Sport.pl

Paweł Przedpełski: Żużel mnie nie zmienił. I nigdy nie zmieni

19-letni Paweł Przedpełski sezon 2014 może zaliczyć do udanych. Wciąż jednak nie spełnił swojego marzenia i nie awansował do finału Indywidualnych Mistrzostw Świata Juniorów


Rozmowa z żużlowcem KS Toruń Pawłem Przedpełskim



Filip Łazowy: W sezonie 2014 zrobił pan mały krok do przodu. W rozgrywkach Speedway Ekstraligi zanotował bowiem średnią biegową wyższą niż w sezonie 2013...

Paweł Przedpełski: Kiedy porównywałem średnie, to też sam byłem zaskoczony. Myślałem, że poprzedni sezon był trochę gorszy od tego w 2013 roku. A tu jednak minimalny progres. To dobrze, bo drugi sezon jest trudniejszy. Po pierwszym wszyscy mnie znali, nie byłem już anonimowy. Wiele osób twierdziło też, że drugi udany sezon już mi się nie przytrafi. Dlatego cieszę się, że było lepiej, choć zdaję sobie sprawę z tego, że przede mną wiele nauki.

Trzeba jednak przyznać, że talent Pawła Przedpełskiego rozwija się prawidłowo. Zadebiutował pan w lidze szwedzkiej i tam też niejednokrotnie był bohaterem Smederny Eskilstuna...

- Z tym bohaterem to pan przesadził. Miałem tam naprawdę dobre mecze, ale były też słabsze. Nowe tory i nowe doświadczenia, tak mogę określić jazdę w Szwecji. W przyszłym roku też tam będę jeździł i bardzo się cieszę z tego powodu.

Żeby za bardzo nie słodzić, to trzeba wytknąć Indywidualne Mistrzostwa Świata Juniorów...

- No tak. Ma pan rację. Finał krajowych eliminacji zawaliłem. Nie byłem sobie w stanie poradzić z twardym torem i odpadłem. Tak samo jak jeden z faworytów Bartek Zmarzlik. Nie będę ukrywał, że bardzo to przeżywałem, bo zależało mi na awansie do Finału Indywidualnych Mistrzostw Świata Juniorów. Przekonałem się na własnej skórze, że awans z krajowych eliminacji jest trudniejszy niż później walka o czołowe lokaty w samym finale. W Polsce nie brakuje dobrych juniorów, a jedne zawody mogą zaprzepaścić cały rok pracy. Mam jeszcze dwa lata startów w kategorii młodzieżowca i wierzę, że uda mi się pojechać w finale.

Jak oceni pan skład KS Toruń w sezonie 2015?

- Myślę, że to bardzo ciekawe i wyrównane zestawienie zawodników. Do tego walczących przez cztery okrążenia. Cieszę się, że będę jeździł razem z Griszą Łagutą i Kacprem Gomólskim. Obu zawodników znam bardzo dobrze i świetnie się dogadujemy. Dlatego w Toruniu współpraca będzie układała się bez problemów. A co możemy osiągnąć, to nie wiem. Będziemy walczyć o jak najlepszy wynik. Postaramy się dostarczyć kibicom wiele emocji.

Wielu zawodnikom sukcesy wyraźnie zaszkodziły. Paweł Przedpełski jednak się nie zmienił. Jest pan bardzo grzeczny i nie dostarcza kontrowersyjnych informacji...

- Żużel mnie nie zmienił i nie zmieni. Jestem taki sam jak do tej pory i taki, jakim wychowali mnie rodzice. Czy to, że dobrze jeżdżę na żużlu sprawia, że jestem lepszy od innych albo daje mi to prawo do czegoś więcej? Nie. Jestem człowiekiem i po zakończeniu kariery nadal nim będę. Jeśli jestem dobrze postrzegany, to mogę tylko podziękować. Wolę domowe zacisze i spędzać czas z rodziną i bliskimi.

Kibiców też pan szanuje. Nie słyszałem, aby ktoś kiedyś powiedział, że Przedpełski odmówił autografu lub też wspólnego zdjęcia.

- A dlaczego miałbym odmówić. To też są dla mnie przyjemności. To my żużlowcy jesteśmy dla kibiców, a nie oni dla nas. To ludzie płacą za bilety, aby nas oglądać. Dlatego należy im się szacunek, że nas wspierają i mobilizują do lepszej jazdy.



W sezonie 2014 Paweł Przedpełski zanotował średnią 1,772 punktu na bieg. Znacznie lepiej spisywał się na Motoarenie, gdzie wykręcił średnią 2,148 punktu na bieg. Na wyjeździe było tylko 1,433. Był trzecim juniorem i 25. zawodnikiem startującym w Speedway Ekstralidze.

W sezonie 2013 miał średnią 1,750 punktu na bieg.

Więcej o: