Miasto sportu? Nie. Toruń miastem straconych sportowców

Gdy magistrat szczyci się hasłem reklamowym 'Toruń miastem sportu' i inwestuje miliony złotych w rozbudowę infrastruktury, miejskie kluby tracą regularnie dziesiątki talentów. Raczej bezpowrotnie. Jeśli ktoś się z Toruniem żegna, już do niego nie wraca.
Lista tych, którzy - z przeróżnych powodów - zdecydowali się na karierę w innych miastach robi wrażenie. Szczególnie w kontekście zbliżających się igrzysk olimpijskich w Londynie. Dlaczego znakomici sportowcy - świetnie wyszkoleni przez przecież miernie zarabiających trenerów w zazwyczaj siermiężnych warunkach - żegnają się z Toruniem? Kogo z grona straconych talentów najbardziej żal?
1 Radosław Glonek (z lewej) Radosław Glonek (z lewej) Fot. ALEX DOMANSKI REUTERS

Radosław Glonek woli Gdańsk

29-latek jest teraz jednym z najlepszych polskimch florecistów. To żadne zaskoczenie. Już jako 10-letni maluch zaczynający treningi w toruńskich Budowlanych zwracał na siebie uwagę: precyzją, szybkością, coraz lepszą techniką. Wystarczyło mu kilka sezonów, by dla Budowlanych zdobyć pięć medali mistrzostw Polski, awansować w 2002 r. na mistrzostwa Europy w Conegliano i zaliczyć start w mistrzostwach świata w Trapani w 2003 r.

Dlaczego opuścił Toruń? Tu pojawia się podstawowy grzeszek sportowy miasta, na który zwraca uwagę m.in. sponsor miejskich zawodników, biznesmen Maciej Karczewski. Choć w Toruniu od lat istnieje Uniwersytet Mikołaja Kopernika, nie ma na nim żadnego kierunku związanego ze sportem. Dlatego miejskie talenty - już wyszkolone przez kluby i zarabiających grosze szkoleniowców - przenoszą się tam, gdzie są Akademie Wychowania Fizycznego.

Tak było w przypadku Glonka. W 2003 r. zaczął na AWF studia na kierunku 'turystyka i rekreacja'. Naturalne było, że z Budowlanych przeniesie się do AZS AWF Gdańsk. Zmienił klub, zmienił trenera, ale nie zmieniło się jedno - skuteczność podczas pojedynków. W 2008 r. z polską reprezentacją zdobył brąz w mistrzostwach świata. Trzykrotnie wygrywał zawody o Puchar Świata, był też dwukrotnie najlepszym florecistą w kraju. Teraz Glonek jest jedną z polskich nadziei podczas igrzysk w Londynie.

2 Adam Waczyński, Trefl Sopot (z lewej) Adam Waczyński, Trefl Sopot (z lewej) Fot. Dominik Werner / Agencja Gazeta

Adam Waczyński wybrał Sopot

Z grupy koszykarzy, którzy zaczynali kariery sportowe w Toruniu, można stworzyć całkiem ciekawy zespół - przy niewielkim wsparciu z zewnątrz bez problemów mógłby z powodzeniem walczyć w Tauron Basket Lidze.

Trudno przypuszczać, by miasto w najbliższym czasie miał ochotę reprezentować np. Adam Waczyński. Talent czystej wody, już jako mały chłopiec grywał z dorosłymi - najpierw dla zabawy, później już według poważnych reguł. Efekt rewelacyjny. Waczyński to jeden z najbardziej perspektywicznych koszykarzy młodego pokolenia, już uznany ligowiec i coraz odważniej walczący o stałe miejsce w reprezentacji narodowej. Co z tego ma Toruń? Niewiele. Choć Waczyński - wychowanek założonego przez jego dziadka i ojca klubu WAX Toruń - bywa w mieście często i ma w nim setki przyjaciół, gra od kilku lat nad morzem - dla Trefla Sopot. Tam już osiadł na dobre.

