Sport.pl

Energa Toruń straciła Sepulvedę, więc straci też Page?

- By walczyć w pucharach, klub musiałby mieć tylko na to ok. 100 tys. zł. Nie stać nas na taki wydatek. To spora kwota. Lepiej przeznaczyć to na wynagrodzenia zawodniczek - mówi o polityce kadrowej zespołu szef koszykarek toruńskiej Energi.
Filip Łazowy: Pan jako prezes klubu oraz trener zespołu Elmedin Omanić zdecydowaliście się na podpisanie kontraktu z Adrianne Ross. Zmieni liderkę drużyny Jazmine Sepulvedę. To wprowadzenie wariantu oszczędnościowego?

Maciej Krystek: Nie. Po prostu zmusiła nas do tego sytuacja. Jazmine i jej agent obiecali nam, że zostanie w Toruniu na następny sezon. Nam też zależało na tym, aby nadal tu grała. Wszystko więc wskazywało na to, że dalej będzie reprezentować barwy Energi.

Dlaczego więc Sepulveda odchodzi z drużyny po świetnym sezonie?

- Niedawno dostaliśmy wiadomość, że przenosi się do innego klubu. Agent Jazmine powiedział, że Sepulveda chce grać w zespole, który będzie występował w europejskich pucharach. Choć czy taki znajdzie, naprawdę nie jestem przekonany. Z drugiej strony to, co mówi agent, nie zawsze pokrywa się z rzeczywistością. Dlatego nie ma w składzie Sepulvedy. Natomiast Ross to dobra i sprawdzona koszykarka. Kiedy sprowadziliśmy Sepulvedę, mało kto był przekonany co do tego transferu. Myślę, że decyzja o umowie z Ross będzie trafiona.

Jakie plany Energa ma w sprawie kontuzjowanych ostatnio Moniki Krawiec i Róży Ratajczak? Możliwości ich obu są spore, ale mają spore problemy ze zdrowiem. Krawiec ostatnio w ogóle nie grała. Ratajczak była krótko w składzie, ale też doznała poważnego urazu.

- Jeśli chodzi o tę ostatnią, w kwietniu miała operację. Jej przerwa od koszykówki musi potrwać pół roku, więc jeszcze trochę czasu zostało. Co do Moniki - nie mam żadnego sygnału, że z jej zdrowiem jest coś nie tak. Dlatego spodziewam się jej 6 sierpnia na treningu. Wtedy drużyna rozpocznie przygotowania do rozgrywek.

Dlaczego klub po raz kolejny musi rezygnować z europejskich pucharów? Rywalizacja w kraju trochę traci sens, gdy np. Energa niezależnie od wyniku i tak rezygnuje z rywalizacji.

- Z Euroligi zrezygnowaliśmy z dwóch względów. Nie stać nas na te rozgrywki. Poza tym, by tam grać, trzeba byłoby mocno wzmocnić zespół. Inaczej bylibyśmy takim przysłowiowym chłopcem do bicia, a przecież nie o taki rozgłos nam chodzi. Do Pucharu FIBA też na razie się nie zgłosiliśmy. Koszt uczestnictwa w tych rozgrywkach to ok. 100 tys. zł.

To zbyt wiele dla toruńskiego zespołu?

- W kasie naszego klubu nie ma na to pieniędzy. Mamy ograniczony budżet, nas na to nie stać. Wolimy przeznaczyć pieniądze na wypłaty dla zawodniczek. Europejska federacja wciąż czeka na nasz sygnał. Ale muszę przyznać, że z każdym dniem szanse na grę w Europie maleją. To smutne, ale rzeczywistość jest brutalna.

Skoro priorytetem jest wynagrodzenie zawodniczek, czy są szanse na to, że Energa przedłuży umowę ze swoją gwiazdą Julie Page? Była uważana za najlepszą zawodniczkę ubiegłego sezonu w Enerdze.

- Ona gra teraz na igrzyskach w Londynie. Dawno się już z nią nie kontaktowaliśmy. Wyraziła chęć pozostania w Toruniu, ale pod warunkiem że zostanie trzon zespołu. Wiadomo, że będzie inaczej. Kiedy odeszła Sepulveda, musimy liczyć się z tym, że i Page też nie będzie chciała tu zostać. Po igrzyskach na pewno z nią porozmawiamy i zobaczymy, jakie są szanse na to, by dalej grała w Enerdze.

W województwie rośnie Toruniowi groźny konkurent w lidze. Zespół Artego Bydgoszcz jest bardzo aktywny na rynku transferowym. Szykuje się zacięta rywalizacja o prymat w regionie?

- Podchodzę do tego bardzo spokojnie. Z bardziej precyzyjnymi ocenami trzeba się jeszcze wstrzymać. W ubiegłym roku było podobnie i wszyscy wiemy, jak się to skończyło. Artego miało wyższy budżet od naszego i nie awansowało nawet do play-off, a my zdobyliśmy brązowy medal. Gdy ma się szeroki skład, jest wiele zawodniczek chcących grać, a nie siedzieć na ławce. Dlatego ciekawi mnie, jak teraz zostanie poukładana drużyna w Bydgoszczy. My skupiamy się na sobie. Nas interesuje Energa oraz jej przygotowania, zestawienie zawodniczek. Myślę, że trener Elmedin Omanić wykonuje świetną pracę i to jest nasz wielki atut. Zakładam, że zbudujemy ciekawą drużynę. I dopiero w połowie sezonu zasadniczego będzie można powiedzieć, jak wygląda rywalizacja na linii Toruń - Bydgoszcz. Mam nadzieję, że z punktu widzenia kibiców będzie to jednak walka bardzo, bardzo ciekawa.

Więcej o: