Konflikt w Unibaksie. Żużlowiec rozmawia z klubem tylko przez prawnika!

Atmosfera w toruńskim klubie jest daleka od ideału.
Po tym, jak do mediów trafiła informacja, że Unibax żąda od trzech swoich zawodników zwrotu części wynagrodzeń za ostatni sezon, na jaw wychodzą nowe fakty.

Chodzi o niemałe pieniądze. Unibax żąda zwrotu części wynagrodzeń od tych, których miejsca w ligowym rankingu spadły. Dotyczy to - to paradoks - nawet Ryana Sullivana, który w końcówce sezonu zdecydował się startować w lidze mimo kontuzji. Uraz miał niebagatelny wpływ na jego możliwości na torze, ale Australijczyk zaryzykował. Ponieważ jego miejsce w rankingu jest gorsze niż przed rokiem, ma zapłacić do kasy klubu kilkadziesiąt tysięcy złotych. Podobnie jest w przypadku Darcy'ego Warda.

Największy spadek w klubie zaliczył Adrian Miedziński. I w jego przypadku klub domaga się zwrotu ok. 180 tys. zł! Dla Miedzińskiego, który nie może być pewny miejsca w składzie w najbliższym sezonie, to spora kwota. I stąd relacje między nim a Unibaksem się bardzo zaostrzyły. "Gazeta Pomorska" informuje nawet, że "Miedziński w tej chwili rozmawia z klubem tylko za pośrednictwem prawnika" .

Co sądzisz o takim podejściu Unibaksu?