3

Łukasz Wiśniewski stawia (teraz) na Koszalin

Żal utraty Waczyńskiego, żal również pożegnania z Łukaszem Wiśniewskim. Przed dekadą zadziwiał toruńską ligę szkół średnich. Wtedy koszykarskie rozgrywki, w których grywały niemal wszystkie miejskie licea, technika i inne placówki, były oblegane. A Wiśniewski należał do gwiazd rozgrywek. W jednym z meczów zdobył ponad 100 punktów, w innych wręcz bawił się z przeciwnikami, którzy próbowali go powstrzymać. Znakomity drybling i panowanie nad piłką zostało mu do dziś, gdy jest uznanym ligowcem. Stał się koszykarskim obieżyświatem - próbował zrobić karierę w Stanach Zjednoczonych, później krążył po kilku klubach Polski. W ub. sezonie był jednym z filarów wicemistrzów Polski - Trefla Sopot. Teraz przeniósł się do Koszalina. 'Małpa' - tak nazywali Wiśniewskiego rywale z licealnej ligi - to gracz nietuzinkowy: przy ok. 186 cm wzrostu z łatwością ładuje piłkę w koszu z góry dzięki nadzwyczajnej motoryce i skoczności. Pokazuje te atuty wszędzie, tylko nie w Toruniu. Powód prozaiczny - w mieście nie ma warunków takich, jakie ma konkurencja.

4

Daniel Trojanowski salutuje Bydgoszczy

Sternik wioślarskiej osady wybiera się właśnie na igrzyska w Londynie. Kiedyś na taką imprezę wybierał się jako torunianinin - teraz jako bydgoszczanin. Wybrał to miasto ze względu na zawodowe perspektywy. Zawodowy wioślarz (na zdjęciu: pierwszy z lewej) jest jednocześnie starszym szeregowym. Bydgoszcz zaoferowała mu wojskowy etat, Toruń mógł Trojanowskiemu zaoferować co najwyżej kilka dobrych słów. I dlatego jego sukcesy są przypisywane Bydgoszczy, a nie Toruniowi.

24. lipca będzie świętował 30. urodziny. Zapewne niezbyt hucznie, bo wybiera się do Anglii, gdzie może wywalczyć wioślarski medal. Lista sukcesów - imponująca. Zaliczył już dwa występy na igrzyskach. W 2004 r. w Atenach jego ósemka była 8. W 2008 r. w Pekinie - 5. Najlepiej wspomina wynik z 2007 r., gdy będąc sternikiem dwójki zdobył złoto w mistrzostwach świata. Później powtórzył ten wynik w 2009. Wtedy ósemka ze sternikiem Trojanowskim wygrała mistrzostwa w Brześciu.

5

Sylwia Lewandowska walczy dla stolicy

To zdjęcie pochodzi z wiosny 2007 r. Wtedy toruńska 'Gazeta' na pierwszej stronie opisała wzruszającą historię młodej wioślarki Budowlanych Toruń, która każdego dnia wypływała na treningi na Wiśle w łodzi, która przetrwała pół historii PRL. Ponad 40-letnia sklejka jakoś wytrzymywała to, że Lewandowska nadawała jej niesamowitą prędkość. Wtedy Krystyna Jeziorska, trenerka Budowlanych, dziwiła się, że jej zawodniczka 'w takich warunkach zdołała jakoś zdobyć mistrzostwo Polski'.

Łódka ciągle służy talentom, a koleje łaty nie pozwalają się jej zatopić. Lewandowska z toruńskim klubem już się pożegnała. W Warszawie ma zdecydowanie lepsze warunki do treningów i nie musi zastanawiać się, czy na środku rzeki nie zacznie się zanurzać. Ona - tak, jak Trojanowski - na igrzyskach z Toruniem nie będzie miała już nic wspólnego.

6

Alina Orcholska w ogóle zrezygnowała ze sportu

Dziś tenisowa Polska żyje osiągnięciami Agnieszki Radwańskiej. Przed niemal dekadą krakowianka toczyła na kortach boje z torunianką Aliną Orcholską. Obie zaskakiwały trenerów, wielu w tej drugiej widziało jeszcze bardziej utalentowaną zawodniczkę. Z eksplozji możliwości Orcholskiej nic nie wyszło - miała problemy rodzinne, brakowało też w Toruniu perspektyw do tego, by skoncentrować się wyłącznie na tenisie.

7

Agata Zwiejska popłynęła do Wrocławia

Jeden z najbardziej zmarnowanych miejskich talentów pływackich. Agata Zwiejska miała wszystko, by być znakomitą zawodniczką - nie bez powodu potrafiła wygrywać z Otylią Jędrzejczak. Na zdjęciu jest z 2006 r. Wtedy, jako reprezentantka Delfina Toruń, była w składzie polskiej reprezentacji (na zdjęciu: druga z lewej), która stanęła na podium mistrzostw Europy. Bywała rekordzistką kraju, medalistką mistrzostw Polski - w kategoriach od młodzików po seniorów.

