Sport.pl

Tylko tydzień na podpis Sullivana. Człowiek honoru czy kłótnik?

Takiego przypadku w historii Unibaksu jeszcze nie było.
Po tym, jak Ryan Sullivan - według klubu - zapadł się pod ziemię i rzekomo miał nie rozmawiać z nikim ze strony Unibaksu, Australijczyk spod ziemi się wychylił. I wcale przed nikim się nie ukrywa.

We wtorek wydał oświadczenie, w którym opisuje powody nietypowego zachowania. Odmawia podpisania aneksu do swojego kontraktu, bo nie zgadza się na nieprecyzyjne zapisy.

Zauważa, że "posiada ważny kontrakt i kartę zgłoszenia podpisane przez ówczesnego prezesa KST Unibax SA - Wojciecha Stępniewskiego - który teraz jako prezes Ekstraligi Żużlowej próbuje stwierdzić ich nieważność, jeśli nie podpiszę nowego aneksu". A ten zawiera m.in. zobowiązanie do zawarcia ubezpieczenia - przy czym zawodnicy mieliby go podpisać in blanco.

Według Sullivana żużlowcy nie są zobligowani do podpisania dokumentu.

Australijczyk zaprzecza, że protestuje w związku z tym, że Unibax żąda od niego zwrotu części wynagrodzenia za ub. sezon - jako karę za słabsze od oczekiwań wyniki.

Odpowiada na zarzuty, iż jest nieuchwytny. I to szczególnie cenny fragment oświadczenia. Gdy Unibax twierdzi, iż Sullivan nie odbiera telefonu i nie odpowiada na e-maile, Australijczyk twierdzi, że w poniedziałek telefon od prezesa Mateusza Kurzawskiego odebrał, klub prawdopodobnie wcześniej nie korzystał z angielskiego numeru Sullivana (choć go zna), a każdy e-mail odpowiadał albo on, albo jego prawnik.

Co na to Kurzawski? Tuż po oświadczeniu Sullivana wydał swoje.

- Trudno mi zrozumieć, dlaczego Ryan Sullivan nie chce podpisać aneksu do kontraktu dotyczącego ubezpieczenia. To nie jest pomysł Unibaksu, lecz wymóg Ekstraligi Żużlowej dotyczący wszystkich zawodników, także naszej drużyny. Wszyscy musieli się więc do niego dostosować, aby wystartować w sezonie 2013 i wszyscy już dopełnili formalności. Czekamy tylko na Naszego Kapitana. Bardzo nam zależy na tym, żeby Ryan Sullivan reprezentował barwy Unibaksu w najbliższym sezonie i staraliśmy się mu wytłumaczyć, że podpisanie tego aneksu jest do tego niezbędne. Niestety nie odpowiadał dotąd na nasze kilkukrotnie zaproszenia i telefony. Co więcej dotarły do mnie sygnały, że Ryan w ostatnich dwóch miesiącach przebywał kilkakrotnie w Toruniu i w mojej ocenie nic nie stało na przeszkodzie, aby się spotkać i omówić wszelkie wątpliwości. Niestety Ryan nie skontaktował się z nikim z Klubu. Pragnę podkreślić, że mając na uwadze dobro zawodnika i drużyny poprosiłem władze Ekstraligi Żużlowej o przedłużenie terminu, w którym należy uzupełnić brakujące dokumenty, w tym aneks o ubezpieczeniu. Kontrakt Ryana i jego zapisy dotyczące rankingu średniobiegowego, to zupełnie inna sprawa i nie łączyłbym ich akurat z e sprawą związaną z procesem zgłaszania zawodnika do startu w sezonie 2013. Ten problem myślę że uda nam się rozwiązać. Chcę podkreślić jednak, że te zapisy kontraktu były akceptowane przez zawodników w momencie podpisywania umów z Klubem. Co więcej - kontrakty wieloletnie, a takie są w Toruniu, mają na celu motywować zawodników i Chris Holder jest tego najlepszym przykładem. Jemu zgodnie z zapisami kontraktu podnieśliśmy wynagrodzenie o 7 procent. Na razie jednak najważniejsze dla nas wszystkich jest to, aby dopełnione zostały wszystkie formalności i żeby kontrakt mógł być normalnie realizowany. A to oznacza, że Ryan Sullivan powinien podpisać wymagane dokumenty, w tym także aneks dotyczący ubezpieczenia wymagany przez Ekstraligę Żużlową. Wierzę że tak się w końcu stanie - pisze Kurzawski.

Według Przeglądu Sportowego Sullivan ma tylko tydzień na to, by podpisać aneks do umowy. Jeśli tego nie zrobi, w Enea Ekstralidze nie wystartuje. "PS" cytuje osobę z otoczenia Australijczyka. A ta zauważa: "Ktoś może się dziwić, że Sullivan położył na szali pięćdziesiąt tysięcy, skoro na drugiej szali leżą wielkie pieniądze". Mniejsza kwota to pieniądze za ubezpieczenie, po drugiej stronie jest cały roczny kontrakt - ok. 2 mln zł. Według rozmówcy "PS" Sullivan "do końca będzie grał twardo".

Po czyjej stronie jesteś w tym sporze?