Sport.pl

Oceniamy koszykarzy Polskiego Cukru/ SIDEn. Jak grali?

Torunianie mają za sobą pierwszy mecz rozegrany w swojej hali. Niektórzy już teraz są w znakomitej formie.
Jak grali w zwycięskim meczu z Sokołem Łańcut (zdjęcia: Mikołaj Kuras)?

Łukasz Żytko: błyski obok błędów

Rozgrywający toruńskiego klubu miał kilka rewelacyjnych akcji - m.in. idealne podanie do wbiegającego pod kosz Marcina Kowalewskiego. Na początku meczu doskonale wykorzystywał każdy błąd rywali - albo rzucał, albo szukał dobrze ustawionych partnerów z zespołu. Gorzej było w drugiej połowie, gdy nie rozgrywał akcji już tak dobrze jak wcześniej - m.in. stąd wysoka porażka PC SIDEn w trzeciej kwarcie.

Adam Lisewski: nieustępliwy, ale faulujący

Podstawowy center PC SIDEn był w cieniu innych podkoszowych. Wzbudził zainteresowanie tym, jak wykonywał rzuty wolne - jedną ręką - jednak w sumie grał niewiele. Powód taki, jakiego przed sezonem obawiali się trenerzy: szybko popełniane faule. Już teraz wiadomo, dlaczego trener Eugeniusz Kijewski tak bardzo chciał mieć dwóch zmienników dla Lisewskiego.

Roman Szymański: pozytywne zaskoczenie

Kilka lat temu był przeraźliwie chudy i nijak nie przypominał podkoszowego. Teraz jest wyraźnie mocniejszy fizycznie - i to widać pod tablicami. Bardzo długie ręce pomagają w obronie, w której Szymański potrafi przypilnować też niższych zawodników od siebie. W ataku prawie niewidoczny - PC SIDEn wyraźnie unika tego, by to on kończył akcje w ofensywie. Za to w obronie - ciekawy gracz.

Jacek Jarecki: dłoń iście perfekcyjna

To kilka rzutów świetnego strzelca PC SIDEn właściwie ustawiło mecz. Jarecki - świetnie odnajdywany przez kolegów - trafił w pierwszej kwarcie meczu trzykrotnie z dystansu, co torunian wprowadziło w euforię, a rywali w rozpacz. O ile w ataku był jak zwykle bardzo cenny, notę obniża defensywa. Kilka razy popełniał błędy w rotacji, co wytykał mu m.in. Żytko.

Sławomir Sikora: zmiennik pełen energii

Przed sezonem zapowiadał, że jest graczem, którego wszędzie pełno. To prawda. Zbierał piłkę, napędzał ataki, rzucał, podawał, bronił, przechwytywał piłki. Wyglądał tak, jakby w ogóle nie miał zamiaru zejść z parkietu. Jego cenną cechą jest uniwersalność - może grać na kilku pozycjach. Można powiedzieć, że generuje na parkiecie chaos, ale akurat z wielką korzyścią dla drużyny. Taka nutka szaleństwa i nieprzewidywalności się bardzo przydaje.

Aleks Perka: cierpliwość w cieniu

Teoretycznie to jeden z najdroższych koszykarzy PC SIDEn i w związku z tym są wobec niego szczególne oczekiwania. Przeciwko Sokołowi grał przeciętnie - wyraźnie widać było skutki drobnego urazu. Był w cieniu innych wysokich zawodników torunian, ale grał mądrze - nie robił niczego na siłę, grał cierpliwie. Co ważne - wyraźnie nie dla statystyk. Daleko mu do typu koszykarskiego gwiazdorskiego egoisty.

Radosław Plebanek: niespodziewany strzelec

Kiedy trafił z dystansu po rzucie wręcz ośmieszającym przeciwnika, schodząc na ławkę rezerwowych pokazał żartobliwie gest strzałów z rewolweru. Faktycznie - był rewolwerowcem, jakiego się nikt nie spodziewał. Plebanek w ub. sezonie rzucał bardzo rzadko. W środę potrafił w tłoku skończyć ładnie kontrę, trafił ważny rzut z dystansu, a do dobrej gry w ataku dołożył świetną obronę. Łatał dziury, wywierał najlepszy z torunian nacisk na graczy obwodowych Sokoła. Świetny mecz rezerwowego PC SIDEn.

Piotr Śmigielski: mądrość na parkiecie

Spryciarz jakich mało. Umie wykorzystywać swoją siłę fizyczną, wie kiedy przyspieszyć grę. Wraz z Żytko tworzy wyjątkowo nieprzewidywalny duet obrońców. Śmigielski jest na parkiecie agresywny, żywiołowy i cieszy się sporym zaufaniem trenera Eugeniusza Kijewskiego.

Następny mecz PC SIDEn w Toruniu w niedzielę 14.10 - g. 18.30 rywalem będzie Znicz Pruszków.