Sport.pl

Stal na Unibax: po łosiu i sabotażu parkingowym

Przed niedzielnym meczem na Motoarenie w ekipie gorzowskiej Caelum Stali nie brakuje problemów. W Toruniu w parze znów są wystawieni Nicki Pedersen i Artur Mroczka, których scysja w trakcie ostatniego spotkania była wielkim zaskoczeniem.
Trener gorzowian Czesław Czernicki liczy na to, że Stal zmieni w Toruniu swoje wyniki z meczów wyjazdowych - w tym sezonie na obcych torach przegrywa z teoretycznie słabszymi od siebie zespołami.

- Ruszając się z domu jeździmy strasznie nierówno. Patrząc na terminarz rewanżów, musimy to poprawić. Jeśli czwórka liderów, która daje nam tak piękne rzeczy w domu, o 20 proc. podniesie swoje średnie wyjazdowe, nie będzie źle. Liczę się z arcytrudnym zadaniem. Po nagłej rewolucji z tłumikami gospodarz dostał w ręce bardzo duży handicap - podkreśla doświadczony trener gorzowian.

Na czym miałaby polegać przewaga drużyny walczącej na swoim torze? - Goście od razu muszą szczęśliwie trafić z przełożeniami, bo teraz w trakcie zawodów na jakiekolwiek gruntowne regulacje praktycznie nie ma już większych szans - mówi szkoleniowiec Caelum / Stali.

Czernicki nie obawia się o formę Nicki Pedersena, który podróżując w tym tygodniu samochodem miał wypadek samochodowy - wpadł w łosia. - Takie sytuacje losowe to nie pierwszyzna. Niedawno wracaliśmy z turnieju młodzieżowego i koło Strzelec Krajeńskich pod samochód też wpadł jeleń. Całe szczęście, że z tego, co się stało w Szwecji Nicki wyszedł bez szwanku. Już w czwartek ścigał się w Danii, a w niedzielę zamelduje się w Toruniu.

W składzie nie będzie natomiast Hansa Andersena, który ciągle nie wrócił do zdrowia na tyle, by znów ścigać się na żużlu.

Nie ma za to wątpliwości w sprawie startu Pedersena. Duński as zespołu z Gorzowa był główną postacią zamieszania w pierwszym meczu z Unibaksem. Po tym, jak zajechał drogę koledze klubowemu - pozyskanemu z GTŻ Grudziądz Arturowi Mroczce - ten w parkingu był wściekły: podbiegł do Pedersena, pukał się w głowę, miał wielkie pretensje o to, jak niechętny do współpracy na torze jest lider gorzowian. Sam Pedersen bagatelizował wszystko mówiąc, iż Mroczka "to młody chłopak i musi się jeszcze wiele uczyć". Czernicki: - Z problemami w rodzinie nie wychodzi się do tłumu na rynek, a załatwia się je we własnym gronie. Zachowanie Artura w trakcie ostatniego meczu z Unibaksem było niedopuszczalne. Zawodnik poniesie karę zgodnie z tym, co ma wpisane w kontrakcie. Ten chłopak ma zadatki na dobrego żużlowca, ale to co może przechodziło w I-ligowym Grudziądzu, w ekstralidze - w obliczu dziennikarzy i kamer - nie może mieć racji bytu. Ustalenia taktyczne były jasne: uciekaj Artur ze startu i nie oglądaj się na Pedersena. On sobie poradzi. W najbliższym możliwym terminie mam zamiar również z nimi porozmawiać. Taki parkingowy sabotaż już nigdy nie może mieć miejsca, bo rywal tylko czeka, aby potknęła się nam noga.

Więcej o: