Tomasz Gollob stawia na F1. Dzięki temu ma być piekielnie szybki

Nowego lidera Unibaksu Toruń czekają spore wydatki.
Gollob już podjął decyzję, że w 2013 r. będzie miał do dyspozycji na cały sezon aż około 40 silników. To bardzo dużo. Dotychczas zazwyczaj miał w parku maszyn ok. 30. Teraz potrzebuje więcej, bo wierzy w sukces w Grand Prix, a jednocześnie w punkty dla Unibaksu. - Na sprzęcie się nie oszczędza - mówi w "Przeglądzie Sportowym" Gollob.

Tradycyjnie już swoim silnikom nada nazwy - np. w 2010 r., kiedy zdobył mistrzostwo świata, jeden z nich nazywał się "donkey", czyli "osioł". Teraz czas na krótsze określenia. Będą więc silniki "F1", "F2" czy "K2". Jak tłumaczy w PS Gollob, np. ten ostatni ma się przydać na tory trudniejsze - np. taki, jakie jest w Lesznie. W Toruniu nowy as Unibaksu chce korzystać z F1, który jest przystosowany do nawierzchni Motoareny. A, jak mówi Gollob, jest ona "twarda, czasami wręcz skalista".

Jak Gollob będzie jeździł w 2013 r. w Enea Ekstralidze?