Sport.pl

Szef żużlowców ma pić koniaczek, a nie doradzać ekipie

Torunianie, nie płaczcie, a walczcie! - namawia Marek Cieślak, trener klubu z Tarnowa po niedzielnym zwycięstwie na Motoarenie.
Prezesowi Unibaksu radzi, by siedział na trybunie i "popijał koniaczek", a nie doradzał swoim żużlowcom w parkingu.

Filip Łazowy: Tarnów wygrał w Toruniu łatwiej, niż można było się tego spodziewać.

Marek Cieślak, trener Azotów Tauronu Tarnów oraz reprezentacji Polski: Aż tak łatwo wcale nie było. Dopiero w 13. biegu zapewniliśmy sobie zwycięstwo. Dziwi mnie trochę huśtawka nastrojów. Zbyt wiele biegów kończyło się wynikiem 5:1. Unibax jest bardzo silnym zespołem i na ten sukces musieliśmy bardzo ciężko zapracować.

Jednak w tym sezonie spisuje się poniżej oczekiwań. Dlaczego?

- Tak. Jestem w stanie to wytłumaczyć. To wina prezesa. Oczywiście to taka lekka ironia. Bardzo lubię Wojtka Stępniewskiego, szanuję go. To młody facet, jest bardzo ambitny. Rozumiem, że chce pomóc drużynie, ale pewne rzeczy trzeba rozgraniczyć. Prezes w trakcie meczu powinien siedzieć na trybunie, popijać koniaczek. Takie jest moje zdanie. Ciągłe przebywanie w parkingu i podpowiadanie zawodnikom nie jest dobre. Rozumiem, że on chce pomóc, że stara się zmobilizować żużlowców. Tylko, że po to zatrudnia się trenera lub menedżera. Czasem jest tak, że chce się dobrze, ale przynosi to odwrotny skutek. Prezes jest od tego, by skutecznie zarządzać klubem, dbać o finanse, rozliczać trenera i zawodników z jazdy. Jeśli chce się to łączyć z rolą trenera - to niedobrze. W Tarnowie, czy też wcześniej w Zielonej Górze, byłem skupiony tylko na swojej pracy. Prezesi w ogóle nie ingerowali w sprawy sportowe i na ich głowie było tylko zarządzanie klubem. Tak właśnie powinno być. Moje słowa nie są atakiem w kierunku Wojtka, ale obecność prezesa w parkingu czasem po prostu paraliżuje. Być może kiedyś będziemy razem pracowali w jednym klubie. Nie wykluczam tego. Jednak w tej kwestii zdania nie zmienię. Ja się na finansach i prowadzeniu klubu w ogóle nie znam, dlatego skupiam się tylko na trenerce.

Torunianie przegrali już dwa mecze na własnym torze. A skład ma przecież teoretycznie niezły.

- Na razie Unibax zawodzi, ale w każdym momencie może zaskoczyć. Unibax ma jedną dziurę w składzie. Ja też mam - Dawid Lampart czy też Jakub Jamróg to fajne chłopaki, ale poziom Enea Ekstraligi jest dla nich jeszcze za wysoki. Słaba postawa torunian to tylko ich wina. W środowisku mają opinię "płaczków". I to jest prawda. Kiedy widzą przyczepny tor, od razu są narzekania, że niebezpieczny, że powinno coś się z nim zrobić. Potem na nawierzchnię wbiega prezes. I też mówi, że tor jest źle przygotowany. Zawodnicy wtedy myślą, że jak źle pójdzie, można zwalić na nawierzchnię. Będzie zatem idealne wytłumaczenie. Kiedy ja jadę na jakiś mecz i widzę przyczepny tor, nie mówię że jest zły. Przekazuję zawodnikom, że nawierzchnia jest bardzo dobra. No chyba, że są dziury. Wtedy jest inaczej. Najpierw myślę, jak taki tor rozszyfrować, jak ustawić sprzęt i przełożenie, by dobrze się do takich warunków dopasować. Nie ma co marudzić i narzekać.

Kilka lat temu Adrian Miedziński był podstawowym zawodnikiem prowadzonej przez pana reprezentacji. Dzisiaj jest przeciętny, wręcz słaby.

- Niestety. Szkoda, bo wiązałem z nim spore nadzieje. To, co się dzieje nie jest wynikiem jednego sezonu. On już od pewnego czasu jeździ coraz gorzej. To między innymi efekt tego "płaczu" nad innymi torami niż twardy. Trzeba się wziąć za siebie i ciężko pracować. Skoro inni potrafią jechać, on też powinien.

Ten sezon dla Unibaksu jest już stracony? Play-off są nierealne?

- W tej chwili szanse nie są wielkie. Ale sezon jest długi, zostało sporo spotkań. Moim zdaniem Unibax wciąż może awansować do pierwszej czwórki. Ma skład, że może wygrać z każdym - i to na jego torze. Tylko, że to liderzy muszą punktować.

Kilka dni temu kierownictwo Enea Ekstraligi ogłosiło nowy regulamin na sezon 2013. Jak pan ocenia zmiany?

- Nie chcę na ten temat rozmawiać. Nie lubię kłamać. Wolę się nie wypowiadać.

- Sezon jeszcze nie jest skończony. Możemy powalczyć o wygraną w Lesznie - przekonuje Wojciech Stępniewski. Wywiad z prezesem toruńskiego klubu w środę w serwisach torun.sport.pl i torun.gazeta.pl

Co Wojciech Stępniewski powinien robić w trakcie meczu żużlowego?
Więcej o: