Żużlowa para Holder-Ward? Były menedżer: "Nie warto"

Ja ich razem bym nie wystawiał - mówi były menedżer toruńskiego Unibaksu Jacek Gajewski.
Filip Łazowy: Unibax'2012 - z Darcy Wardem i Karolem Ząbikiem - jest silniejszy od ubiegłorocznego, kiedy w składzie byli Rune Holta i Michael Jensen?

Jacek Gajewski, były menedżer Unibaksu: Trudno dzisiaj powiedzieć. Jest jeszcze za wcześnie na takie oceny. Za dwa miesiące będzie już można dokonać analizy. Jeśli chodzi o Karola - jemu potrzebny jest spokój. Niepotrzebnie wiele osób skupia na nim swoją uwagę. Naprawdę, on potrzebuje ciszy wokół siebie. Myślę, że za dwa, trzy miesiące będzie jeździł już dużo lepiej niż teraz. Można powiedzieć, że zaczyna ściganie na nowo.

Wrócić do jazdy - i to na niełatwym poziomie ekstraligi - jest bardzo ciężko. Zwłaszcza po takich urazach i kontuzjach. Ma za sobą wiele nieprzyjemnych doświadczeń. Rozumiem, że kibiców i dziennikarzy bardzo interesuje, jak będzie się spisywał. Jednak niech każdy zrozumie tego chłopaka. On naprawdę potrzebuje spokoju, by wrócić do dobrej dyspozycji. Zamieszanie mu w tym nie pomoże.

Powrót Warda do Torunia musi cieszyć.

- Dokładnie. Myślę, że obie strony będą miały z tego duże korzyści. Australijczyk to wielki talent, który z każdym sezonem coraz bardziej się rozwija. Ma dopiero 20 lat, ale już należy do najlepszych zawodników na świecie. I porównując tu go do Rune Holty - jestem pewien, że będzie lepiej spisywał się Norweg. Kibice Unibaksu będą mieli dużo powodów do zadowolenia.

Pan przez wiele lat był żużlowym menedżerem. Chris Holder i Darcy Ward - przyjaciele uwielbiający wspólne zabawy - w jednej parze to dobry pomysł?

- Nie chcę się wtrącać. Nie pracuję już w toruńskim klubie. Wolałbym publicznie nie mówić na jakie pary bym się zdecydował. Gdy odchodziłem z klubu powiedziałem, że jeśli będę kiedykolwiek potrzebny wystarczy, że ktoś z klubu się do mnie odezwie - a pomogę. Ale telefon nie dzwonił.

Wracając do tych zawodników. Ja razem bym ich nie ustawiał. I to mimo, że świetnie sobie radzą w Anglii, czy wygrywali parowe mistrzostwa Elite League. Tam poziom ligi jest jednak dużo niższy niż w Polsce. Czy para Holder -Ward jest w stanie w Gorzowie zagwarantować w każdym biegu wygraną 5:1 lub 4:2? Na pewno nie.

Ryan Sullivan i Adrian Miedziński tworzyliby pary, które byłyby dużo słabsze. Chyba nie warto tego robić i lepiej Warda i Holdera "wystawić" osobno. To mniejsze ryzyko w tej chwili. Zwłaszcza, że forma Miedzińskiego jest wciąż niewiadomą. Wiadomo, że obaj Australijczycy świetnie współpracują na torze. Tylko czy np. Tomasz Gollob, Matej Zagar czy Krzysztof Kasprzak pozwoliliby na to na swoim torze? Nie sądzę. W zeszłym sezonie też były takie mecze, że jedną z par stanowili Holder z Miedzińskim. Jednak następną tworzyli Holta i Jensen. Oni tracili to, co zyskiwali ci pierwsi. Nie chciałbym się wtrącać, ale ja bym to troszkę inaczej poustawiał.

W nadchodzącym sezonie skład Unibaksu będzie bardziej toruński. Jest pan zadowolony z klubowych wyborów?

- Tak. Myślę, że każdy kibic myśli podobnie. Każdy z żużlowców identyfikuje się z klubem, z Toruniem. To na pewno też magnes dla kibiców. Mamy trzech świetnych Australijczyków: Sullivana, Warda i Holdera. Do tego Miedziński, który ma naprawdę duże możliwości. W tej chwili problemem jest wybór piątego seniora. Jednak wszystkie kluby mają podobne kłopoty. Zmniejszenie średniej KSM spowodowało, że nie ma już zespołów bez "dziur" w składzie. Niektóre mają je mniejsze, inne większe. Są jeszcze juniorzy. Mam swoją opinię na ich temat, ale wolałbym nie dzielić się nią ze wszystkimi. Kiedyś mówiło się, że jak Gajewski jest w klubie, to bracia Pulczyńscy (Emil i Kamil - red.) się nie rozwijają. Teraz mnie nie ma. I jakoś nie widzę, by obaj poszli ostro do przodu. Niestety - brakuje im konkurencji. W przeszłości juniorzy w Apatorze zawsze mieli kogoś, kto im "deptał po piętach". Jeden drugiego mobilizował do jeszcze lepszej jazdy, każdy podnosił swoje umiejętności.

