Sport.pl

Deszcz, VIP-y, dzieci. Co irytowało was na Grand Prix?

Kolejny turniej Grand Prix w Toruniu przyniósł najwięcej kontrowersji w historii tych zawodów w mieście.
Dotychczas kibice oglądający rywalizację na Motoarenie nie narzekali - a jeśli już, to głównie na problemy z wyjazdem ze stadionu i potężne korki. Tym razem jest inaczej. Oto lista problemów, które wskazują fani. Jak wy, kibice, oceniacie Grand Prix w Toruniu od strony organizacyjnej? Piszcie - wasze komentarze opublikujemy na Torun.sport.pl. E-mail: redakcja@torun.agora.pl
Grand Prix w Toruniu Grand Prix w Toruniu Fot. Wojciech Kardas / Agencja Gazeta

Dach: największa z kontrowersji

To, co działo się na toruńskim niebie emocjonowało kibiców niemniej jak sama walka na torze. Toruń został organizatorem ostatniego turnieju Grand Prix m.in. ze względu na infrastrukturę. Motoarena miała zagwarantować, że październikowe zawody odbędą się niezależnie od pogody. Stadion w Toruniu - za potężne miliony zł - ma przecież dach, który powinien ochronić obiekt przed deszczem.

Czy GP obnażyło problem Motoareny? Dach chronił, ale raczej kibiców, a nie sam tor. Rozpoczęcie zawodów trzeba było opóźnić - co w świecie GP jest rzadkością. Organizatorzy dbają o to, by wszystko przebiegało idealnie co do minuty. Greg Hancock podkreślał, że decyzja o opóźnieniu GP jest słuszna, bo tor na łukach nie był bezpieczny.

Z drugiej strony - trzeba zauważyć, że zawody rozegrano później bez większych problemów. I to mimo, że nad regionem w sobotę przeszła spora nawałnica. A jak wy to oceniacie? Na zdjęciu: fragment jednego z wyścigu. Choć zawody rozpoczęły się nie o g. 19.15, a o 19.40 - na torze nie brakowało ostrej rywalizacji.

Grand Prix w Toruniu. Z lewej - prezydent Michał Zaleski. Grand Prix w Toruniu. Z lewej - prezydent Michał Zaleski. Fot. Wojciech Kardas / Agencja Gazeta

Dzieci były dzielne, ale marzły

To, że zawodnikom podczas prezentacji zawodów często towarzyszą dzieci, stało się już tradycją. W Toruniu najmłodsi bohaterowie ceremonii stali na murawie w deszczu, co tych, którzy byli na trybunach mogło przyparawić o dreszcze. Tym bardziej, że VIPy (na zdjęciu: prezydent Torunia Michał Zaleski - z lewej) - nie tylko lokalne - czekały na rywalizację w znacznie lepszych warunkach: pod dachem. Szkoda, że nikt nie wpadł na to, by zadbać również o dzieci.

Grand Prix w Toruniu Grand Prix w Toruniu Fot. Wojciech Kardas / Agencja Gazeta

Chaos na trybunach

Wielu kibiców irytowało i zachowanie służb porządkowych, i chaos komunikacyjny. Wielu fanów nie wiedziało o tym, że muszą poruszać się po stadionie ze swoimi biletami - inaczej nie mogą wejść do sektorów, w których mają miejsca. Tak dochodziło do konfliktów z tymi, którzy pracowali na stadionie dbając o porządek. Niektórzy fani wskazują na to, że ochroniarze nazbyt energicznie wypełniali swoje obowiązki wręcz terroryzując Bogu ducha winnych kibiców.

Czekamy na Wasze opinie o GP. Sukces czy porażka? Zadaszenie okazało się kompromitacją czy sukcesem? Piszcie: redakcja@torun.agora.pl. Wasze opinie zaprezentujemy w naszym serwisie.