Sport.pl

Energa rezygnuje z gry w Eurolidze. Klubu nie stać

Po raz drugi działacze toruńskiej drużyny są zmuszeni z rezygnacji gry w prestiżowych rozgrywkach europejskich. Powód? Ten sam - brak pieniędzy
W poprzednim sezonie Ford Germaz Ekstraklasy koszykarki z Torunia po raz drugi w historii zdobyły brązowy medal. Najpierw udało się go świętować w hali w Polkowicach, a ostatnio po wygranej nad Lotosem Gdynia w obiekcie w naszym mieście przy ul. Grunwaldzkiej. Po kilku tygodniach do klubu Energa przyszła wiadomość od europejskiej federacji koszykarskiej. Zespół z Torunia za miejsce na podium w PLKK został zaproszony do udziału w elitarnych rozgrywkach Euroligi. To już drugi taki przypadek. Wcześniej działacze musieli zrezygnować, bo gra w Europie na tym poziomie przerastała możliwości finansowe klubu.

Tym razem włodarze Energi po krótkim namyśle podjęli podobną decyzję. - Nie stać nas na to. Gra w Eurolidze wiąże się z wydatkami rzędu kilkuset tysięcy złotych. Marzy nam się gra z najlepszymi zespołami na Starym Kontynencie, ale trzeba mierzyć siły na zamiary. Jeśli mielibyśmy większy budżet to skorzystalibyśmy z zaproszenia - powiedziała dyrektor toruńskiego klubu Krystyna Bazińska.

Zamiast w Eurolidze Energa najprawdopodobniej zagra w znacznie mniej prestiżowych rozgrywkach Pucharu Fiba. To jednak też oznacza znacznie mniejsze wydatki. Ale ostateczną decyzję działacze toruńskiego klubu podejmą do końca czerwca. Wtedy to też mija termin zgłoszeń drużyn do europejskich pucharów.

Jeśli zespół prowadzony przez Bośniaka Elmedina Omanicia do nich przystąpi będzie jedynym przedstawicielem gier zespołowych, który będzie reprezentował Toruń na arenie międzynarodowej.

Działacze Energi powoli kompletują skład na następny sezon. Nowymi twarzami w drużynie będą Paulina Misiek i Martyna Koc. Z ekipy Omanicia odeszła Marta Jujka, z klubem pożegnają się też zapewne Jelena Maksimovic, Leah Metcalf, Bridgette Mitchell i Adeola Wylie



Komentarz

Coś tu jest nie tak. Europejskie puchary powinny być nagrodą dla klubów a nie kolejnym problemem. Niestety tak jest w sytuacji laskarzy i koszykarek. Klubów nie stać na grę w Europie. O ile hokeiści przegrali awans na boisku to koszykarki go wywalczyły. Dla pierwszych wygrana byłaby przekleństwem, bo nie stać byłoby ich na daleki wyjazd. Drużyna koszykarek po raz drugi musi rezygnować z najbardziej prestiżowych rozgrywek. Coś trzeba zmienić. Jakaś nagroda za trzecie miejsce powinna być. Jeśli europejska federacja z Polską Ligą Koszykówki Kobiet brałyby koszty związane z grą w Eurolidze na siebie to byłoby inaczej. Zupełnie zmieniłoby się podejście wielu klubów. W piłce nożnej kluby z Polski marzą aby zagrać w Lidze Mistrzów, bo to dla nich okazja do zarobienia wielkich pieniędzy. Dla koszykarek to okazja do stracenia większości budżetu. Wychodzi na to, że jak się nie ma pieniędzy to lepiej się do Europy nie pchać. Gdzie tu miejsce na prawdziwy sport?



Więcej o: