Trener żużlowców Unibaksu: - Tak po prostu być nie może

Osłabiony zespół Unibaksu poległ w Rzeszowie. Jedynie Chris Holder nie zawiódł. Pozostali zawodnicy pojechali poniżej oczekiwań. Z taką dyspozycją drużyna z Torunia nie ma co marzyć o jeździe w play-off
Rozmowa z trenerem toruńskiego Unibaksu Janem Ząbikiem

Filip Łazowy: Panie trenerze. To kolejny słaby występ toruńskich żużlowców w tym sezonie. Dlaczego Unibax przegrał w Rzeszowie?

Jan Ząbik: Moim zdaniem są dwie przyczyny. Pierwsza to brak w składzie Darcy Warda. Australijczyk jest w takiej formie, że w Rzeszowie spokojnie zdobyłby co najmniej 10 punktów. Niestety musiał w tym czasie startować w półfinale drużynowych mistrzostw świata juniorów. Inny powód to słaba jazda kilku zawodników na dystansie. Adrian Miedziński, Ryan Sullivan i Emil Pulczyński spokojnie mogli i powinni zdobyć o dwa punkty więcej każdy. Wtedy końcowy wynik byłby odwrotny. Niestety, po dobrych startach na trasie tracili dobre pozycje. O dyspozycji Zbyszka Czerwińskiego i Kamila Pulczyńskiego nic dobrego nie można powiedzieć.

Kto ponosi odpowiedzialność za to, że w składzie zabrakło Warda. Przecież wiadomo było, kiedy odbędzie się półfinał w angielskim Thurrocku. Jak można było przełożyć mecz z PGE Marmą na 27 maja?

- Sprawa niestety jest dość przykra. Powiem zatem po kolei jak to było. Darcy Ward powiedział nam, że zgłosił do swojej macierzystej federacji, że w tym roku nie chce startować w żadnych zawodach juniorskich. Dotyczyło to także drużynowych mistrzostw świata. Wszyscy myśleliśmy, że w Anglii nie wystartuje i dlatego przy wybieraniu terminu nie wnosiliśmy sprzeciwu. Przypomnę, że mecz w Rzeszowie za pierwszym razem się nie odbył i nową datą był właśnie 27 maja. Nikt wtedy nie przypuszczał, że finał tej sprawy będzie dla nas fatalny. Potem menedżer Australii Mark Lemon powołał na turniej w Thurrocku Warda. Ten ostatni zapewniał nas, że zrezygnował z jazdy w turniejach juniorskich. Później okazało się, że jak Ward nie pojedzie dla swojego kraju to poniesie olbrzymią karę. Nie chcieliśmy tego i dlatego zabrakło go w Rzeszowie. Czyja to jest zatem wina? Moim zdaniem Lemona, który na siłę chciał aby Darcy jechał.

Podczas meczu okazało się, że nawet bez tego zawodnika Unibax powinien wygrać...

- To prawda powinien. Ale jak wspomniałem wcześniej straciliśmy kilka punktów na dystansie. Gospodarze z kolei byli bardzo zmobilizowani. Chcieli to spotkanie wygrać dla Lee Richardsona. Tego dnia publiczność mocno wspierała swój zespół. My niestety straciliśmy dwa punkty. Mam tylko nadzieję, że nie zabraknie nam ich na koniec sezonu kiedy okaże się czy pojedziemy w fazie play-off.

Zbigniew Czerwiński po dobrym meczu z Lotosem Wybrzeże Gdańsk w kolejnych zawodzi. Karol Ząbik musi być zatem kompletnie bez formy, skoro nie wygrywa walki o miejsce w składzie z tym zawodnikiem...

- Zbyszek faktycznie zawiódł. Co do Karola to z każdym tygodniem jest lepiej. Miał kłopoty sprzętowe, ale teraz jest już dobrze. On spokojnie i powoli wraca do swojej dyspozycji. Jeździł w Niemczech, gdzie spisał się nieźle. W turnieju towarzyskim awansował do finału, w którym zanotował defekt. Karol ma szansę wrócić do składu Unibaksu na mecz z Tauron Azotami Tarnów. W piątek planujemy rozegranie wewnętrznego turnieju par. Wtedy okaże się kto będzie lepszy. Mogę tylko obiecać, że na mecz z liderem Enea Ekstraligi wystawimy najsilniejszy skład.

Co musiałby zrobić Kamil Pulczyński aby wypaść ze składu? Bo same zera to jak widać za mało. Kilkanaście dni temu mówił pan, że nad tym zawodnikiem jest bat w postaci braci Przedpełskich... W Zielonej Górze działacze nie bali się odstawić od składu Rune Holty po kompromitacji w Bydgoszczy...

- Kamil zawodzi i to bardzo. Chyba przydałaby mu się jakaś kara. No może źle się wyraziłem. Potrzebna jest jakaś poważna rozmowa. Tak dalej być po prostu nie może. Przed sezonem spisywał się nieźle, ale rywalizacja o punkty chyba go paraliżuje. Mamy braci Przedpełskich i faktycznie chyba któryś z nich dostanie szanse. Pojedzie najlepszy.

Jeśli żużlowcy z Torunia dalej będą zawodzić, to play-off szybko stanie się w tym sezonie nieosiągalne...

- Spokojnie. Do końca rozgrywek zostało jeszcze sporo spotkań. Zgodzę się z tym, że dalej tak jeździć nie możemy. Wszyscy żałujemy, że nie mógł pojechać Ward. Dzisiaj rozmawialibyśmy w zupełnie innych nastrojach. Ale stało się. Przed nami kolejny ważny mecz. Do Torunia przyjedzie lider Tauron Azoty Tarnów, którzy jeszcze nie przegrał w tym sezonie. Ale wierzę, że ten pierwszy raz będzie na MotoArenie.

Rozmawiał Filip Łazowy



Komentarz

Porażka żużlowców w Rzeszowie boli. Ale tylko dlatego, że poniesiona w bezsensowny sposób. Trudno zrozumieć mi fakt, że w tak ważnym pojedynku nie mógł pojechać Darcy Ward. Przecież w najlepszej, najdroższej, najsilniejszej i jeszcze wiele naj lidze żużlowej na świecie takie sytuacje nie powinny mieć miejsca. Kto tu ma rację? Ward, który twierdzi, że wcześniej odmówił jazdy w Anglii. Może Lemon, który na siłę chciał aby zawodnik Unibaksu jednak wystąpił. Dziwi mnie, że na tym poziomie profesjonalizmu taka sytuacja się zdarzyła.

Wracając do samego meczu to niepokoi mnie postawa polskiej części Unibaksu. Adrian Miedziński zupełnie nie przypomina czołowego żużlowca naszego kraju. Na Wyspach spisuje się znacznie lepiej niż w Polsce. Tutaj zawalił kolejny mecz. O juniorach też niewiele dobrego się da napisać. Walczył Emil, ale sił starczyło tylko na dwa, trzy biegi. O dyspozycji Kamila to już nie ma co wspominać. Bez względu na to jak pojedzie to i tak w kolejnym meczu jest w składzie. Podobnie sytuacja wygląda ze Zbigniewem Czerwińskim. Wolę obejrzeć w akcji braci Przedpełskich. Oni na pewno gorzej się nie spiszą.

Filip Łazowy



Czekamy także na opinie kibiców żużlowców Unibaksu. Swoje spostrzeżenia prosimy wysyłać mailem na adres redakcja@torun.agora.pl Najciekawsze z nich opublikujemy w kolejnych wydaniach torun.sport.pl.

Kto odpowiada za to, że Ward nie pojechał w Rzeszowie?