A teraz?

- Dzisiaj jest tak, że bez względu na prezentowaną formę, mają miejsce w składzie. Nie ma nikogo, kto mógłby ich postraszyć. To oczywiście nie ich wina. Tylko, że w ten sposób na pewno rozwój nie przebiega szybciej.

Kto będzie faworytem tegorocznych rozgrywek? Będzie zespół, który sprawi w lidze niespodziankę i pokrzyżuje plany faworytów?

- Myślę, że nic odkrywczego nie powiem i wymienię cztery najlepsze ekipy z poprzedniego sezonu. Zespoły z Zielonej Góry, Leszna, Gorzowa i Torunia powinny walczyć w play-off. Namieszać może Tauron Azoty Tarnów.

Bardzo wzmocnił swój skład zimą.

- Maciej Janowski jest w dobrej formie i z pozycji juniora może też zastępować słabiej dysponowanego seniora. To będzie duży atut tej drużyny. To samo można powiedzieć o Unii Leszno (klub z Wielkopolski będą reprezentować bracia Pawliccy - red.).

Czego można spodziewać się po toruńskiej drużynie?

- W Unibaksie najlepiej ze wszystkich zawodników będzie punktował Ward. Jeśli po drodze nie przydarzy mu się żadna kontuzja, powinien być liderem toruńskiej drużyny.

Reszta zespołów jest znacznie słabsza?

- Jeśli chodzi o pozostałe ekipy to kilka niespodzianek może sprawić PGE Marma Rzeszów. Tylko, że tam na razie kontuzjowany jest Jonas Kylmakoerpi, a nie w pełni sił po turnieju Kryterium Asów w Bydgoszczy - Rafał Okoniewski. Polonia Bydgoszcz też prezentuje się nieźle. Drużyny z Gdańska, Wrocławia i Częstochowy nie powinny się włączyć do walki o play-off. Na początku rozgrywek zespoły z Gorzowa, Zielonej Góry i Leszna mogą notować wysokie wygrane na swoim torze. Później powinno wszystko się wyrównywać i mecze jednostronne będą już rzadkością. Na pewno sezon zapowiada się ciekawie.

Czy rezygnacja z Grand Prix była dobrym ruchem ze strony Warda? Łukasz Benz, żużlowy ekspert TVP Sport, niedawno w wywiadzie w "Gazecie" stwierdził, że pod względem finansowym.

- Pod względem finansowym by sobie poradził. Ale jeśli chodzi o organizację i logistykę - już nie. To, że ma talent w jeździe na motocyklu to wszyscy wiedzą. Ale tak samo dobrze już poza torem sobie ze wszystkim nie radzi. On ma dopiero 20 lat i cała kariera dopiero przed nim . Jeśli będzie chciał jeździć w Grand Prix, to będzie jeździł. Na razie musi sobie jeszcze poukładać kilka innych spraw. Dlatego myślę, że dobrze postąpił rezygnując z Grand Prix w tym sezonie.

Pierwszy mecz Unibaksu w poniedziałek w Gorzowie. Podobnie jak w poprzednim sezonie toruńscy żużlowcy rozpoczynają ENEA Ekstraligę od bardzo trudnego pojedynku.

- To prawda. Na początku Unibax czeka jedno z najtrudniejszych spotkań w lidze. Jeśli miałbym na kogoś stawiać, to raczej na Gorzów.

Dlaczego?

- Jeśli w zespole z Torunia dobrze pojedzie czterech seniorów i parę punktów dorzucą juniorzy, 40 punktów powinno się uzbierać. Trzeba jechać i walczyć do końca. Bardzo ważne będą punkty bonusowe. Bardzo możliwe, że to one zadecydują o tym, która z drużyn znajdzie się w pierwszej czwórce i pojedzie w play-off. W Gorzowie kłopoty zdrowotne ma Michael Jensen, który na wtorkowym treningu mocno się poobijał - i to nie był jego pierwszy upadek. Krzysztof Kasprzak prezentuje się nieźle i powinien zanotować progres jeśli chodzi o poprzedni sezon. Ja do Gorzowa się nie wybieram. Już trochę tych spotkań wyjazdowych zaliczyłem, a teraz oglądam ligę w telewizji. W poniedziałek popołudnie też spędzę w ten sposób. Najpierw obejrzę spotkanie Polonii Bydgoszcz z Falubazem Zielona Góra, a potem pojedynek z Gorzowa. Za to na mecze w Toruniu chodzę kiedy tylko mogę.

Czy Chris Holder i Darcy Ward powinni wspólnie jeździć w Unibaksie?