Unibax dał mistrzowi świata podwyżkę. Bardzo skromną - ledwie 5 procent

Inni żużlowcy nie mogą liczyć na większe wynagrodzenia.


O pieniądzach w Unibaksie pisze "Przegląd Sportowy". Ujawnia, że w niedawno zakończonym sezonie Chris Holder, który mimo kontuzji ma być gotowy do jazdy już w marcu , zarobił w Toruniu 250 tys. złotych za sam podpis na kontrakcie plus 4,5 tys. zł za każdy punkt. Zgromadził ich 259 i dodał 16 bonusów, które też są płatne. Zatem Australijczyk (którego triumf w GP zirytował posła PO ) zarobił 1,6 miliona złotych. Jeśli w kolejnym sezonie Holder utrzyma wysoką formę, może zarobić o 100 tysięcy złotych więcej. Zdaniem "Przeglądu" specjalna klauzula w umowie gwarantuje mu bowiem pięcioprocentową podwyżkę. Do tego należy też doliczyć dodatkowe zyski z reklam. Wkrótce mogą być większe dzięki ekspansji Grand Prix na USA i Rosję .

Jednak mistrz świata na pewno nie może równać się z Nicki Pedersenem. Po zdobyciu złotego medalu w sezonie 2008 Duńczyk żądał od klubów 3,5 miliona złotych. Ostatecznie dostał nieco ponad 2 miliony.

Kontrakty z zawodnikami Unibaksu negocjował Wojciech Stępniewski. Długoterminowe umowy są zatem korzystne dla toruńskiego klubu. Żużlowcy zarabiają niemałe pieniądze, które zawsze otrzymują na czas, co jest szczególnie istotne dla zawodników. Jednak poza Holderem pozostali nie mają co liczyć nawet na drobne podwyżki. Miedziński, który otrzymuje 250 tys. złotych za podpis i 4 tys. złotych za punkt nie ma w umowie zagwarantowanej podwyżki. Ryan Sullivan z kolei za podpis ma taką samą kwotę, ale za punkt otrzymuje już 7500 złotych. Darcy Ward za podpis otrzymuje 200 tys. złotych i 3500 złotych za punkt. Zarobki obu Australijczyków też pozostaną bez zmian.

Kto za sezon 2012 najbardziej zasłużył na podwyżkę?