Finał ligi żużlowej uzależniony od laserowego magika

Rozpoczął się wyścig z czasem - i zdrowiem - Ryana Sullivana.
Po tym jak Australijczyk upadł na tor w lidze angielskiej, według lekarzy złamał rękę. Bardziej precyzyjne badania wykazały pęknięcie dwóch kości, ale Sullivan i tak chce być gotowy na niedzielny półfinał ligi.

Gdyby Sullivana w meczu przeciwko Azotom/ Tauronowi nie było, Unibax miałby tylko iluzoryczne szanse na odrobienie 6-punktowej straty z pierwszego spotkania.

Zamiast Australijczyka można stosować tzw. zastępstwo zawodnika, ale czy pięć wyścigów świetnego na Motoarenie Sullivana można porównać z tym, że po dodatkowym biegu otrzymaliby np. Chris Holder, Darcy Ward, Adrian Miedziński i Emil Pulczyński?

Dlatego Sullivan robi co może, by wrócić do takiego stanu, w którym mógłby startować w niedzielę. Sporo ryzykuje, bo choć ręki ostatecznie nie złamał, uraz i tak jest poważny. Prześwietlenie wykazało, że Sullivan ma pęknięte dwie kości śródręcza oraz rysę na kości nadgarstka, który wcześniej wydawał się złamany.

Unibax szybko dowiedział się do Australijczyka, że ten zaczyna błyskawiczną rehabilitację. Od wtorku jest w Ipswich. Tam mieści się słynna w żużlowym światku klinika dr. Briana Simpsona. Ten od niemal dwóch dekad znany jest z tego, że potrafi żużlowców uzdrawiać - po jego zabiegach wracają na tor znacznie szybciej, niż się spodziewano.

Nie jest jednak Simpson szarlatanem.

Na czym polega tajemnica jego lekarskich sukcesów? W klinice złamania leczy się inaczej niż tradycyjnie - laserem. Dzięki temu zwykle proces powrotu do pełnej sprawności trwa szybciej niż w przypadku konwencjonalnych metod leczenia. W efekcie już tydzień po wypadku i kontuzji zawodnicy często są w stanie wrócić na tor.

Angielski doktor jest niezwykle popularny w środowisku żużlowym. - Oczywiście, że można robić normalne operacje. Ale po co? Przez blachy i śruby w kościach uciekałby czas na starty - tłumaczy żużlowiec Sebastian Ułamek. W przypadku zawodników powiedzenie "czas to pieniądz" jest brane dosłownie - kontuzje powodują, że nie startują, a więc i nie zarabiają.

Żużlowców kusi imponująca szybkość, z jaką dr Simpson potrafi zmniejszyć skutki ich kontuzji. Nie jest mu do tego potrzebna operacja, co wiąże się z kolei z potrzebną długotrwałą rehabilitacją. Doktor Simpson stosuje leczenie laserami w połączeniu z pulsującym polem magnetycznym. Wykorzystuje również leczenie ultradźwiękami, prądem wodnym oraz masaże kręgosłupa oraz akupunkturę. Specjalnością jego kliniki jest tzw. diatria - nagrzewanie tkanek prądem elektrycznym, podczas którego zmienia się jego napięcie. Dzięki temu energia zamieniana jest na ciepło, co rozgrzewa uszkodzone miejsce. W rezultacie lekarz jest w stanie postawić żużlowca na nogi w ciągu zaledwie kilku dni. - To bardzo przydatne dla tych, którzy muszą szybko wrócić na tor - zachwala swoje metody dr Simpson.

Jeśli Sullivan zdąży wrócić do zdrowia, Unibax wystawi przeciwko tarnowianom swój najlepszy skład. Jeśli nie - będzie korzystał z zastępstwa Australijczyka, ale wtedy szanse na awans do finału staną się skromne. Tarnowianie - zgodnie z regulaminem - będą mogli wystawić w zespole Grega Hancocka. Mistrz świata spóźnił się na mecz w niedzielę, ale zgodnie z przepisami może być brany pod uwagę przy tworzeniu drużyny na powtórkę nierozegranego półfinału.

Jeśli Sullivan wystartuje w niedzielę, to...