Sport.pl

Mistrz świata się odrodzi albo rozmieni na drobne

Tomasz Gollob zawodnikiem GKM Grudziądz. Ta informacja to jedna z największych niespodzianek na żużlowym transferowym rynku. O zaskakującym wyborze byłego mistrza świata pisze Filip Łazowy
Przez ponad 20 lat Tomasz Gollob dostarczał kibicom żużla wiele radości. Na początku lat 90. właściwie jako jedyny Polak potrafił nawiązać równorzędną walkę z koalicją zagranicznych zawodników. Swój pierwszy medal w Grand Prix zdobył w 1997 roku. Jednak brąz nie był spełnieniem marzeń Golloba. Od samego początku kariery żużlowiec opowiadał, jak to chce być mistrzem świata. Jeszcze dalej poszedł jego ojciec Władysław, który twierdził, że jego syn na pewno zdobędzie złoty medal. Marzenie spełniło się w 2010 roku, kiedy to Tomek został indywidualnym mistrzem świata. Przez wszystkie te lata oklaskiwali go nie tylko kibice z Bydgoszczy czy też Tarnowa i Gorzowa. Gollob reprezentował bowiem kluby z tych miast. Na zawody Grand Prix jeździli za nim kibice z całej Polski i bili mu brawo.

W 2013 roku zawodnik podpisał kontrakt z Unibaksem. Wielu zagorzałych kibiców w Toruniu nie mogło pogodzić się z decyzją ówczesnego właściciela Romana Karkosika. Fani organizowali nawet specjalne manifestacje, aby pokazać, że nie akceptują wychowanka Polonii Bydgoszcz. Gollob miał niezły sezon, który zakończył ze średnią 2,154 punktu na bieg. Lepszy od niego w Unibaksie pod tym względem był tylko Chris Holder.

Poprzedni rok nie był już tak udany dla Golloba. Średnia 1,741 punktu na bieg to dopiero szósty rezultat w klubie z Torunia. Lepszy pod tym względem był nawet junior Paweł Przedpełski. Odejście Romana Karkosika i pojawienie się nowego właściciela Przemysława Termińskiego oznaczało jedno - koniec Golloba w Toruniu.

Szybko okazało się, że chętnych na zatrudnienie byłego mistrza świata oraz ikony polskiego żużla jest bardzo mało. Spekulowano, że Gollob może wrócić do Gorzowa lub Tarnowa. Potem pojawiały się głosy, że Tomek znajdzie zatrudnienie w Zielonej Górze lub Wrocławiu. Ale tam też działacze szybko dementowali te informacje. Kolejnym klubem w karierze Golloba miała być PGE Marma Rzeszów. Jednak i ten kierunek okazał się tylko spekulacją.

Fogo Unia Leszno Tomka w ogóle nie brała pod uwagę. Tam działacze postawili na młodszy i złożony głównie z wychowanków skład. To Ostrowa Wielkopolskiego Golloba chciał ściągnąć trener Marek Cieślak, ale warunki zawodnika przewyższyły budżet miejscowego klubu MDM Komputery Dreier Ostrovia. Do akcji włączył się wtedy beniaminek Speedway Ekstraligi GKM Grudziądz. Na początku niemal wszyscy traktowali te informacje z przymrużeniem oka. Jednak kiedy działacze tego klubu potrafili przekonać do przejścia Artioma Łagutę, stało się jasne, że pieniędzy w Grudziądzu nie brakuje. Kilka dni później wybuchła prawdziwa bomba - Tomasz Gollob nowym zawodnikiem GKM. Wybór polskiego żużlowca wydaje się zaskakujący.

W przyszłym roku zawodnik występem na Stadionie Narodowym w Warszawie pożegna się z zawodami w Grand Prix. Kiedy zrezygnuje z jazdy w lidze? Jego tata twierdzi, że może to nastąpić nawet teraz lub za kilka lat. Gollob czekał też z niecierpliwością na wprowadzenie przelotowych tłumików Leszka Demskiego. Jednak nie uzyskały one niezbędnej homologacji. Wielu ekspertów twierdziło, że na tych tłumikach zawodnik wróci do wysokiej formy.

Czy ma na to szansę w barwach klubu z Grudziądza? To może być ostatni sezon Golloba. Kolejny nieudany rok może okazać się pożegnaniem z żużlem na dobre. Zwłaszcza że były mistrz świata nie ukrywa, że tory żużlowe chce zamienić na ściganie w wyścigu Paryż - Dakar.

Wybór Golloba zaskakuje przede wszystkim na tor w Grudziądzu. Jest wąski, a do tego twarda niczym beton nawierzchnia nie będzie odpowiadać polskiemu zawodnikowi. Gollob woli szerokie i nieco przyczepne tory. W Grudziądzu wyprzedzanie rywali będzie trudne, zwłaszcza że jazda przy krawężniku to nie jest styl jazdy byłego mistrza świata. Czyżby zatem Gollob zdecydował się na GKM, aby nie kończyć kariery? Możliwe. Ale nie należy go skreślać jeszcze przed rozpoczęciem rozgrywek. Dzisiaj jednak znaków zapytania jest bardzo dużo.

Działacze klubu z Grudziądza na pewno marketingowo już wygrali. Obecność Golloba to ogromne zainteresowanie mediów, a także wciąż doskonały magnes dla kibiców i sponsorów. Jeśli dojdzie do tego dobra jazda, to sukces murowany. Jednak jeśli będzie inaczej, to będziemy świadkami upadku mistrza, który rozmienia się na drobne. Który nie potrafił odejść, kiedy był na szczycie. Ale to Gollob zdecyduje, kiedy zejść ze sceny. Na razie chce jeszcze cieszyć kibiców swoją jazdą. Jedno jest pewne - bez wychowanka Polonii ta dyscyplina sportu sporo straci na wartości. Dlatego też z niecierpliwością czekam na najbliższy sezon. Jestem przekonany, że nie tylko ja z uwagą będę przyglądał się występom Golloba.

Więcej o: