Sport.pl

Żużlowe bliźniaki twardzielami Unibaksu. Metamorfoza!

Byli uznawani za żużlowców ?miękkich?, unikających starć w tłoku. Jeszcze na początku sezonu braci Emila i Kamila Pulczyńskich krytykowano. Dziś - nadspodziewanie twardsi - stają się coraz ważniejszym elementem toruńskiego Unibaksu.
To wyjątkowo zaskakująca metamorfoza. W zaledwie kilka tygodni toruńscy bracia bliźniacy przeszli bardzo szybko drogę od żużlowców nijakich po zawodników potrafiących odbierać punkty nawet liderom drużyny. Jednocześnie każdy z nich z chuchra zmienił się w małego twardziela, który nie boi się starcia na łokcie nawet z mistrzem świata.

Możliwe, że dziś to właśnie Pulczyńscy będą kluczowymi żużlowcami derbów Pomorza. Unibax czeka w Bydgoszczy zaległe spotkanie ligowe z Polonią - komplet punktów praktycznie zapewni torunianom play-off, ale cenny będzie nawet sam bonus.

Początek tego sezonu w wykonaniu toruńskich bliźniaków daleki był od oczekiwań kibiców, działaczy, a i pewnie samych żużlowców. Toruń od kilku lat oczekuje eksplozji ich talentu, ale ta nie nastąpiła. Tak zwątpiono już w to, że Pulczyńscy mogą być jeszcze wychowankami, którzy mogą realnie wpływać na wyniki Unibaksu.

Początek sezonu potwierdzał obawy o rozwój talentu bliźniaków. O ile na swoim torze w meczach ze słabszymi rywalami potrafili zebrać kilka ważnych punktów, o tyle kompletnie zawodzili na wyjazdach.

Coraz częściej dało się również słyszeć, że obaj wręcz cofnęli się w żużlowym rozwoju. Świadczyły o tym statystyki. W pierwszych ośmiu meczach tego sezonu ich średnie biegopunktowe wyglądały po prostu źle.

Emil Pulczyński miał przeciętną 1,06, Kamil - 0,56. Ten drugi został nawet odsunięty od składu w spotkaniu w Lesznie, a jego miejsce zajął absolutny debiutant Łukasz Przedpełski. Klub chciał w ten sposób pokazać, że Pulczyński nie ma zagwarantowanej pozycji w drużynie.

Czy to spowodowało całkowitą zmianę w jeździe i wynikach obu żużlowców?

Od około połowy czerwca podstawowa para juniorów Unibaksu zaskakuje wynikami. W niczym nie przypominają już mało walecznych, przestraszonych jakiejkolwiek ostrzejszej konfrontacji zawodników. Na początku sezonu często wytykano im bojaźliwy styl jazdy oraz liczne błędy na dystansie. Teraz to inni żużlowcy.

Emil Pulczyński - tak, jak w meczu z PGE Marmą - coraz częściej odważnie szarżuje w poszukiwaniu punktów. Jego brat Kamil ostatnio potrafił wygrywać z tuzami polskiej ligi: Maciejem Janowskim, Januszem Kołodziejem - i to w Tarnowie - oraz z Jasonem Crumpem na Motoarenie.

Zmieniają się statystyki młodzieżowców Unibaksu. Biorąc pod uwagę ostatnich sześć meczów, trudno nie zauważyć wzrostu. E. Pulczyński w 26 biegach uzbierał 40 punktów, co daje bardzo dobrą średnią 1,54 - przy czym trzeba pamiętać, że często startuje w towarzystwie mocnego lidera zespołu. K. Pulczyński - w tylu samo biegach - ma 34 punkty. Średnia? 1,31 - znaczny wzrost w porównaniu do nieszczęsnego 0,56 z początku sezonu.

Skąd metamorfoza juniorów?

Może ty być efekt większej liczby startów, a więc typowego "rozjeżdżenia", które w połączeniu z bardziej intensywnymi treningami daje pozytywne skutki. "Terapia wstrząsowa", o której mówił trener Mirosław Kowalik po meczu w Częstochowie, zadziałała zwłaszcza w kontekście K. Pulczyńskiego. Lepiej wychodzi spod taśmy, płynniej wchodzi w łuki, tor nie stanowi już dla niego tak wielkiego wyzwania jak wcześniej, zadziorniej walczy do samej mety.

Trener młodzieży w toruńskim klubie, Jan Ząbik: - Ci chłopcy mają talent, wiedzą, jak jeździć. A czas wpływa na ich rozwój.

Czy Pulczyńscy mogą jeszcze w Polsce zrobić żużlowe kariery?
Więcej o: