Energa Toruń o krok od wielkiej sensacji w Eurolidze

Pechowo zakończył się pierwszy mecz toruńskich koszykarek w Eurolidze. Energa w trzeciej kwarcie wygrywała z Nadieżdą w Orenburgu różnicą 17 punktów, ale ostatecznie przegrała 65:63
Koszykarki Energi do debiutanckiego występu w Eurolidze przystąpiły bez jakichkolwiek kompleksów. W 2. min po trafieniu Jeleny Velinovic było 7:2 dla toruńskiej drużyny. Po chwili faworyzowane Rosjanki odrobiły straty i później objęły prowadzenie. Od stanu 16:16 kolejne siedem punktów zdobyły koszykarki Energi i było 23:13 dla podopiecznych Elmedina Omanicia. Świetnie w pierwszej części spisywały się zwłaszcza Rebecca Harris, Amanda Jackson i Maurita Reid. Celnymi rzutami pomagała także Aleksandra Pawlak. Pierwszą kwartę skuteczną kontrą zakończyła Tereza Peckova.

Początek drugiej to dominacja Nadieżdy. W ciągu czterech minut gospodynie zdobyły 10 punktów, podczas gdy Energa zaledwie dwa. Wydawało się, że w tym momencie Rosjanki przejmą kontrolę nad wydarzeniami na parkiecie i systematycznie będą budować swoją przewagę. Ale kiedy po chwili z dystansu trafiły Pawlak, a później Katarzyna Suknarowska, było 35:30 dla Energi. W końcówce miejscowe zagrały agresywniej i wymuszały straty na toruńskiej drużynie. Podopieczne Omanicia często też faulowały swoje przeciwniczki - do przerwy aż 12 razy przekroczyły przepisy. Aż cztery przewinienia miała na koncie wtedy Jackson. Na przerwę oba zespoły schodziły przy wyniku remisowym - było 37:37.

Po zmianie stron od mocnego uderzenia rozpoczęły torunianki. Najpierw celny rzut wolny wykonała Reid, później do kosza trafiały kolejno Ajdukovic, Jackson, Harris, potem Jackson, Ajdukovic dwa razy, następnie Reid, Ajdukovic i w ciągu 6 minut Energa zdobyła 17 punktów z rzędu. Było w tym momencie 54:37 dla podopiecznych Omanicia.

Fatalną passę miejscowych przerwała Elena Beglova po niesportowym faulu Reid.

Rosjanki w tej kwarcie kompletnie się pogubiły, traciły piłki i nie poradziły sobie z pressingiem Energi. Szkoleniowiec Nadieżdy nie wytrzymał i zdjął z parkietu wszystkie podstawowe koszykarki i zastąpił je rezerwowymi.

Po chwili zmienił jednak zdanie i po krótkiej przerwie znów wpuścił na boisko swoje liderki. Te wyraźnie się przebudziły i zespół z Orenburga szybko niwelował poniesione straty.

Przed ostatnią kwartą Energa prowadziła 56:47.

W ciągu 57 sekund zrobiło się już tylko 56:52, bo najpierw z dystansu trafiła Anna Cruz, a później 2 punkty zdobyła Dewanna Bonner. Passę gospodyń przerwała celnym rzutem Ajdukovic.

Niestety kolejne minuty to popis Rosjanek, które grały bezbłędnie w defensywie i skutecznie w ataku. Jeszcze na pięć minut przed końcowym gwizdkiem Energa była na prowadzeniu, ale 60 sekund później było już 60:58 dla Nadieżdy. Podopieczne Omanicia nie były w stanie w ostatniej kwarcie przełamać niemocy strzeleckiej. Dopiero 71 sekund przed końcem meczu trafiła Harris i było tylko 61:60 dla koszykarek z Orenburga. Po chwili dwa rzuty wolne wykorzystała Beglova i było 63:60 dla Nadieżdy. W odpowiedzi nie trafiła Harris, a faulowana Bonner podwyższyła prowadzenie gospodyń do 64:60. Szansę na zwycięstwo Energi przedłużyła Pawlak, która celnie rzuciła za trzy punkty - na 24 sekundy przed końcowym gwizdkiem było 64:63 dla Rosjanek. Faulowana Bonner ponownie tylko raz trafiła z linii rzutów wolnych i było 65:63. Do dogrywki mogła doprowadzić Jackson, ale jej rzut w ostatniej akcji zablokowała Bonner. Ostatecznie Nadieżda pokonała debiutujący zespół Energi 65:63.



Wynik meczu

Nadieżda Orenburg - Energa Toruń 65:63

Kwarty: 20:27, 17:10, 10:19, 18:7

Nadieżda: Bonner 15, Zhedik 10 (2), Johnson 10, Dimitrakou 9 (1), Cruz 9 (1), Vieru 6, Beglova 6, Volkova 0, Kirillova 0,

Energa: Harris 14 (1), Ajdukovic 13, Pawlak 9 (3), Velinovic 8, Jackson 7 (1), Reid 7, Suknarowska 3 (1), Peckova 2, Makowska 0