Sport.pl

Wynająć żużlową Motoarenę! Powinna na siebie zarabiać

Dużo się ostatnio pisze o toruńskim stadionie żużlowym, którego mogłyby pozazdrościć nam wszystkie kluby w Polsce. Uważam, że taki obiekt powinien na siebie zarabiać - tym bardziej, że lokalna społeczność coraz częściej zwraca uwagę na to, ile miasto dokłada do jego utrzymania.
Tak o polityce Unibaksu, który nie pozwala trenować swoim rywalom na Motoarenie, pisze Jerzy Wierzchowski - zawodnik toruńskiego klubu z lat 50. W liście do redakcji pisze również:

"Pojawia się okazja, by zarobić na wynajmie Motoareny. Skoro - jak pisze "Gazeta" - zgłaszają się kolejni zawodnicy, którzy chcieliby na nim trenować, dlaczego Unibax im na to nie zezwala? Dlaczego nie mieliby zapłacić rynkowej ceny do kasy Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji?

Uważam, że należy ustalić cenę za korzystanie ze stadionu przez innych zawodników. Powinna być to dobra, wysoka opłata - utrzymanie Motoareny przecież kosztuje.

Chciał trenować w Toruniu Tomasz Gollob. Klub się nie zgodził. To dla mnie niezrozumiałe. On powinien być wręcz zapraszany! Od kogo, jak nie od Golloba, można się czegoś nauczyć? Mogliby to zrobić nie tylko nasi zawodnicy, ale i sam trener Jan Ząbik. Jeśli się uczyć, to tylko od lepszych.

Obawiam się, że przez tego rodzaju sytuacje mogą powstawać różne klubowe konflikty. Trzeba ich unikać, a nie zaogniać.

Argument, że trzeba dbać o to, by toruński tor był atutem wyłącznie Unibaksu, mnie nie przekonuje. Dziś już każdy klub "robi" nawierzchnię dla siebie. A najlepsi zawodnicy kraju i tak doskonale poradzą sobie w każdych warunkach."

Więcej o: