Dlaczego Energa przegrała z Wisłą Can-Pack? Jest główna przyczyna

Kibice w Toruniu po cichu liczyli na zwycięstwo toruńskich koszykarek nad Wisłą Can-Pack Kraków. Rzeczywistość okazała się brutalna i podopieczne Elmedina Omanicia przegrały wyraźnie i jak najbardziej zasłużenie. O przyczynach takiej sytuacji pisze Filip Łazowy.
Nie ukrywam, że sam liczyłem na wygraną nad zespołem z Krakowa. Wiedziałem, że będzie to bardzo trudne zadanie, ale możliwe do zrealizowania. Patrząc na bardzo małą rotację, jeśli chodzi o Polki w zespole z Krakowa, zarówno ja, jak i kibice w Toruniu mogli mieć nadzieję na korzystny wynik.

Niestety, już pierwsze minuty pokazały, że to krakowianki dyktują warunki na parkiecie. Gospodynie nie trafiały z dystansu, a to był jeden z elementów, który mógł zaskoczyć szczelną obronę Wisły Can-Pack. Z kolei defensywa Energi była dziurawa jak szwajcarski ser. Ambicji katarzynkom nie można było odmówić, ale to krakowianki grały bardziej pomysłowo i przede wszystkim skuteczniej. Z tą ambicją to też nie do końca prawda. Mam tu na myśli Tijanę Ajdukovic. Mająca aż 195 cm Serbka spędziła w tym meczu na parkiecie ponad 19 minut. Trafiła pięć z 11 prób, ale na tym koniec. W tym czasie nie zanotowała ani jednej zbiórki. Dziwne? Bardzo. Na pewno Ajdukovic lepiej spisuje się w ataku niż w obronie, ale zebrać kilka piłek też spokojnie powinna. W czym leży zatem przyczyna takiej postawy?

Wydaje się, że tu ogromną rolę odgrywa zaangażowanie samej zawodniczki. Po Ajdukovic nie widzę woli walki, nieustępliwości i zadziorności na parkiecie. Wymagam za dużo? Chyba nie, bo w mistrzostwach Europy w barwach reprezentacji Serbii takich argumentów jej nie brakowało. Także w Eurolidze Ajdukovic gra znacznie lepiej. Mecze w Basket Lidze Kobiet jakby jej już nie interesowały. Przynajmniej nie tak, jak oczekuje od niej trener i kibice. W europejskich pucharach musi się pokazać, bo inne czołowe kluby na pewno będą chciały ją w przyszłym sezonie pozyskać. Dlatego dobra gra Ajdukovic w Eurolidze będzie dla niej przepustką do lepszego klubu i znacznie wyższego kontraktu. Oczywiście mogę się myli i Serbka miała kolejny słabszy dzień podczas meczu ligowego. Myślę jednak, że coś tu jest na rzeczy.

Ale to nie jest tak, że słaba gra Ajdukovic zaważyła na porażce z Wisłą. Na parkiecie przebywają przecież inne zawodniczki, a Serbkę można posadzić na ławce rezerwowych. I tak właśnie po przerwie zrobił Elmedin Omanic. Z 16 punktów straty Energa po zmianie stron odrobiła aż osiem. Jednak na więcej krakowianki już nie pozwoliły. Pod koszem szalała zwłaszcza Jantel Lavender, a dzielnie wspierała ją Gintare Petronyte. Brak wysokich i silnych koszykarek sprawił, że podopieczne Stefana Svitka często grały do swoich podkoszowych, które z łatwością zdobywały punkty. Przy kontuzji Jeleny Velinovic oraz bardzo słabej grze w defensywie Ajdukovic Energa ma problem. I dobrze, że uwidoczniła to gra z Wisłą Can-Pack. Inne zespoły w Tauron Basket Lidze Kobiet mogą podobnie wykorzystać słabości Energi.

Brakuje mi w zespole kogoś takiego jak Talia Caldwell. Amerykanka robi teraz furorę w lidze greckiej, a sezon wcześniej czarowała nas swoją grą w Toruniu. Niestety, poważny uraz przedwcześnie zakończył jej sezon 2013/2014. Caldwell, która ma tylko 188 cm przy 195 cm Ajdukovic, w obronie jest znacznie lepsza. Potrafiła się przepchnąć, zrobić sobie miejsce pod tablicą i zebrać piłkę zarówno w obronie, jak i w ataku. Kiedy trzeba było, to zdobywała też punkty. Dlatego aby marzyć o grze w finale Tauron Basket Ligi Kobiet potrzeba w Toruniu takiej zawodniczki jak Caldwell.

Na razie nie jest źle, wręcz przeciwnie, bo Energa naprawdę gra dobrze i ma olbrzymi potencjał. Jednak bez klasowego i walczącego centra trener Omanic może niewiele wskórać.