Sport.pl

Kamikadze Kuciapa. Staranował Ząbika, ale Unibax wygrał

Kiedy Maciej Kuciapa staranował w niedzielę - niczym torpeda - Karola Ząbika, upadek torunianina wyglądał makabrycznie. To był jedyny moment meczu Unibaksu i PGE Marmy Rzeszów, który choć trochę mógł podnieść adrenalinę.
To był bowiem pojedynek drużyny klasowej z taką, która za klasową chciałaby w Toruniu uchodzić. Problem w tym, że nie miała kim się pochwalić.

Symbolem rzeszowian na Motoarenie była sytuacja z prezentacji, gdy Rafał Okoniewski tak się zamyślił, że kierownik PGE Marmy Tomasz Welc musiał go dotknąć w ramię, by ten zrobił krok do przodu i pomachał do widzów. Rywale torunian jeździli co najwyżej przeciętnie - jak Jason Crump - lub fatalnie: jak reszta drużyny.

Australijski lider PGE Marmy próbował początkowo walczyć z gwiazdami Unibaksu, ale bez skutku. Był od nich wyraźnie gorszy. Później już sprawiał wrażenie jakby poddał się rzeczywistości - gospodarze byli zbyt szybcy nawet dla niego.

Pozostali rzeszowianie walczyli głównie między sobą.

Koszmarnie na Motoarenie prezentował się Grzegorz Walasek. Teoretycznie miał być liderem PGE Marmy, ale w swoim pierwszym starcie przegrał z parą Chris Holder - Emil Pulczyński. W drugim - z Darcy Wardem i Adrianem Miedzińskim.

Doszło do tego w 7. biegu. Torunianie zaliczyli czwartą zespołową wygraną z rzędu i prowadzili już 28:14. Wtedy praktycznie przesądzone było, że wygrają mecz z PGE Marmą. Chwilę później mogli być też spokojni o to, że odrobią straty z Rzeszowa - tam ulegli 48:42 - i zapewnią sobie też bonus.

Goście nie mieli atutów. Prócz Walaska bardzo na Motoarenie zawiedli Rafał Okoniewski i całkowicie bezbarwny Jonas Kylmaekorpi. Niczym kamikadze w Toruniu zachowywał się Maciej Kuciapa. Najpierw w swoim pierwszym biegu ostro starł się z Adrianem Miedzińskim. Ten nie wytrzymał starcia z Kuciapą padając na tor. W następnym biegu rzeszowianin tak walczył o punkty z Karolem Ząbikiem, że na ostatnim łuku wręcz ściął go z toru. Ząbik zupełnie stracił kontrolę nad motocyklem i z wielkim impetem wpadł w bandę. Gdyby ta nie była dmuchana, karambol prawdopodobnie skończyłby się tragicznie. Torunianin wpadł pod nią całkowicie bezwładnie. Później, by go wydostać, trzeba było bandę częściowo rozebrać. Ząbik wrócił do parku maszyn sam bez pomocy karetki, ale Unibax zdecydował się już go nie wystawiać na torze - zamiast niego wysyłał do jazdy braci Emila i Kamila Pulczyńskich.

Ci mieli powody do zadowolenia, choć zaliczali w niedzielę zera. Co zaskakujące - walczyli chwilami "na łokcie", starali się przepychać w tłoku z rywalami, czego w przeszłości raczej unikali. E. Pulczyński miał bardzo dobry początek spotkania. Jego brat bliźniak zaliczył jedno zwycięstwo, ale o wyjątkowym znaczeniu: w 6. biegu wykorzystał walkę Crumpa z Holderem i pomknął do mety tak szybko, że żaden z Australijczyków nie był w stanie już go gonić. Dla K. Pulczyńskiego było to kolejne zwycięstwo nad asem PGE Marmy. Crumpa pokonał też podczas meczu pierwszej rundy - w Rzeszowie.

Klasą dla siebie był w niedzielę Ryan Sullivan. Nie tylko ze względu na szybkość, jaką osiągał. Wygrywał w znakomitym stylu - jadąc tak, jakby zdawał sobie sprawę z tego, że żaden z przeciwników nie jest w stanie mu zagrozić.



Wynik meczu

Unibax - PGE Marma 58:32

Unibax: Miedziński 9 (w, 2, 2, 3, 2), Ward 12 (3, 3, 1, 2, 3), Sullivan 15 (3, 3, 3, 3, 3), Ząbik 2 (0, 2), Holder 11 (3, 1, 3, 3, 1), K. Pulczyński 3 (0, 3, 0, 0), E. Pulczyński 6 (3, 2, 0, 1)

PGE Marma: Okoniewski 9 (1, 1, 1, 2, 2, 2), Kuciapa 4 (2, 2, 2, 0, 0, 0), Crump 8 (2, 2, 3, 1, 0), Kylmaekorpi 1 (1, 0), Walasek 5 (1, 1, 2, 0, 1), Sówka 1 (1, 0), Adamczak 4 (2, 0, 1, 1)

Który z Australijczyków Unibaksu robi swoją jazdą największe wrażenie?