Sport.pl

10. najciekawszych żużlowców na rynku transferowym

Bierzemy pod uwagę nie tylko klasę, ale i kwestię ceny.

10. Leon Madsen

Średnia 2014: 2,10

Zestawienie zaczynamy od Duńczyka, którego trudno nazwać postacią pierwszego planu, ale w wielu drużynach sprawdziłby się jako uzupełnienie dla liderów. Nie jest drogi, nie sprawia problemów, nie budzi - jeśli dostaje pieniądze na czas zastrzeżeń. W przeszłości świetnie sprawdził się jako kluczowa postać drugiej linii w klubie z Tarnowa (na zdjęciu: tak podrzucano go po finale w 2012 r.). Ostatni sezon w gdańskim Wybrzeżu był indywidualnie niezły. Jak na żużlowca, który wiecznie borykał się z problemami finansowymi, Madsen był dobrze przygotowany do spotkań. 39 wyścigów i osiem rozegranych spotkań wystarczyło do tego, by znalazł się na 10. miejscu klasyfikacji Enea Ekstraligi. Trudno oczywiście oceniać, by był żużlowcem lepszym niż ci za nim - np. Niels K. Iversen, Piotr Protasiewicz, Nicki Pedersen czy Bartosz Zmarzlik - ale trzeba oddać jedno: stosunek ceny do umiejętności to spory atut Duńczyka.

9. Peter Kildemand

Średnia 2014: 1,82

Częstochowski Pająk przebojem wdarł się do grupy najbardziej efektownie jeżdżących zawodników w lidze. Miał na dobre zakotwiczyć we Włókniarzu i stać się symbolem nowej jakości tego klubu, ale - po wyrzuceniu klubu z Ekstraligi - to niemożliwe. Chętnych na Kildemanda nie zabraknie. Nie jest jeszcze typem żużlowca, który seriami będzie wygrywał z liderami, ale może regularnie dostarczać ok. 10 punktów w meczu.

8. Greg Hancock

Średnia 2014: 2,32

Wyjątkowo ciekawa postać na rynku transferowym. Ma 44 lata, więc z pewnością nie będzie ponad żużel przekładał zabawy w pubach. Stuprocentowy profesjonalista ze świetnym wpływem na drużynę. Dostosowuje się do każdej przydzielonej mu roli - może być zarówno postacią pierwszego planu, niekwestionowanym liderem, jak i żużlowcem z numerem 12. Co najważniejsze: choć jest mistrzem świata i najlepszym pod względem średniej zawodnikiem Ekstraligi, wcale nie ceni się ponad stan.

Andreas Jonsson Andreas Jonsson MIKOŁAJ KURAS

7. Andreas Jonsson

Średnia 2014: 1,91

Wydawało się, że ma spory kryzys formy i to co dobre, to już za nim. W końcówce sezonu pozytywnie zaskoczył - zarówno w lidze, jak i w Grand Prix. Jako jeden z nielicznych, nie ma w Zielonej Górze podpisanego kontraktu na rok 2015. Spekuluje się, że Falubaz poszuka kogoś nowego na jego miejsce. Wtedy Jonsson będzie interesującym kandydatem dla wielu klubów Ekstraligi.

6. Grzegorz Walasek

Średnia 2014: 1,78

Sezon praktycznie spisał na straty ze względu na permanentne spory z Włókniarzem. Nie można dać się zwieść wynikom Walaska chociażby z meczów z Unibaksem Toruń, kiedy był cieniem samego siebie. Bliżej mu raczej do tego Walaska, który za łatwością kolekcjonował zwycięstwa w meczu ze Stalą Gorzów. Jeśli tylko chce - i widzi finansowy zysk na horyzoncie - to niezmiennie bardzo wartościowy żużlowiec. I dlatego już teraz nad jego zatrudnieniem zastanawia się kilka klubów Ekstraligi

5. Jason Doyle

Średnia 2014: 2,48 w I lidze

Najbardziej rozchwytywana postać w I lidze. Orzeł Łódź (na zdjęciu: drużyna przed meczem w Bydgoszczy z Polonią) go nie zatrzyma. Doyle bynajmniej nie należy do najmłodszych zawodników, ale właśnie teraz - jako 29-latek - zaliczył życiowy sezon. Widać, że przygodę z motocyklami zaczynał jako trzyletni maluch. Świetnie panuje nad maszyną, nie unika walki. Każdy kolejny sezon to dla niego progres - naturalne jest, że teraz musi przejść na wyższy, niż I-ligowy, poziom. Naiwnością byłoby sądzić, że jego średnia w Ekstralidze zbliży się do tej z sezonu 2014, ale Australijczyk bez wątpienia ma wszystko co potrzebne, by stać się ważnym ogniwem każdej z ekip.

4. Martin Vaculik

Średnia 2014: 2,30

Ma za sobą iście atomowy sezon - szczególnie pod względem startów. W tegorocznej Ekstralidze nie było - do czasu jego kontuzji - zawodnika, który z taką łatwością wygrywałby walkę na pierwszym łuku. Bardzo pozytywna postać - bezkonfliktowy, z prawdziwie amerykańskim luzem. Jednocześnie - bardzo skupiony na żużlu. Jeśli Tarnowa nie będzie stać na jego kontrakt, chętnych nie zabraknie.

Chris Holder Chris Holder MIKOŁAJ KURAS

3. Chris Holder

Średnia 2014: 1,78

Z jednej strony - żużlowiec popadający w ostatnich dwóch latach w przeciętność. Z drugiej - były mistrz świata, który musiał zmagać się z wyjątkowo paskudnymi urazami, które miały ogromny wpływ na spadek jego notowań. Teraz Holder wraca do zdrowia i zakłada, że w 2015 r. tego typu kłopotów mieć nie będzie. A jeśli będzie zdrowy, jest w stanie znów zachwycać. Mentalnie niezmiennie gotowy do walki nawet o mistrzostwo świata - szybkości się nie obawia, ciągle lubi ryzykować na torze. Fizycznie był w 2014 r. nieco zablokowany. W 2015 r. może wystrzelić - a ponieważ nie ma już przesadzonych oczekiwań finansowych, KS Toruń SA (bo to on zapewne zatrudni Australijczyka) sporo na nim skorzysta.

2. Tomasz Gollob

Średnia 2014: 1,74

Wielka niewiadoma. Czy bardzo słaby - jak na wcześniejsze osiągnięcia Golloba - sezon w Unibaksie Toruń to jedynie efekt wielu wcześniejszych wypadków i problemów sprzętowych, czy też wyraźny znak, że jego czas w żużlu się kończy? Był w tym sezonie zawodnikiem tylko jednego toru. Na Motoarenie jeszcze zdołał przekroczyć granice 2 punktów zdobywanych średnio na bieg. Na wyjazdach było już znacznie gorzej - tylko 1,39. Mnożyły się problemy z silnikami, czasami wręcz unikanie ostrych starć na torze. To wystarczyłoby, żeby Golloba przekreślić, ale... To ciągle Gollob. Starszy od niego o rok Hancock zdołał bez problemów wygrać właśnie i mistrzostwo świata i klasyfikację biegopunktową w Ekstralidze. Jeśli tylko w nowym sezonie Gollob przestanie eksperymentować z silnikami, a tłumiki przestaną być jego wrogami, ponownie będzie w elicie. Na transferowym rynku może odstraszać tylko jego cena - nawet po słabym sezonie 2014 nieźle się ceni. Tak czy inaczej - transferowa przyszłość Golloba jest arcyciekawa. Kto zaryzykuje? I czy wygra?

1. Grigorij Łaguta

Średnia 2014: 2,60

Ten wynik Rosjanin wypracował w jedynie pięciu meczach ekstraligi. Pod względem możliwości, techniki jazdy, odwagi - ścisła czołówka światowego żużla. Aż dziw, że ciągle nie przekonuje o tym w Grand Prix, bo naprawdę liczyłby się w walce o medale mistrzostw globu. W 2015 r. będzie głodny - i żużla, i pieniędzy. Zyska na tym zapewne PGE Marma Rzeszów, którą stać na spory kontrakt dla Rosjanina. Można zakładać, że odpłaci się świetnymi wynikami.