Sport.pl

Stępniewski żegna Toruń, by kierować całą ligą żużla?

Koniec ery Wojciecha Stępniewskiego w toruńskim klubie żużlowym. Prezes Unibaksu we wtorek niespodziewanie zrezygnował ze stanowiska, choć w niedzielę drużyna awansowała do play-off. Nowego prezesa szuka rada nadzorcza.
Dla żużlowego Torunia to sensacja. Nic nie zapowiadało decyzji Stępniewskiego, który w niedzielny wieczór - gdy Unibax pokonał w lidze Stal Gorzów i awansował do półfinału play-off - snuł plany na przyszłość.

Wczoraj Unibax poinformował, że Stępniewski zrezygnował z kierowania klubem. Rada nadzorcza - w niej są m.in. biznesmeni Roman i Ryszard Karkosikowie oraz wiceprezydent Torunia Zbigniew Fiderewicz - przyjęła rezygnację dotychczasowego szefa drużyny. Stępniewski zadeklarował jednak, że będzie kierował nią do czasu, aż klub wybierze nowego prezesa. Ma się również zająć organizacją żużlowego Grand Prix w Toruniu. Impreza, do której prawa kupił toruński magistrat, zaplanowana jest na październik.

Stępniewski kierował żużlowym Unibaksem od początku jego istnienia.

Jesienią 2006 r. stowarzyszenie KS Toruń - spadkobierca Apatora Toruń po tym, jak jego główny sponsor strategiczny zrezygnował ze wspierania zespołu - było na skraju bankructwa. Coraz bardziej prawdopodobny był upadek żużla w mieście. Wtedy na nietypowe rozwiązanie zdecydował się Roman Karkosik. Namawiany przez swych braci - zagorzałych kibiców żużla - zgodził się na przejęcie odpowiedzialności za klub. Tak powstała spółka akcyjna, która spłaciła ponad milion złotych długów po stowarzyszeniu. To oznaczało początek nowego w toruńskim żużlu.

Stępniewski został namaszczony na prezesa przez Karkosika. Wcześniej kierował dwiema należącymi do niego małymi spółkami informatycznymi - Centernetem oraz Havicarem. Na konferencję prasową - już jako prezes toruńskiego klubu - wszedł z wielkim impetem. - Panowie, panowie, zróbcie przejście - torował wejście do jednej z kancelarii na Starówce. Od początku prezesury kierował Unibaksem bardzo pewnie. Było to zaskakujące, bo Stępniewski - z pochodzenia gorzowianin, z wyboru torunianin, został najmłodszym szefem klubu w historii polskiego żużla. Rządy w klubie objął jako 26-latek. Teraz ma 32. Jest uznawany za zwolennika twardych rządów. W Unibaksie przez okres jego prezesury nie było nigdy problemów z wypłacalnością, a sam klub traktowano jako jeden z najlepiej zorganizowanych w żużlowej Polsce.

Na rezygnację z prowadzenia klubu zdecydował się w poniedziałek. Ustalenia z radą nadzorczą były szybkie i konkretne. Dlaczego Stępniewski żegna się z Unibaksem?

- Spędziłem w tym klubie kilka wspaniałych lat, podczas których robiłem, co mogłem, by klub działał bez zarzutu. Myślę, że to się udało. Rezygnuję z przyczyn osobistych. Kierowanie klubem zabiera mnóstwo czasu, energii. Odbywa się kosztem życia rodzinnego - mówi "Gazecie" Stępniewski.

Twierdzi, że jego rezygnacja w żaden sposób nie wpłynie na funkcjonowanie Unibaksu w końcówce tego sezonu. Toruńska drużyna we wrześniu rozegra półfinałowe mecze play-off Enea Ekstraligi. W niedzielę niespodziewanie zapewniła sobie awans do najważniejszych meczów sezonu. Jeśli pokona Azoty Taurona Tarnów, będzie walczyć o złoto - mimo że jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że nie ma to żadnych szans. - Sport bywa przewrotny. Cieszy mnie to, że mogę ogłosić swoją decyzję w sytuacji, kiedy awansowaliśmy do play-off i wszystko rysuje się w optymistycznych barwach. Można powiedzieć, że nasz plan jest wypełniony - mówi Stępniewski.

W klubie ma okres wypowiedzenia, więc do końca października będzie nadal odpowiedzialny za jego funkcjonowanie. Co dalej?

Stępniewski krótko kwituje nieoficjalne informacje, według których miałby wkrótce zostać szefem nowej spółki żużlowej nadzorującej rozgrywki w Polsce. Takie plany ma Polski Związek Motorowy. Według spekulacji to właśnie Stępniewski miałby nią kierować. Jego związki z PZMot są coraz silniejsze. Ten chce np. zorganizować zawody Grand Prix na Stadionie Narodowym w Warszawie. Gdy na jednym z niedawnych spotkań w tej sprawie nie mógł być szef PZMot Andrzej Witkowski, o przedstawicielstwo poprosił właśnie Stępniewskiego. Dotychczasowy prezes Unibaksu spekulacje o swojej nowej pracy kwituje krótko: - Plotki.

W środowisku nieoficjalnie mówi się jednak, że prezesura Stępniewskiego w lidze jest przesądzona.



Jak oceniacie okres prezesury Stępniewskiego w Toruniu? Czekamy na opinie. Najciekawsze opublikujemy w "Gazecie". E-mail: redakcja@torun.agora.pl

Czy Stępniewski powinien kierować całym polskim żużlem?
Więcej o: