Ekspert TVP Sport: - Darcy Ward? Żużlowy pozytywny świr

Jakbyś stanął metr od bandy, Darcy na pełnej prędkości przemknąłbym między tobą a siatką. Bez wahania.
Filip Łazowy: Chris Holder dojrzał już w Grand Prix do roli jednego z kandydatów do medalu?

Łukasz Benz, żużlowy ekspert TVP Sport: Jeszcze nie. Chris z każdym kolejnym sezonem spisuje się coraz lepiej i podnosi swoje niemałe już umiejętności. Australijczyk myślami jest przy najbliższej osobie. Na dniach powinno urodzić mu się dziecko. Myślę, że powiększenie rodziny wpłynie na niego mobilizująco. Po prostu będzie jeszcze jedna osoba, która będzie mu kibicować. Stać go na to, by znaleźć się w czołówce. Może nawet wygrać jeden czy dwa turnieje. Jednak na medal jest chyba za wcześnie. by to osiągnąć trzeba być w wysokiej formie przez cały rok. Chris jest jeszcze młodym żużlowcem i największe sukcesy dopiero przed nim. Na pewno nie powinien mieć kłopotów z utrzymaniem się w cyklu. Jednak o medal będą walczyli raczej inni zawodnicy.

Tegoroczny cykl Grand Prix moim zdaniem trochę stracił na swojej wartości. O tytuł mistrza świata nie rywalizują wszyscy najlepsi żużlowcy.

- Z jednej strony - to prawda. Ale też trzeba powiedzieć, że by znaleźć się w stawce, trzeba się do niej zakwalifikować. Dużo zamieszania wprowadził przepis, który będzie obowiązywał w ENEA Ekstralidze. To, że w jednej drużynie może startować tylko jeden zawodnik z GP nie było dobrym pomysłem działaczy. 10 drużyn - to 10 zawodników. Pozostaje jeszcze pięciu. Wiadomo, że pieniądze jakie można zarobić w ENEA Ekstralidze, a na jej zapleczu, stanowią ogromną różnicę. Dlatego niektórzy rezygnowali z GP na rzecz startów w naszej lidze. Prestiż rywalizacji o tytuł IMŚ trochę podupadł. Co jednak nie znaczy, że nie będzie ciekawie.

Jednym z tych, którzy zdecydowali się na zarabianie pieniędzy w ENEA Ekstralidze jest Darcy Ward. Zrobił słusznie?

- Oczywiście. To, że Australijczyk jest świetnym zawodnikiem wiedzą wszyscy. Ale nie ma jeszcze odpowiedniego zaplecza finansowego i sprzętowego. Musi jeszcze się trochę dorobić, by móc potem zainwestować w jeszcze większą ilość sprzętu. W GP jeśli się wygrywa to się zarabia. Ale zawodnicy, którzy nie awansują do finału czy półfinału - dopłacają. Darcy'ego na tę chwilę na coś takiego po prostu nie stać.

Wkrótce ruszają rozgrywki najbogatszej i najsilniejszej ligi na świecie - ENEA Ekstraligi.

- Wszyscy już z niecierpliwieniem wypatrują inauguracji rozgrywek. Słowo "ekstra" kojarzy się z czymś najlepszym, wyjątkowym, ale niestety nie do końca tak jest. Nowe przepisy mocno ograniczyły budowanie składów. Ma to wyrównać poziom, ale większość zespołów jest słabsza kadrowo. Patrząc na nazwiska "na papierze", pięć drużyn powinno walczyć o medale, a pozostałe pięć o kolejne miejsca. Wykluczając kontuzje, wydaje się, że bardzo silne ekipy mają kluby z Tarnowa i Leszna. W tym pierwszym jest mieszanka rutyny z młodością. Mistrz świata Greg Hancock, do tego najlepszy junior Maciej Janowski i wracający na "stare śmieci" Janusz Kołodziej. Do tego jest jeszcze nieobliczalny Martin Vaculik, który może być wielkim zaskoczeniem ligi. Olbrzymim atutem zespołu z Tarnowa jest trener Marek Cieślak. To szkoleniowiec, który jest w stanie stworzyć świetnie działający team złożony z różnych charakterów. Potrafi zmobilizować swoich żużlowców do wielkich wyczynów. Gdzie tylko nie pracuje, tam jest sukces. Bardzo mocna będzie też Unia Leszno. Powrót braci Piotra i Przemysława Pawlickich jest olbrzymim wzmocnieniem. Jednak obaj jeżdżą brawurowo i czasem może to się źle skończyć. Jeśli kontuzje będą ich omijać, Unia będzie piekielnie groźna zwłaszcza na swoim torze. W pierwszej czwórce widzę też Unibax i Stal Gorzów. Troszeczkę z tyłu jest Stelmet Falubaz Zielona Góra. Mistrzowie Polski mają bardzo trudny początek rozgrywek i kiedy potracą kilka punktów, potem może być ciężko to odrobić i awansować do play-off.

Walka pomiędzy słabszymi zespołami też będzie zacięta. Każdy może wygrać na swoim torze nawet z tymi silniejszymi przeciwnikami. Na wyjazdach będzie już gorzej. Najlepiej z zespołów z Rzeszowa, Wrocławia, Gdańska, Częstochowy i Bydgoszczy prezentuje się ten ostatni.

Na co będzie stać nieco przekształcony zespół Unibaksu? Za Rune Holtę i Michaela Jensena wracają Darcy Ward i Karol Ząbik.

- Unibax jest jednym z klubów, które będą walczyły o medal. Nawet ten najcenniejszy. Powrót Warda to duże wzmocnienie. Australijczyk to taki "świr", wariat - ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Jakbyś stanął metr od bandy, Darcy na pełnej prędkości przemknąłbym między tobą a siatką. Bez wahania. To zawodnik bardzo ambitny i pomimo młodego wieku świetnie jeżdżący technicznie. Jeśli chodzi o Karola - ostatnio dużo z nim rozmawiam. Mamy dobry kontakt. Już ochłonął. Widziałem sparing w Grudziądzu, w którym zaprezentował się całkiem nieźle. Na tym torze się wychował, kiedy trenerem tam był jego ojciec Jan. Karol zmienił swoje nastawienie. Nie stawia sobie wielkich celów. Chce małymi kroczkami wrócić do formy. Ma duży kredyt zaufania wśród kibiców i działaczy Unibaksu, co na pewno mu pomoże. Nie ma presji, że musi zdobywać wiele punktów. Kilka w każdym meczu już będzie dobrym wynikiem. Z każdym kolejnym miesiącem będzie na pewno lepiej. Dzisiaj Karol ma jeszcze problemy sprzętowe. Jego motocykl nie jest jeszcze szybki, ale ma czas aby to wszystko poprawić. Pierwszy mecz w Gorzowie będzie bardzo trudny, ale wtedy zobaczymy w jakim miejscu jest sam zawodnik. Potrzebny jest mu spokój i wsparcie. Proszę uwierzyć - on nie zapomniał jak się jeździ na żużlu. Unibax ma bardzo silny skład. Jeśli wszyscy pojadą ma miarę swoich możliwości, ciężko będzie pokonać toruński zespół.

Starty w lidze angielskiej pomogą Adrianowi Miedzińskiemu?

- Na pewno. To jest specyficzna liga. Tam można przede wszystkim poprawić technikę jazdy, a tej umiejętności nigdy za dużo. Ostatnio Adrian zdobył komplet 12 punktów w sparingu. Ja bym się tym za bardzo nie podniecał. Weryfikacja przyjdzie w meczach ligowych, zwłaszcza tych wyjazdowych. Na pewno występy na Wyspach sprawią, że Adrian będzie bardziej wszechstronny i stanie się jeszcze lepszym zawodnikiem. Jeśli będzie zdobywał dwucyfrowe ilości punktów, sporo zarobi. Jeśli będzie spisywał się kiepsko - będzie musiał jeszcze do tego interesu dołożyć. Taka to jest liga.

Który z australijskich asów ma większy talent?