Sport.pl

Klub żużlowy zalany betonem. Ligowa Polska się irytuje

Na obcych torach Unibax regularnie prosi sędziego, by zmienić tor według uwag torunian. Na Motoarenie robić tego nie musi. Jednak w niedzielę Unia Leszno ma tak wyrównany skład, że może go zaskoczyć
Szczególnie jeśli torunianie będą mieli problem z Ryanem Sullivanem.

Australijczyk w tym sezonie symbolizuje torowe preferencje Unibaksu. Im tor łatwiejszy, nie wymagający sporej siły w dłoniach, pozbawiony gospodarskich pułapek, tym Sullivan czuje się pewniej. Rywale już wiedzą, jak zniechęcić do żużla i Sullivana, i torunian. Przygotowują tory niełatwe, na pograniczu regulaminu. Takich nie cierpi Sullivan, nie przepadają za nimi słabsi fizycznie bracia Emil i Kamil Pulczyńscy.

Unibax na wyjazdach broni się przed nierównościami i trudną nawierzchnią jak może - najczęściej prosząc sędziego o wsparcie. W Częstochowie tor krytykował Sullivan, więc arbiter nakazał prace, by nawierzchnię wyrównać. Gospodarze dziwili się wskazując na odwieczną tradycję mówiącą, że organizator meczu ma prawo przygotować takie warunki, w jakich czuje się najlepiej. Nic z tego - nie podczas meczu z torunianami.

Później sytuacja się powtórzyła. W Lesznie Unia - co wydawałoby się logiczne - przygotować tor taki, jak wolą jej zawodnicy. Unibax poprosił o interwencję sędziego i nawierzchnia się zmieniła. Podczas kolejnego meczu wyjazdowego torunianie także zrobili coś, czemu dziwi się już żużlowa Polska: zasugerowali, by ścigać się w innych warunkach niż te zapewnione przez wrocławską Spartę Betard.

Torunianie mają do protestów prawo, ale regularność ich zastrzeżeń coraz częściej budzi zdziwienie. Żużlowiec jednego z klubów, który rywalizuje z Unibaksem o miejsce w czołowej "czwórce": - Nie jestem zwolennikiem preparowania nawierzchni, ale zaczyna to być trochę dziwne. Wystarczy, żeby ktoś przygotował swój tor nie po myśli torunian, a już jest protest. To nonsens. Przecież nie może być w lidze tak, że wszyscy gospodarze meczów z Unibaksem będą robili tory pod kątem torunian.

Trener Azotów Tauronu Tarnów i reprezentacji Polski, Marek Cieślak, już doradzał ekipie Unibaksu, by ta mniej "płakała" przed meczami analizując nawierzchnię, a bardziej skupiła się na walce. Po tym, jak Unibax wygrał we Wrocławiu, gdzie też zgłosił sędziemu, iż tor nie nadaje się do jazdy, junior Sparty Betardu Patryk Malitowski irytował się: - Goście przyjechali tutaj, i oczywiście nie pasował im tor. Zrobili sobie "beton" i na nim jechali.

W niedzielę Unibax protestów składać na pewno nie będzie, bo i - cytując Malitowskiego - "beton" na Motoarenie będzie odpowiedni. A to powinno odpowiadać i Pulczyńskim, i Sullivanowi. Australijczyk ostatnio zawodzi. 24. czerwca we Wrocławiu zdobył ledwie 7 punktów (2, 3, 0, 0, 1, 1) i zaliczył dwie biegowe porażki po 1:5. Dwa tygodnie wcześniej w Lesznie było niewiele lepiej - 8 pkt. (3, 3, 1, 1, 0) i trzy porażki po 1:5. W Toruniu Sullivan też nie pędzi jak dotychczas, ale jest znacznie bardziej skuteczny niż na obcych torach.

Unia będzie bez kontuzjowanego Jarosława Hampela. Jej atutem ma być wyrównany skład - bez żużlowców wybitnych, ale za to potrafiących na każdej nawierzchni powalczyć o punkty.

Mecz Unibax-Unia w niedzielę na Motoarenie o g. 17.

Czy to, że Unibax co mecz ma zastrzeżenia co do toru przygotowanego przez przeciwników jest kompromitujące, czy słuszne? Piszcie. Listy opublikujemy! E-mail: redakcja@torun.agora.pl

To, że Unibax ciągle zgłasza zastrzeżenia do torów przygotowywanych przez ligowych rywali jest:
Więcej o: