Sport.pl

Menedżer żużlowców Unibaksu zgubił "gdzieś w trawie" swój brązowy medal

Mirosław Kowalik był niepocieszony. Ale krótko.
Niewiele brakowało, by menedżer Unibaksu z ostatniego spotkania sezonu w Zielonej Górze wrócił bez pamiątkowego krążka upamiętniającego trzecie miejsce w ligowych rozgrywkach. Tuż po tym, jak Unibax przegrał ze Stelmetem Falubazem Zielona Góra 49:41 - co oznaczało triumf w dwumeczu - doszło do ceremonii wręczania medali. A tuż po niej - do krótkiej fety wśród torunian. Radość była naprawdę spora. Kowalik świętował tak, że później żartował, iż dla uspokojenia nerwów wypił aż pół butelki szampana. A przy okazji - zgubił swój brązowy medal. Tuż po meczu mówił - te słowa przytacza w poniedziałek dziennik Nowości - że "dziękuje toruńskim kibicom za pomoc w odzyskaniu medalu, który w czasie wybuchu radości zaginął mu gdzieś w trawie".

W serwisie torun.sport.pl można typować tych, którzy mieli największy wkład w zdobycie brązowego medalu przez Unibax. Wśród kandydatów jest właśnie m.in. Kowalik.

Teraz przed menedżerem torunian nieco dylematów. Pierwszy dotyczy dalszej przyszłości w Unibaksie. Jeśli nadal będzie jego menedżerem, będzie musiał m.in. zastanowić się, co zrobić z niesfornym Darcy Wardem .

Co teraz stanie się z Mirosławem Kowalikiem?
Więcej o: