Koniec drużyny, czas indywidualności. Co zrobią liderzy Unibaksu?

Abstrahując od prawa i tego, na jakich zasadach Unibax może żądać zwrotu pieniędzy od swoich zawodników, w ciągu kilku miesięcy toruński klub raz za razem zaskakuje.
Nie są to dobre miesiące dla Unibaksu. Najpierw klub zraził część widzów, zatrudniając jesienią nieakceptowanego przez szalikowców Tomasza Golloba. Zaryzykował, ma do tego prawo. Później Unibax zaskoczył toruńskie media. Wybrał dwa uprzywilejowane. Też ma prawo do prowadzenia specyficznej polityki medialnej, choć była ona w tym momencie co najmniej dziwna. Kontrakt z Gollobem podpisano po cichu, informując o tym tylko portal należący do imperium Romana Karkosika i zaprzyjaźnioną stację radiową. PR-owy niewypał klub próbował naprawić konferencją prasową - złe wrażenie nieco zmazano.

Prawdziwy problem jest teraz, gdy Unibax zraził - jak sądzę - własnych pracowników. Dwóch żużlowców wynajęło do kontaktów z klubem prawnika, zapewne trzech - doliczając do Ryana Sullivana i Adriana Miedzińskiego Darcy'ego Warda - ma niesmak, że na dwa miesiące przed startem sezonu trzeba toczyć boje o dziesiątki tysięcy złotych. Nie jest sprecyzowane, według jakich zasad klub może starać się o odzyskanie pieniędzy. Precyzyjne i pewne jest za to jedno: być może dzięki temu zyska budżet klubu, ale straci - wizerunek, atmosfera, element niezbędny do tego, by w zawodowym sporcie osiągać sukcesy.

Jak na Unibax ma teraz patrzeć Ryan Sullivan, który w końcówce ub.r. ryzykował zdrowiem - po poważnym urazie ręki - byle tylko wzmocnić zespół w ostatnich spotkaniach ligi? Jak teraz namówić kogokolwiek z liderów drużyny do tego, by nie pędził do mety, np. zaryzykował i pilotował nieopierzonego juniora dla dobra wyniku zespołu? Czy ktokolwiek z zawodowców zrobi to kosztem swojej średniej biegopunktowej i ewentualnego pogorszenia miejsca w rankingu? Czy ów przykładowy Sullivan, startując w duecie ze słabszym partnerem będzie - korzystając ze swojego doświadczenia i umiejętności - pomagał koledze z zespołu, czy też pomknie do mety, księgując po prostu trzy punkty i pieniądze? Tak Unibax mistrzostwa nie zdobędzie. Potrzebuje bowiem współpracy, a nie indywidualnych zawodów wewnątrz drużyny.

Przy okazji finansowego zamieszania nie brak w Unibaksie zaskoczeń. W środę dziennik "Nowości" napisał, iż prezes klubu Mateusz Kurzawski twierdził, że Unibax rozważa tego typu obciążenia, podczas gdy zawodnicy już mieli wezwania do zapłaty!

Dziwnie zaczyna wyglądać też pozycja trenera Jana Ząbika w klubie. Została zmarginalizowana niemalże do minimum. Efekt to sytuacje takie jak w przypadku kontraktu Unibaksu z Kamilem Brzozowskim, który może kandydować do roli piątego seniora zespołu. W czwartek klub ogłosił podpisanie kontraktu. Dzień wcześniej Ząbik pytany w serwisie sportowefakty.pl o Brzozowskiego nie miał o tym pojęcia. - Ma zostać naszym żużlowcem? A to mnie pan zaskoczył tym pytaniem. Nic nie wiem, że mamy zakontraktować tego zawodnika. Pierwszy raz o tym słyszę. Wszelkie prasowe informacje na ten temat to, póki co, spekulacje - mówił.