Sport.pl

Ząbik zadziwia menedżera żużlowców. 10-12 punktów?

Karol Ząbik prezentuje się na torze jak za swoich najlepszych lat - twierdzi menedżer żużlowców toruńskiego Unibaksu. Mirosław Kowalik przestrzega jednak: - Nikt nie oczekuje od niego cudów.
Filip Łazowy: Jaka jest różnica pomiędzy pracą w Unibaksie a w klubach, w których dotychczas pan pracował?

Mirosław Kowalik, menedżer Unibaksu: Ogromna. Już rozmawiałem na ten temat z prezesem klubu, Wojtkiem Stępniewskim. Właściwie mogę powiedzieć, że dopiero uczę się pracy w takim klubie. Tu po prostu wszystko jest na wysokim poziomie. Pełen profesjonalizm. Nie można tego nawet porównać z tym co robiłem do tej pory. Muszę jeszcze wiele rzeczy się nauczyć. Sezon zbliża się dużymi krokami, a ja muszę zdążyć z tym, by poznać wszystkie tajniki związane z pracą na stanowisku menedżera zespołu.

Pierwsze wnioski po treningach Unibaksu?

- Jestem bardzo zadowolony. Okres zimowy przygotowawczy wszyscy przepracowali bardzo solidnie. Nie ma fuszerki. Sezon zapowiada się naprawdę ciekawie, bo widać, że dla każdego w drużynie ostatnie miesiące były pracowite. Wszyscy zawodnicy zdają sobie sprawę z tego, jak ważne są przygotowania zimowe. Dlatego z przyjemnością spoglądałem na zaangażowanie żużlowców. Czasem treningi opuszczali młodzi, którzy chodzą jeszcze do szkoły. Ale to jest zrozumiałe i ich usprawiedliwia. Muszą też dbać o to, aby nie zaniedbać swojego wykształcenia.

W końcówce poprzedniego sezonu Adrian Miedziński i Emil Pulczyński doznali kontuzji. Dziś nie mają problemów ze zdrowiem?

- Tak. Adrian nawet sam podkreślał, że czuje się znakomicie i że po urazie obojczyka nie ma już nawet śladu. Dlatego kibice o niego mogą być spokojni. Myślę, że będzie na torze jeździł tak, jakby nie było żadnej kontuzji. Jeśli chodzi o Emila - jest podobnie. Przygotowywał się na maksymalnych obrotach, a to znaczy, że nic mu nie dolega. Nic, tylko zaczynać rywalizację w lidze.

Do ligowego ścigania wraca Karol Ząbik. Kiedyś był mistrzem świata juniorów, ale później jego kariera się zatrzymała. Teraz to wielka niewiadoma. Czego można się po nim spodziewać?

- Muszę przyznać, że zaskoczył mnie. Wiele osób miało obawy, czy sobie poradzi. Ma za sobą przerwę w jeździe, był poważny upadek. To mogłoby mieć wpływ na jego jazdę. Ale w okresie przygotowawczym dawał siebie tyle samo, ile inni zawodnicy. Naprawdę solidnie się do wszystkiego przykładał. Wykonywał sporo dobrej pracy.

Jeśli chodzi o jazdę na torze - też prezentował się nawet lepiej niż dobrze. Jechał szybko i płynnie. Jestem mile zaskoczony tym co zobaczyłem. To wszystko dobrze wróży przed rozpoczęciem sezonu. Prezentuje się tak, jak za najlepszych lat.

Kibice kilka lat temu widzieli w nim żużlowca, który mógłby być nawet liderem drużyny. Teraz oczekiwania wobec niego są jednak zupełnie inne?

- Nikt tu jednak nie oczekuje cudów. Nie wymagamy od Karola, by zdobywał w każdym meczu po 10 czy 12 punktów. Choć taki wynik jest moim zdaniem jak najbardziej możliwy. Jeśli będzie miał cztery czy też pięć, też będziemy bardzo zadowoleni. Niech spokojnie wraca do formy. Nie wywierajmy na nim zbyt wielkiej presji. Więcej będzie można powiedzieć, jak sprawdzi się w treningach punktowanych.

Pierwsza okazja już w najbliższą sobotę. W jakim składzie wystąpi Unibax w starciu z Polonią Bydgoszcz?

- W najsilniejszym. I tak to należy rozumieć. Będą wszyscy zawodnicy z Darcy Wardem, Ryanem Sullivanem i Chrisem Holderem na czele. Chyba, że zdarzy się coś nieprzewidzianego - wtedy ktoś nie pojedzie. Wielu żużlowców czeka jeszcze na części do swoich motocykli. Jeśli ich transport nie będzie opóźniony, w sobotę pojadą wszyscy.

Ile punktów w meczu będzie zdobywał Karol Ząbik?
Więcej o: