Unibax? Od lat walczy o złoto i ciągle coś tam zawodzi

Większa presja jest po stronie torunian. Od kilku lat Unibax walczy o złoto, ale zawsze coś tam zawodzi - mówi przed półfinałową rywalizacją w Enea Ekstralidze lider rywali torunian Janusz Kołodziej
Filip Łazowy: W niedzielę w półfinale play-off Enea Ekstraligi pana drużyna rywalizować będzie z Unibaksem. To trudniejszy rywal niż Unia Leszno, którą torunianie w ostatniej kolejce wyprzedzili w tabeli i zajęli czwarte miejsce?

Janusz Kołodziej: Powiem tak: jeśli ktoś czuje się mocny, to nie ma znaczenia, kto będzie rywalem w półfinale. A my czujemy się mocni, dlatego nie ma różnicy, czy to Unibax, czy Unia jest naszym rywalem. Nie oznacza to, że lekceważymy przeciwnika. Nic z tych rzeczy. Wręcz przeciwnie. Uważam, że zespół z Torunia jest bardzo silny i spotkają się niezwykle mocne ekipy. Trafił swój na swego. Pewni zwycięstwa wcale nie jesteśmy. Za to mogę śmiało stwierdzić, że zapowiada się bardzo ciekawa i zacięta rywalizacja.

Nie ma w tym kurtuazji? W sezonie zasadniczym Tauron Azoty zdecydowanie pokonał Unibax i wygrał oba mecze.

- Ale to było kiedyś. W zeszłym roku Unibax wygrał sezon zasadniczy i przegrał w półfinale z Unią Leszno. Na pewno pan o tym wie. Dlatego nie ma co wracać do przeszłości. Są dwa mecze półfinałowe i tylko one zdecydują, kto pojedzie o złoto.

Ma pan w pamięci spotkanie z Unibaksem w fazie zasadniczej? Tauron Azoty pokonał w Tarnowie rywali 50:40, ale to był najlepszy i najciekawszy mecz dla kibiców na tym torze.

- Tego pojedynku nie sposób zapomnieć. Nasza przewaga cały czas była minimalna i dopiero w końcówce zapewniliśmy sobie zwycięstwo. To był niesamowity mecz, w którym nie brakowało walki na dystansie. Po ostatnim biegu kibice oklaskiwali zawodników obu drużyn. To rzadko się zdarza. Wszyscy docenili Unibax, który pojechał wtedy znakomicie. Dla nas to też jest wiadomość, że czeka nas ciężka przeprawa. Poza tym torunianie w drugiej części sezonu się rozkręcili i spisują się coraz lepiej. Emocje są gwarantowane.

W Toruniu kibice liczą, że zawodnicy z Tarnowa nie poradzą sobie z presją. Zwłaszcza że od połowy sezonu zasadniczego pana drużyna była niemal pewna pierwszego miejsca i brakowało meczów o stawkę. Z kolei Unibax jest zahartowany w boju, bo do samego końca dzielnie walczył o miejsce w play-off.

- Tu się z panem nie zgodzę. Może nawet zaskoczę. Uważam, że większa presja jest po stronie rywali. W Toruniu od kilku lat zespół walczy o złoty medal, ale zawsze coś tam zawodzi. Brakuje szczęścia czy też mocnej psychiki w decydującym momencie. Dlatego wszyscy tam oczekują wreszcie sukcesu w postaci złotego medalu. Z kolei my, pomimo wygranej w sezonie zasadniczym, spokojnie podchodzimy do całej sytuacji. Presja jest, ale tylko ze strony kibiców, którzy bardzo by chcieli, byśmy stanęli na najwyższym stopniu podium. Dlatego myślę, że większe obciążenie będzie po stronie rywali. My mamy zupełnie nową drużynę i w pierwszym sezonie nikt nie oczekuje złota.

Przed sezonem wiele mówiło się o drużynie z Tarnowa. Niektórzy eksperci mówili, że to będzie zespół trzech zawodników - Grega Hancocka, Janusza Kołodzieja i Macieja Janowskiego. Byli też tacy, którzy okrzyknęli was drużyną marzeń. Kluczem do sukcesu okazała się fantastyczna postawa Martina Vaculika i Leona Madsena.

- Jeśli chodzi o Martina - znam go bardzo dobrze i wiedziałem, że w końcu "wypali". Ma niesamowity potencjał i teraz wreszcie pokazuje, na co go stać. Przed sezonem faktycznie niewiele osób spodziewało się takiego wystrzału z jego strony. Dla nas to nie jest zaskoczenie. Leon też robi cenne punkty. Zresztą każdy zawodnik w naszej drużynie jest bardzo ważny. Nikt nie czuje się wyobcowany, a dobra atmosfera pomaga w osiąganiu sukcesów.

Duża w tym zasługa trenera Marka Cieślaka. Co takiego ma w sobie ten szkoleniowiec, że gdzie nie pracuje, tam jest sukces?

- To przede wszystkim fachowiec i prawdziwy przyjaciel. Trener Cieślak po prostu doskonale zna się na żużlu i ma do tego nosa. Poza tym, kiedy stoi obok i wszystko obserwuje, szybko wyciąga odpowiednie wnioski. Po chwili nam podpowiada. Widzi rzeczy, których my nie dostrzegamy. Nasze zwycięstwa są w dużej mierze jego zasługą. Kiedy ktoś z nim będzie miał możliwość współpracy, to będzie wiedział, o czym mówię.



Mecz w niedzielę o g. 19.30. Transmisja w TVP Sport.