Najzdolniejsza miejska pływaczka w 2009 r. zamieniła Toruń na Wrocław. - Potrzebowałam zmiany, wyjazdu z tego miasta - mówiła wprost w wywiadzie dla 'Gazety'. Dodawała też: - W Toruniu nie miałam już motywacji. Brakowało bodźca, który pojawił się na Dolnym Śląsku. Znów czerpię radość z uprawiania sportu i mam chęć walki o najwyższe cele.

Przy okazji podkreślała, że 'chciałaby wystąpić na igrzyskach i  wierzy w to, choć już na pewno nie w barwach Torunia'. - W tym mieście przydałby się na uczelni kierunek "wychowanie fizyczne". Nie tylko zatrzymałoby to odpływ zdolnych sportowców, ale także spowodowało, że pojawiliby się młodzi zdolni zawodnicy - wskazywała Zwiejska.

8 Przemysław Karnowski Przemysław Karnowski Fot. Tilo Wiedensohler, FIBA.COM

Przemysław Karnowski poleciał za ocean

Dla Przemysława Karnowskiego Toruń zrobił się po prostu za mały. I wcale nie dlatego, że center koszykarskiej reprezentacji Polski ma skromne 213 cm wzrostu i potężne ramiona. Wicemistrz świata, jeden z najbardziej utalentowanych graczy młodego pokolenia na świecie, kandydat do gry w lidze NBA rozważał jeszcze niedawno wariant, w którym zostałby w Toruniu, przygotowywał się do matury i grał dla miejskiego klubu. Tylko, że w Toruniu nie ma ani świetnych warunków do pracy, ani mocnego zespołu - dlatego Karnowski najpierw wolał emigrację na jeden sezon do Tarnobrzegu, a teraz poleciał do Stanów Zjednoczonych. Kiedy jeszcze trenował w Toruniu, z zajęciami były problemy - malutki klub, który go wychował, nie był w stanie płacić sporych kwot za wynajem szkolnych sal sportowych. Karnowski grywał w koszykówkę gdzie tylko mógł - łącznie z betonowymi boiskami na dworze. W tych warunkach wyrósł na gracza, który teraz jest rozchwytywany. Tylko, że Toruń nie ma z tego nic poza wspomnieniami.

9

Michał Szpakowski i Mikołaj Burda wiosłują w Bydgoszczy

Ich również - z toruńskiej perspektywy - szkoda. Szpakowski jeszcze w 2009 r. odbierał stypendium prezydenta miasta dla najlepszych sportowców. Teraz oficjalnie to już bydgoszczanin. Tamtejszy klub reprezentuje także Burda, który mimo tego ciągle mieszka w Toruniu. O tym, że obaj pochodzą z ekipy AZS już się raczej nie pamięta.

10

Siostry Łyczbińskie fechtują nad morzem

Mają po 22 lata, rozwijają się w tempie znakomitym. Hanna Łyczbińska robi nadzwyczaj zawrotną karierę w światowej szermierce. I coraz bardziej kojarzona jest nie z Toruniem, a z Gdańskiem. Była reprezentantka Budowlanych, teraz walczy - podobnie jak Glonek - dla AZS AWF. Niedawno triumfowała w mistrzostwach Europy do lat 23 w Bratysławie.

W mistrzostwach świata juniorów w Baku zdobyła brąz. Jej siostra Marta (na zdjęciu: z trenerem Aleksandrem Borkowskim) - scenariusz kariery identyczny, jak w przypadku Hanny - była wtedy dziewiąta. Obie zapewniły trzecie miejsce reprezentacji w juniorskich mistrzostwach świata w drużynie. Do Gdańska przeniosły się ze względu na ofertę, jaką mają od tamtejszego AWF.

Talent równie wielki jak siostry Łyczbińskie mają inne zawodniczki Budowlanych -  Emilia Rygielska i Martyna Jelińska. I też są już kuszone przez miasta, które im zaoferować mogą więcej niż Toruń.

Czekamy na e-maile.

Jak zatrzymać talenty w Toruniu? Co zrobić, by na igrzyskach reprezentowały nasze miasto, a nie Gdańsk, Bydgoszcz czy Warszawę? Kogo z tych talentów najbardziej żal? E-mail: redakcja@torun.agora.pl. Wasze opinie opublikujemy.