Sport.pl

Dwa kluby nie mają pieniędzy, więc koszykarka rzuca w trybuny

Joanna Zalesiak w meczu przeciwko Artego Bydgoszcz piłką rzucała tylko w trybuny.
I to tenisową w ramach konkursu dla kibiców w trakcie przerwy w spotkaniu. Była zawodniczka AZS PWSZ Gorzów nie może zadebiutować w Enerdze, bo toruński klub został oszukany.

24-letnia koszykarka ostatnie trzy sezony spędziła w Kanadzie. Teraz wróciła na polskie parkiety a kontrakt z tą zawodniczką podpisał toruński klub. Działacze brązowego medalisty poprzednich rozgrywek mieli zapewnienie od agenta Zalesiak, że list czystości wystarczy do jej zgłoszenia w PLKK. Jednak szybko okazało się, że prawda jest zupełnie inna. Klub z Gorzowa zażądał od Energi pieniędzy za możliwość gry Zalesiak w Toruniu. Zawodniczka posiada wciąż status wychowanka ponieważ rozgrywki w Kanadzie nie są w strukturach Europejskiej Federacji Koszykarskiej FIBA. - Niestety. Takie są przepisy i dlatego jeśli Zalesiak ma u nas grać to klub musi zapłacić. Ale jesteśmy w takiej sytuacji, że nie mamy na to pieniędzy - powiedziała dyrektor toruńskiego klubu Krystyna Bazińska.

Torun.sport.pl dowiedział się, że AZS Gorzów za wypożyczenie zawodniczki żąda 10 tys. zł, natomiast za transfer definitywny kwoty dwukrotnie wyższej. Energa płacić nie zamierza, bo po prostu nie ma z czego. Zawodniczka nerwowo czeka na dalszy rozwój wydarzeń i może jedynie trenować.

Działacze z Gorzowa dyskutowali nad tą sprawą w poniedziałek i doszli do wniosku, że z ceny "nie zejdą", bo sami zmagają się z problemami finansowymi. Zespół prowadzony przez Elmedina Omanicia wyjechał do Rybnika w takim samym składzie w jakim wystąpił na inaugurację z Artego Bydgoszcz. Oprócz Zalesiak niezdolne do gry z powodu kontuzji są Monika Krawiec, Róża Ratajczak i Brittany Spears.

Więcej o: