Menedżer o asie żużlowców Unibaksu: - On zaczął płakać!

Spory problem Unibaksu przed niedzielnym meczem z PGE Marmą. Torunianie nie będą mogli wystawić w składzie Darcy'ego Warda - zamiast niego chcą stosować tzw. zastępstwo zawodnika.
Czy dodatkowe starty Ryana Sullivana, Chrisa Holdera, Adriana Miedzińskiego i np. Emila Pulczyńskiego mogą dać tyle samo punktów, ile zapewniłby będący w znakomitej formie Ward? To wątpliwe. Sullivan i Holder nie zawodzą, ale już Miedziński bywa niepewny. Podobnie jest z Pulczyńskim.

Ward nie może być brany pod uwagę przy ustalaniu składu na spotkanie w Rzeszowie - to zaległy pojedynek 4. kolejki Enea Ekstraligi - ponieważ w tym czasie ma już zaplanowany start w Anglii, w Drużynowym Pucharze Świata juniorów. To dla Unibaksu spore osłabienie, bo Australijczyk po sportowym awansie - został w zespole prowadzącym parę - był jednym z liderów.

Casting podprowadzających z ciągnikiem w tle - zobacz najbardziej nietypowe zdjęcia żużlowe tego sezonu!

Dla torunian będzie to drugi wyjazdowy mecz z rzędu. W ub. niedzielę zaliczyli pierwsze ligowe zwycięstwo na obcym torze pokonując Dospel/ Włókniarza Częstochowa. Nie brakowało w tym spotkaniu kontrowersji. Sporo zamieszania wywołał protest Sullivana, który nie zgodził się na proponowany przez gospodarzy tor. Australijczyk krytykował nawierzchnię podkreślając, że musi być ona bezpieczna dla zawodników. Sullivana z kolei krytykowali częstochowianie. - Tor miał być taki, jaki zażyczyły sobie chłopaki. Trenowali na nim w piątek, powiedzieli, że jest OK. I taki przygotowaliśmy - mówi serwisowi czestochowa.sport.pl menedżer Dospelu/ Włókniarza Sławomir Drabik. Stwierdził też: - Toruń przed meczem zrobił jednak niezłą awanturę. Zwłaszcza jeden Kangur, który zaczął płakać, a sędzia spanikował. Podejrzewam, że gdyby warunki były takie, jakie chcieliśmy, Toruń miałby większy problem.

Według działaczy Włókniarza Sullivan - jeździł w klubie z Częstochowy przez kilka lat, więc jego preferencje torowe są tam świetnie znane - bardzo nie lubi nawierzchni przyczepnej. W Toruniu takiej się raczej unika - stąd świetne wyniki Australijczyka na Motoarenie.