Sport.pl

15 zł za mecz ligowy na żużlu. To skusi fanów? [SONDAŻ]

Taką sugestię ma czytelnik, który pisze do serwisu torun.sport.pl
Poniżej jego list:



Po zapoznaniu się z wieloma opiniami umieszczonymi na łamach portalu torun.gazeta.pl również i ja chcę wyrazić swoje zdanie.

Nowy prezes (Unibaksu - red.) zastanie klub stabilny finansowo, jednak tak jak wskazaliście w ostatnim tekście - z wieloma problemami. Uważam, że najważniejszy problem to frekwencja na stadionie. Gdy byłoby na każdym meczu 10 tys. kibiców lub więcej, nie byłoby problemu. Jednak niestety nie ma takiej sytuacji.

Uważam, że problemy są dwa. Po pierwsze (i zdecydowanie najważniejsze) - przygotowanie toru. Trzeba to powiedzieć wprost - ten w Toruniu jest nudny! Bardzo dobrze było to widać w niedzielę, gdy najpierw mieliśmy przyjemność zobaczyć wspaniałą walkę, mnóstwo mijanek, sytuacji stykowych, jazdy po "orbicie" i przy "kredzie" w meczu w Częstochowie. Potem był nasz mecz z Gorzowem i - mimo iż walki było dużo - to jednak "mijanek" już nieporównywalnie mniej. To jest podstawowy problem Motoareny. Można jeździć tylko do połowy toru, "szeroka" nigdy nie "ciągnęła i nie ciągnie". Poza pojedynczymi biegami i zawodnikami takimi jak Gollob czy Sullivan, nikt na Motoarenie nawet nie zapuszcza się pod bandę na łuku. Na naszym torze sytuacja wygląda tak, że zawodnicy jadą stosunkowo blisko siebie, ale jeżeli nie ma dużej różnicy w szybkości motorów albo zawodnicy nie popełnią dużych błędów, nie ma wyprzedzania.

Pierwsza zmiana, jaka powinna nastąpić, zdecydowanie musi dotyczyć toru. Słusznie zauważyliście, że dziś mecz żużlowy jest jedną z wielu dostępnych rozrywek. Aby przyciągał chętnych musi być atrakcyjny, a żeby był taki - muszą być "mijanki".

Druga sprawa dotyczy cen biletów. Nie uważam, żeby 30 zł za dobry mecz to było dużo. Jednak w żużlu mamy taką specyficzną sytuację, że gdy przyjeżdża słaby rywal, to mecz najczęściej jest przeraźliwie nudny. Wynik znany jest z góry, zawodnicy przyjezdni dysponują słabszym sprzętem i o ile nie wyjdą lepiej spod taśmy, można zapomnieć o jakichkolwiek emocjach.

Tu dochodzimy do sedna. Uważam, że w żużlu błędem jest założenie, że każdy mecz ma kosztować tyle samo. 30 zł za mecz ze Gorzowem czy Zieloną Górą jest ceną jak najbardziej w porządku, jednak 30 zł za mecz z Wrocławiem zniechęca. Gdyby było to 15 zł, przyszedłbym na taki mecz, a 30 zł razy dwa (chodzę z dziewczyną) odstrasza skutecznie. Wydaje mi się, że władze klubu wiedzą o takiej zależności, jednak po sprzedaniu karnetów mają już ręce związane. Mogłoby dojść do kuriozalnej sytuacji, że ktoś, kto kupuje bilety na poszczególne mecze, ma taniej niż "karnetowicz".

Inną sprawą jest cena karnetów i korzyści płynące z ich posiadania. Ja - mimo że chodzę regularnie na stadion od połowy lat 90. - nigdy nie zostałem wystarczająco zachęcony do kupna całorocznej przepustki.

Wieloletni kibic Marcin

Dlaczego w Toruniu na żużlu jest coraz mniej kibiców?
Więcej o: