Sport.pl

Trener koszykarek Energi: - Półfinał ligi jest realny

Zaczynają się zupełnie inne mecze. Własna hala będzie miała znaczenie - mówi przed rozpoczęciem rywalizacji w play-off trener koszykarek Energi Elmedin Omanić. Jego zawodniczki dziś w pierwszym meczu ćwierćfinału podejmą ROW Rybnik.
Filip Łazowy: W trakcie sezonu mówił mi pan, że marzy o tym, by zespół zajął czwarte miejsce w sezonie zasadniczym. I właściwie to już nawet nie ma znaczenia, kto będzie pierwszym rywalem w play-off.

- Tak. To czwarte miejsce daje przewagę własnego parkietu, co jest dużym atutem. Dlatego półfinał jest realny. Przed sezonem i po kilku kolejkach nam nie szło. Ponieśliśmy kilka porażek i słyszałem głosy, że jak Energa awansuje do czołowej ósemki, to będzie szczyt możliwości. Okazało się, że zespół zaczął grać coraz lepiej i sprawił kilka niespodzianek. Dlatego zawsze warto wstrzymać się do końca z ocenami.

Kto jest faworytem w starciu Energi z ROW? Własna hala nie pomagała tym drużynom w fazie zasadniczej. Rybniczanki wygrały w Toruniu, natomiast potem pana podopieczne pokonały rywalki na wyjeździe.

- Teraz zaczynają się zupełnie inne mecze i własna hala będzie miała znaczenie. Moim zdaniem w tej chwili Energa jest troszkę lepszą drużyną. Mamy dłuższą ławkę. W ROW gra pięć Amerykanek, i to całkiem niezłych. Pamiętam, jak przyjechała tam nowa podkoszowa. Gdy ją po raz pierwszy zobaczyłem, stwierdziłem, że ona nawet do treningów się nie nadaje. Ostatnio gra coraz lepiej i zmieniłem o niej zdanie. Może być wartościową zmienniczką.

ROW zaskakiwał na początku rozgrywek. Później ta drużyna zaczęła grać gorzej. Wie pan dlaczego?

- Wiem. To nie tak, że ten zespół gra słabiej. Po prostu pojawiły się tam kłopoty z płatnościami. Był już nawet taki moment, że kilka koszykarek było spakowanych i gotowych do wyjazdu. Ostatecznie udało się tam wszystko załatwić. U nas też nie ma finansowej bajki. Mamy podobne problemy, ale jakoś sobie radzimy. Nie mamy dużej przewagi nad tym zespołem. W innych parach zwycięzców jest znacznie łatwiej wytypować.

Jak zagrać, by awansować do półfinału? To byłby kolejny wielki sukces w historii toruńskiej koszykówki.

- U siebie trzeba zagrać na 100 proc. możliwości, a na wyjeździe - na 200. Powiem tak - musimy wygrać pierwszy mecz. On jest najważniejszy. Jeśli nam się to uda, postaramy się zakończyć rywalizację w dwóch meczach. W przypadku porażki w Rybniku zostałby nam decydujący pojedynek w Toruniu. Jeden z dziennikarzy zapytał mnie niedawno o Wisłę/ CanPack Kraków. Zdziwiłem się. Nie jesteśmy w półfinale. Do tego jeszcze daleka droga. Nie wybiegam myślami tak daleko. Przecież może się okazać, że zagramy z ŁKS Łódź. Teraz myślimy tylko o Rybniku. Nic więcej nas nie interesuje. Jeśli ktoś myśli, że już jesteśmy w półfinale, nie ma racji. Powtórzę jeszcze raz. Pomiędzy nami, a ROW dużej różnicy nie ma. Ale ja wierzę w swój zespół i w to, że uda nam się wejść do rozgrywki o medale.

Powrót na boisko Moniki Krawiec przeciąga się. Ten sezon jest dla niej stracony?

- Dwa tygodnie temu rozmawiałem z lekarzem, który prowadzi rehabilitację z Moniką. Mówi, że będzie zdolna do gry na fazę play-off. Ale ona sama powiedziała mi, że po dodatkowych zabiegach wciąż nie czuje się lepiej i jest tak samo jak przed miesiącem. Ktoś pisał, że Krawiec wyjechała z Torunia. Tak, ale do Poznania, by przejść dodatkową rehabilitację. To nie jest tak, że opuściła drużynę - jak gdzieś usłyszałem. Czy ten sezon jest stracony? Nie wiem. Jest szansa, że jeśli byśmy awansowali do półfinału, Monika wróci do gry. Ale z drugiej strony najważniejsze dla mnie jest to, by nie zagrała w czterech czy też w sześciu meczach, tylko by mogła w ogóle kontynuować karierę sportową.

Początek meczu Energi z ROW w środę o godz. 18.30 w hali przy ul. Grunwaldzkiej.

Jak skończy się ten sezon dla Energi?
Więcej o: