Sport.pl

Oto cenniki gwiazd polskiego żużla. Kryzys? Co z tego!

Polski żużel jest na ostrym finansowym wirażu, ale samych zawodników to nie obchodzi. Gdy prezesi klubów sugerują, że czas ciąć koszty, gwiazdy (ale nie tylko!) ciągle żądają milionów złotych.
To już stały element późnej jesieni i wczesnej zimy. Od lat polski żużel chce przejść w fazę oszczędności i też od lat dość boleśnie zderza się z realiami. Tak jest również teraz - w sytuacji, gdy w większości klubów zaczyna piszczeć bieda, sponsorzy są zaniepokojeni, trybuny pustawe, a spółka organizująca rozgrywki zmienia kierownictwo, by tchnąć w ligę nowego ducha.
Wojciech Stępniewski Wojciech Stępniewski Fot. Wojciech Kardas / Agencja Gazeta

Wyzwanie nowego szefa ligi. Cięcie kosztów

 

Ducha Stępniewskiego. Wojciech Stępniewski (na zdjęciu - na toruńskiej Motoarenie) kierując toruńskim Unibaksem dość skutecznie bronił się przed finansowym szaleństwem i naciskami żużlowców, choć ogromne znaczenie miały w tym przypadku pieniądze właściciela zespołu, Romana Karkosika. Były prezes klubu zyskał jednak w środowisku miano typa niepokornego. Ani myślał przepłacać. Chwilami doprowadzało to do sytuacji groźnych (wizja odejścia podstawowych żużlowców zespołu), chwilami kuriozalnych - gdy nawet nie rozpoczynał negocjacji z rozkapryszonymi gwiazdkami Grand Prix. Teraz Stępniewski, choć nie bezpośrednio, ma nowe zadanie: utemperować finansowe oczekiwania już nie kandydatów do Unibaksu, ale żużlowców całej ligi. Jeśli nie uda się kosztów kontraktów zawodników ograniczyć, ligę czeka równia pochyła. Do bankructwa klubów, a więc udziałowców samej spółki.

Nicki Pedersen, as Danii Nicki Pedersen, as Danii Fot. Mikołaj Kuras / Agencja Gazeta

Żużlowcy zmieniają ceny. Tak uliczni handlarze

 

Pieniądze, jakich żądają żużlowcy są niezmiennie ogromne. Tak, jakby były stałą stawką, która nie drgnie niezależnie od zawirowań regulaminowych, kryzysów finansowych i obietnic oszczędności.

Przegląd Sportowy pisze o cenniku Nicki Pedersena. Duńczyk ma za sobą świetny sezon. Wyszedł z kryzysu, wybił się z przeciętności, w którą popadł w ostatnich latach. Był gwiazdą w Polsce, niewiele brakowało, by sezon w Grand Prix skończył ze złotem. W cenniku, jaki przekazał jednemu klubowi Enea Ekstraligi oczekuje 4,8 tys. zł za punkt. W zestawieniu dla drugiego ? aż 7! To nowatorskie podejście. Tak, jak w Turcji uliczni sprzedawcy tekstyliów cenę towarów uzależniają od kraju klienta (Rosjanie zapłacą każdą kwotę), tak żużlowcy ustalają swój cennik w zależności od zasobności budżetu danego klubu.

Nicki Pedersen Nicki Pedersen Fot. Damian Kramski / Agencja Gazeta

Myślami w czasach finansowej prosperity

 

Zakładając wartość niższą i mecze na podobnym poziomie jak w sezonie 2012, Pedersen zainkasowałby ponad 3 mln zł. Jeszcze niedawno szefowie polskich klubów planowali ograniczenia budżetów zespołów tak, by były one na poziomie maksymalnie... 4 mln. Co ciekawe, Pedersen, patrząc na jego oczekiwania, wraca do złotego czasu sprzed ery Lehmann Brothers. To wtedy mógł w Polsce oczekiwać ok. 3 mln zł za sezon. Gdy zaczął się światowy kryzys finansowy, nie miał na to szans. W 2012 r. w Gdańsku Pedersen zarobił, nie odliczając oczywiście wszystkich kosztów, niespełna 2 mln zł. Zawdzięcza to głównie sporej liczbie startów oraz braku konkurencji w zespole.

Chris Holder Chris Holder Fot. Wojciech Kardas / Agencja Gazeta

Mistrz świata za rok w Toruniu ma 1,8 mln zł

W tym sezonie wynagrodzenie Pedersena było nieco wyższe niż to, na jakie mógł liczyć Chris Holder. Lider Unibaksu został mistrzem świata (co mogłoby usprawiedliwiać ewentualną podwyżkę) ale ma w Toruniu podpisany kontrakt na dwa kolejne sezony. Nie wiadomo, czy jest w nim zapis umożliwiający mu renegocjację warunków. Jeśli nie, Holder zarabiać będzie na podobnym poziomie, jak dotychczas - w skali sezonu 1,8 mln zł.

Jedna minuta ścigania i sporo w kieszeni

 

Wyższe wynagrodzenie od Holdera, jak twierdzi PS, miał Ryan Sullivan. Australijczyk za sam podpis na umowie z Unibaksem Toruń zainkasował 0,2 mln zł. W sezonie dołożył do tego aż 1,8 mln, bo miał atrakcyjną stawkę za zdobywane punkty: 7,5 tys. zł za każdy. Wystarczyło więc 10 punktów w meczu, co w przypadku Sullivana nie było problemem, by zebrać kwotę dla wielu osób na stadionie nieosiągalną.

Jason Crump Jason Crump Fot. Krzysztof Koch / Agencja Gazeta

Czy się stoi, czy się leży, 2 mln się należy

 

Okolice owych 2 mln zł to poziom, jakiego oczekuje teraz większość żużlowców. Tyle w skali najbliższego roku chce od PGE Marmy Rzeszów Jason Crump (na zdjęciu). W przeciwieństwie np. do Sullivana nie ma być to kwota uzależniona od wyników na torze, ale stała wypłata w transzach. Również za ok. 2 mln zł w Bydgoszczy skłonny byłby zostać rozchwytywany przez konkurencję Emil Sajfutdinow.

Tego, że owych milionów w Polsce nie uda się wynegocjować, nikt z żużlowców nie bierze pod uwagę.