Ksiądz-student zaskoczył lidera toruńskich żużlowców

Choć Ryan Sullivan w Toruniu mieszka od dawna, ciągle jeszcze nie poznał wszystkich zwyczajów miasta.
Tak konkluduje dziennik "Nowości" opisując historię, której bohaterem Australijczyk był w pierwszej połowie maja.

Sullivan to już torunianin pełną gębą. Ma w mieście zarejestrowaną firmę, mieszka w nim na co dzień. Tu zainwestował w nieruchomość, a jego ślub z Pauliną - uznawaną za jedną z najpiękniejszych towarzyszek polskich żużlowców - był sporym wydarzeniem. Jak się jednak okazuje, bywają w Toruniu sytuacje, które Australijczyka ciągle zaskakują.

Kto jest żużlowym Misterem Elegacji? Sprawdź, jak ubierają się ludzie polskiego speedway'a

Tym sa np. Juwenalia, a raczej zwyczaj zbierania pieniędzy przez przebranych studentów. "Nowości" opisują sytuację, gdy Sullivan spacerując z małżonką deptakiem na ul. Szerokiej spotkał poszukującego wsparcia żaka. Żużlowiec bardzo zdziwił się, kiedy nagle na ul. podszedł do niego człowiek w czarnym stroju z koloratką i wyciągnął dłoń prosząc o pieniądze. Dopiero żona wyjaśniła mu w kilku słowach skąd całe zamieszanie. Sullivan oczywiście nie odmówił.