Sport.pl

Derby Pomorza: Trzeba przechytrzyć Gargamela

Oby w niedzielę w meczu derbowym było tak jak w popularnej bajce dla dzieci. Smerfy za każdym razem potrafiły przechytrzyć Gargamela. To pseudonim byłego toruńskiego żużlowca Roberta Sawiny, który dzisiaj jest menedżerem zespołu Polonii Bydgoszcz


Kiedy Sawina reprezentował barwy Apatora Toruń, to przez kibiców nazywany był Gargamelem. W niedzielę Mirosław Kowalik i Jan Ząbik będą robili wszystko, aby przechytrzyć swojego kolegę. Jedno jest pewne - w Bydgoszczy czeka na kibiców "święta wojna" i kapitalne widowisko żużlowe.





Rozmowa z menedżerem żużlowców Polonii Bydgoszcz Robertem Sawiną

Filip Łazowy: Pamięta pan, jak po meczu w Toruniu powiedział w kierunku menedżera Unibaksu: Mirek, zapomnij o bonusie?

Robert Sawina: (śmiech) Oczywiście, że pamiętam i w stosunku do Mirka Kowalika wciąż podtrzymuję tę deklarację. Naszym celem jest wygranie derbów i to różnicą większą niż 12 punktów. Stać nas na taki wynik. Mam do dyspozycji dobry i wyrównany zespół. Tor w Bydgoszczy jest naszym atutem, dlatego też innego rozwiązania niż nasza wygrana nie przewiduję.

Unibax z każdym kolejnym meczem się rozkręca. Nie obawia się pan rozpędzonych żużlowców z Torunia?

- Obawiać? Nie. Ale na pewno ich szanuję. Wszyscy wiemy, że torunianie się rozkręcają i jeżdżą lepiej niż na początku sezonu. Ale my też jesteśmy w dobrej formie. Może na wyjazdach spisujemy się poniżej oczekiwań, ale u siebie, w Bydgoszczy, jesteśmy naprawdę mocni. Do tego dojdzie wsparcie kibiców w tym prestiżowym meczu. Każdy da z siebie wszystko.

Czy tegoroczne derby można porównać do tych, w których brał pan udział jako zawodnik?

- To bardzo trudne. Teraz są inne zawody niż kiedyś. Pamiętam, że naprzeciw sobie stawały zespoły złożone wyłącznie z toruńskich i bydgoskich żużlowców. Do tego kibice byli bardzo zacięci i wygrana w takim meczu była ważniejsza niż jakikolwiek inny pojedynek. Wtedy dosłownie szło się na żyletki. nie było odpuszczania. Dzisiaj już tego nie ma. Realia są inne i zwłaszcza w Polonii jest kilku zawodników, którzy z Bydgoszczy nie pochodzą. Oni nie są w stanie poczuć tego, co było kilkanaście lat wcześniej. Kiedyś były pełne trybuny na każdych derbach. Jak się słyszało publiczność zagrzewającą do walki, to aż ciarki po plecach przechodziły. Tęsknię za tymi czasami.

Podjął pan odważną decyzję, wstawiając w takim spotkaniu niedoświadczonego 17-letniego Wiktora Kułakowa...

- Wiem. Ale wystarczy sobie przypomnieć sytuację, jak w tym samym wieku debiutował na torze Polonii Darcy Ward. Pojechał wtedy świetnie, dlatego młody wiek nie jest w tym przypadku żadnym wyznacznikiem. Jeśli nie będzie mu szło, to zawsze może być zastępowany przez juniorów, którzy są naszą silną bronią w tym sezonie. Artiom Łaguta dostał kilka szans i z żadnej z nich nie skorzystał. Dlatego straciłem cierpliwość.

W tym sezonie objawieniem jest Krzysztof Buczkowski. Spodziewał się pan takiej dyspozycji swojego zawodnika?

- Może to kogoś zdziwi, ale byłem pewien, że on wystrzeli w tym sezonie. Już poprzednie rozgrywki miał bardzo udane. To bardzo inteligentny chłopak, który jest skoncentrowany tylko na żużlu. Żadne inne, niepotrzebne sprawy nie zaprzątają mu głowy, jak to ma miejsce w przypadku wielu zawodników. To profesjonalista, który będzie jeszcze lepszy. Ja się tylko cieszę, że jest w mojej drużynie, a nie przeciwnika.

Rozmawiał Filip Łazowy





Rozmowa z trenerem żużlowców Unibaksu Janem Ząbikiem

Filip Łazowy: Brał pan udział w wielu meczach derbowych, zarówno jako zawodnik, jak i trener. Wciąż czuje pan emocje związane z tym pojedynkiem?

Jan Ząbik: Oczywiście. Choć z drugiej strony to już nie jest to co kiedyś. Czasy się zmieniły. Dzisiaj zawodnicy z obydwu drużyn się znają, przyjaźnią także na gruncie prywatnym i w meczu czasem zostawia się trochę więcej miejsca. Dawniej to była walka niemal na śmierć i życie, ale w granicach jazdy fair. Dzisiaj mało który zawodnik czuje emocje związane z derbami Pomorza. Tylko rodowici torunianie i bydgoszczanie wiedzą, o co w tym chodzi. No cóż, trzeba się cieszyć z tego, co się ma. Dobrze, że jeździmy w jednej lidze i takie spotkania są możliwe.

Trudno wskazać zdecydowanego faworyta niedzielnego pojedynku...

- To prawda. Gospodarze są bardzo groźni na swoim torze i w każdym meczu to udowodnili. My z kolei walczymy o play-off i aby jechać później o medale, to trzeba taki mecz wygrać. Jedni i drudzy są pod presją. Ale jeśli wszyscy pojadą na swoim poziomie, to powinno być dobrze. Jeśli punktować będzie tylko trzech zawodników, to nie wygramy. Ale wielu naszych żużlowców doskonale zna i lubi bydgoski tor. Na pewno kibiców czekają bardzo ciekawe zawody i chcielibyśmy, aby jak najwięcej fanów z Torunia pojawiło się na trybunach i wsparło nas swoim dopingiem.

Kibiców najbardziej cieszy coraz lepsza forma tych zawodników, którzy zawodzili na początku sezonu...

- No tak. Mieliśmy problemy, ale już wyszliśmy z dołka i odrabiamy straty. Adrian Miedziński jest znów w wysokiej formie i odzyskał radość z jazdy na motocyklu. Po prostu czuje się pewnie. Bracia Pulczyńscy wreszcie zaskoczyli. W kilku ostatnich meczach pokazali się naprawdę z bardzo dobrej strony. Rywalizacja juniorów Polonii i Unibaksu zapowiada się niezwykle ciekawie. Zobaczymy, czy pojedzie Karol, czy też Zbyszek Czerwiński jako piąty senior.

Pan chyba żartuje. Na ostatnich zawodach półfinału mistrzostw Polski par klubowych Ząbik zdobył siedem punktów, podczas gdy Czerwiński zaledwie jeden. Także chyba nie ma wątpliwości, kto pojedzie...

- No tak, faktycznie. Karol powoli się odradza. Ostatnio dostał też nowy silnik z klubu. Stara się przygotować jak najlepiej, aby też punktować i pomagać drużynie. Szkoda, że nasz najlepszy silnik zaginął. Karol oddał go do Briana Kargera, który się nim dobrze zajął. Wydawało się, że na tym silniku będzie jeszcze lepszy. Duński mechanik odesłał go do nas potem z powrotem, ale gdzieś w Niemczech zginął. Cały czas czekamy na jakieś wieści, ale cisza. Jeśli nie odzyskamy tego sprzętu, to firma kurierska będzie musiała nam zapłacić. Ale największym problemem pozostanie fakt, że to był najlepszy silnik Karola. Ale zobaczymy, jak spisze się na tym, który dostał od toruńskiego klubu.

Rozmawiał Filip Łazowy

Kto wygra derby w Bydgoszczy?
Więcej o: