronę króla Motoareny

Kto właściwie ma prawo do tytułu króla Motoareny? Gollob potrafi na niej wygrywać seriami, jest rekordzistą toru. Motoarenę uznaje za swój ulubiony obiekt pod względem geometrii, możliwości jazdy. Przed Grand Prix nazywany jest jej królem. Prawa do owego tytułu rości sobie także Ryan Sullivan (na zdjęciu: w czerwonym kasku).  Na wyjazdach bywa, że zawodzi, ale w Toruniu to żużlowy as. Ich cicha rywalizacja o prymat na Motoarenie dodałaby smaczku sezonowi. A ewentualne wyścigi nr 15, np. z parą Gollob-Sullivan mogłyby być popisem zmysłu żużla, taktyki, współpracy na torze.

Tomasz Gollob na podium Grand Prix Polski na żużlu w Toruniu Tomasz Gollob na podium Grand Prix Polski na żużlu w Toruniu Fot. Wojciech Kardas / Agencja Gazeta

Powód 4. Odrodzenie dzięki Toruniowi w Grand Prix

Przekreślanie Golloba w kontekście GP jest błędem. To ciągle kandydat do mistrzostwa świata. I wyraźnie myśli o najbliższym sezonie w tym kontekście. Przegląd Sportowy twierdzi, że jednym z warunków kontraktu Golloba w Unibaksie byłaby pomoc finansowa imperium Romana Karkosika właśnie w cyklu GP. A tam, jak nigdzie indziej, liczą się pieniądze inwestowane w sprzęt. Wie o tym Chris Holder, który mistrzem świata został właśnie dzięki atomowym silnikom i niemałym kwotom, jakie przeznaczał na swojego mechanika oraz maszyny. Gollob ostatnio sporo eksperymentował, pogrążał się w chaosie. Jeśli Karkosik traktowałby go jako swoją wizytówkę w GP, byłby to bardzo ciekawy eksperyment.

Powód 5. Dream team, wersja druga. Choć to ryzykowne.

Zespół, w którym byłby Holder, Darcy Ward, Gollob, Sullivan i np. Artur Mroczka oraz młodzieżowcy to zestawienie, jakiego w historii Unibaksu nie było. Toruński klub potrzebuje magnesu przyciągającego kibiców. Musi mieć skład do walki o mistrzostwo, bo tylko to zapewni mu pełne trybuny. Budowa zespołu marzeń jest obarczona ryzykiem ? taki nie sprawdził się choćby za prezesury Marka Karwana (na zdjęciu sprzed niemal dekady, obok Jasona Crumpa - za czasów Apatora/Adriany) jednak kusi. Gollob nie tylko oznaczałby nadzwyczaj mocny zestaw liderów Unibaksu. Bydgoszczanin jest świetnym mentorem dla juniorów, co pokazuje choćby przykład Bartosza Zmarzlika. Obecność Golloba w Unibaksie wpłynęłaby na rozwój Pawła Przedpełskiego.

" /> Ależ emocje na Narodowym! Polska pokonała Słowenię! Pięć goli! <div id= 
"/> Ależ emocje na Narodowym! Polska pokonała Słowenię! Pięć goli!