Sport.pl

Skandal? Szef Unibaxu ryzykował zdrowiem swego żużlowca

To jedna z najdziwniejszych sytuacji we wtorkowych derbach Pomorza.
Wojciech Stępniewski - szef toruńskiego klubu - miał w trakcie meczu wysłać samochód do szpitala tylko po to, by w ekspresowym tempie do parkingu wrócił odwieziony tam wcześniej junior Unibaksu Emil Pulczyński. Gdy był poza stadionem, zespół nie mógł zastosować zamiast niego tzw. rezerwy taktycznej. Gdyby był na miejscu - to już możliwe.

Jak wygląda to z perspektywy Krzysztofa Wypijewskiego, bydgoskiego dziennikarza? W "Nowościach" pisze: "Derby pechowo zakończyły się dla Emila Pulczyńskiego. Upadł w pierwszej odsłonie. Wprawdzie wstał o własnych siłach, ale po czwartej gonitwie poczuł się źle i został odwieziony karetką do szpitala. Ambulans wrócił bez niego. Wtedy kierownictwo gości zorientowało się, że za Emila nie będzie mógł startować jego brat-bliźniak".

Według dziennika Stępniewski "podstawił prywatne auto i kazał Mariuszowi Puszakowskiemu (to były zawodnik Apatora) przywieźć juniora na stadion". "Nowości" twierdzą, że gdy Pulczyński pojawił się w parku maszyn, był "półprzytomny".

Stępniewski twierdzi, że Pulczyński został przebadany przez lekarza i mógł bez obaw wrócić na stadion. - Nie widzę w tym nic dziwnego - mówi serwisowi torun.sport.pl.

Jak wyglądał upadek Pulczyńskiego? Można go zobaczyć w galerii zdjęciowej.

Przywożenie żużlowca po upadku ze szpitala na stadion jest:
Więcej o: