Sport.pl

Szef żużlowców: - Unibax to teraz stół z trzema nogami

Kibice przez pięć lat mówili, że przez większość sezonu zespół nie walczy o nic konkretnego, a emocje zaczynają się w play-off. To teraz mamy od razu sezon ?o coś? - mówi o walce Unibaksu o awans do play-off prezes toruńskiego klubu żużlowego.
Rozmowa z Wojciechem Stępniewskim

Paweł Rzekanowski: Gdyby Wojciech Stępniewski nie był prezesem klubu żużlowego, a zwykłym kibicem, którego nie obowiązuje urzędowy optymizm, wierzyłby jeszcze w awans Unibaksu do fazy play-off?

Wojciech Stępniewski: Gdybym był prawdziwym kibicem, na sto procent wierzyłbym w awans. Trzeba walczyć. Trzeba walczyć o awans cały czas, nie wolno w to zwątpić. Te szanse wcale nie są tylko teoretycznie. Ja nadal wierzę w zespół i myślę, że może ona wyjść na prostą. Trzeba się wziąć w garść i po prostu jechać. I wygrywać.

Tylko kim wygrywać? Ryan Sullivan jeździ na wyjazdach chaotycznie, Chris Holder właśnie zaliczył cztery przegrane biegi 1:5, Adrian Miedziński jest wolny jak nigdy wcześniej, juniorzy przegrywają z innymi młodzieżowcami.

- Drużyna była budowana w oparciu o cztery filary. Przed sezonem zdrowy rozsądek mówił, że zestaw Sullivan - Holder - Miedziński - Darcy Ward będzie zdobywał punkty. Kto się spodziewał tego, że z czwórki zrobi się trójka, a chwilami dwójka? Trzeba na pewno zrobić coś z Adrianem. Przede wszystkim - odbudować jego wiarę w siebie. Na pewno brakuje nam czwartej nogi przy stole, jaką miał być Adrian Miedziński.

Tłumaczył się w klubie, skąd taka zapaść formy?

- W środowisku żużlowym jest takie pojęcie, jak "zamotany". To oznacza, że zawodnik ma wielkie problemy sprzętowe. Problemy Miedzińskiego wynikają ze sprzętu i spadku pewności siebie. Nie jeździ tak, jakby chciał, nie jest prędki. Nie jest więc tak pewny na torze, jak kiedyś. Gdyby pojechał choć raz na swoim poziomie, zrobił dwie, trzy "trójki" - byłoby inaczej. Najlepszym lekarstwem na kryzys są wygrane biegi. Przez ileś lat obserwuję zawodników, zespół - wiem, że Adrian musi teraz podjąć jakieś radykalne rozwiązania.

A czy klub rozważa radykalne rozwiązania wobec Miedzińskiego?

- Czyli?

W niedzielę Miedziński jechał w 14. wyścigu, choć znów niczym nie imponował. Czy się stoi czy się leży, dodatkowy start się należy.

- Ewentualne odsunięcie od zespołu jest strasznie ryzykowne. Trzeba cierpliwie czekać na przełamanie Adriana. To nie jest słaby zawodnik. Ma niewątpliwie najsłabszy sezon od sześciu lat, ale owo przełamanie gdzieś musi nadejść. Oby jak najszybciej.

Mecz z Tarnowem pokazał, że ciut lepiej zaczyna prezentować się Karol Ząbik.

- W jego przypadku jest problem szybkości sprzętu. Jednak widać progres. Coś powoli w jego przypadku zaczyna się ruszać, drgać. OK., cieszy nas to, ale najważniejszy jest jednak wynik drużyny. A ten jest jaki jest...

Czy problemem Unibaksu na Motoarenie nie okazuje się tor? Ward czy Holder mogliby ścigać się nawet i na błocie. Sullivan torów przyczepnych i trudnych unika. Czy Unibax specjalnie pod kątem jego wymagań robi niezbyt wymagającą nawierzchnię?

- Nie, nie ustawiamy toru dla Sullivana. Tor na meczu z Tarnowem był taki sam, jak podczas spotkania z Polonią Bydgoszcz. Wtedy była nawierzchnia, która wszystkim pasowała, na której można było do woli wyprzedzać. I przecież Ward z Holderem w meczu z Tarnowem też to robili. U Chrisa jedyny problem polegał na sprzęcie.

Kandydat do mistrzostwa w Grand Prix, teoretyczny lider drużyny, przyjeżdża na hit ekstraligi praktycznie bez sprzętu? Najpierw w meczu z Azotami Tauronem był wolny, a zaczął zdobywać punkty dopiero, kiedy pożyczył motocykle od Sullivana.

- Cóż, udało mu się rozwiązać swoje problemy dopiero kiedy to zrobił.

Problemem nie są jednak tylko seniorzy. Bracia Emil i Kamil Pulczyńscy nie robią postępów. Stanęli w miejscu, a na dodatek można odnieść wrażenie, że niezależnie od tego, jak będą jeździć, klub i tak ich nie zmieni na nikogo innego.

- Ci chłopacy, którzy są w klubie i kandydują do tych miejsc mogą zastąpić braci, ale czy już teraz? Kamil Pulczyński na pewno potrzebuje jazdy. Dziś jest problem, by mu coś załatwić na zachodzie lub północy. A starty w Pomorskiej Lidze Juniorów? To żadni przeciwnicy.

Kluczowy dla ewentualnej jazdy w play-off wydaje się być teraz mecz w Lesznie. Zakładając, że pewne swoich miejsc mogą być Tarnów, Gorzów i Zielona Góra, to z Unią może toczyć się walka. Unibax jest w stanie walczyć w Lesznie nie o niską przegraną, ale o zwycięstwo?

- Jeśli "zagra" czwarty element - jakim jest Adrian - i jeśli dorzucą cokolwiek sensownego juniorzy, to ten mecz będzie bardzo na styku.

A jeśli Unibax by wygrał, nagle wszystko ciągle jest możliwe.

- Taka jest już ta runda zasadnicza. Ciągle jest mecz o coś. Kibice przez pięć lat mówili, że przez większość sezonu zespół nie walczy o nic konkretnego, a emocje zaczynają się w play-off. To teraz mamy od razu sezon "o coś".

Budowa Unibaksu w oparciu o czterech liderów i trzech żużlowców słabszych miała sens?
Więcej o: