Jak było w sezonie zasadniczym? SIDEn niczym Rocky

W sezonie zasadniczym torunianie wygrali z głównym rywalem - AZS Kutno - po meczu, który prezesa klubu doprowadził niemal do łez, a zawodników do wycieńczenia. Ale kiedy spotkanie się skończyło, nagle wróciła im energia
Kiedy z głośników w hali przy ul. Grunwaldzkiej w trakcie spotkania zabrzmiał charakterystyczny motyw muzyczny z filmu "Rocky", idealnie pasował do tego, jak układał się pojedynek dwóch pretendentów do awansu. Był niczym pojedynek bokserski, w którym rywale na zmianę już byli "na deskach", ale wstawali i zadawali kolejne ciosy. Ostatni należał do torunian.

- Uważajcie! W hali może być głośno, więc ważna jest komunikacja - krzyczał do swoich graczy tuż przed meczem ich trener Grzegorz Sowiński. Miał rację - to był problem. Takich tłumów w hali w Toruniu nie było od dawna. Wierząca w awans grupa fanów z Kutna zajęła jeden z sektorów.

Na pozostałych tłoczyli się torunianie - niektórzy weszli do hali już po rozpoczęciu spotkania, bo kolejka po bilety była ogromna. Tym razem brakowało dla nich nie tylko miejsc siedzących, ale wolnej przestrzeni na schodach, którą też zajęli fani.

Obejrzeli mecz wyjątkowy - nie było w nim zagrań finezyjnych i akcji niczym z Meczu Gwiazd. Była za to walka tak wyczerpująca, że koszykarze wyglądający na okazy zdrowia nie byli w stanie kończyć akcji prostym dwutaktem. Nie pozwalało im już na to zmęczenie.

Dla SIDEn/Polskiego Cukru był to mecz o pierwsze miejsce w tabeli sezonu zasadniczego. Zwycięstwo nad AZS daje torunianom realne szanse na wygraną w tej części I ligi. Gracze AZS - wśród nich legenda ekstraklasy Mariusz Bacik i kilku koszykarzy z doświadczeniem z tej klasy rozgrywek - prowadzeni przez byłego trenera reprezentacji Polski Andrzeja Kowalczyka grali pomysłowo i konsekwentnie. I to dało im prowadzenie, które utrzymywali do trzeciej kwarty. Zryw torunian zmienił wynik meczu, ale na ponad minutę przed końcem spotkania po dwóch rzutach z dystansu AZS wpadł w euforię - prowadził różnicą dwóch punktów.

Torunianie nie wyglądali wtedy na zespół, który jeszcze może wygrać. Doskonały w niedzielę Dawid Przybyszewski (16 pkt, 5/10 za 2, 1/1 za 3, 14 zbiórek, 3 asysty) dominował pod koszami, rzucał się na parkiet za piłką, ale oddychał z trudem. Przemysław Lewandowski - również. Kamil Michalski popełniał proste błędy wynikające z wyczerpania. Gracze pierwszej piątki byli rzadko zmieniani przez rezerwowych. - To moja decyzja. Tak się gra np. w play-off: wąskim składem. Jeśli któryś z rezerwowych pokaże się dobrze w pierwszej połowie, dostaje szansę w drugiej. Tak było z Damianem Janiakiem - mówił po meczu Sowiński.

O wygranej torunian zadecydowały akcje Lewandowskiego. Najpierw trafił dwa razy z linii rzutów wolnych. Kiedy był remis, a torunianie byli przy piłce, dość niespodziewanie rzucił z dystansu. Kiedy trafił, sektor fanów AZS się uciszył, a hala przy ul. Grunwaldzkiej wybuchła takim okrzykiem radości, jakby ta akcja właśnie przesądziła o awansie. Sam Lewandowski zaczął na parkiecie krótki bieg radości, podczas którego machał, jakby nagle przybyło mu energii.

Torunianie zwyciężyli, bo - dzięki Przybyszewskiemu, Lewandowskiemu (12 zbiórek) i Arkadiuszowi Kobusowi (8) - zdominowali walkę pod tablicami. Rywale stracili pod tym względem swój największy atut. Sprytna gra gospodarzy spowodowała, że wyskakujący metr wyżej od wszystkich Aleksander Perka - lider AZS - w pierwszej połowie zagrał jedynie 3 minuty. Szybko wyczerpał limit fauli, co później skrzętnie wykorzystywali torunianie.

Dzięki zwycięstwu SIDEn/Polski Cukier jest samodzielnym liderem w II lidze. - Kiedy zaczynaliśmy pracę w III lidze, mówiłem, że chciałbym widzieć w Toruniu zawodowych graczy, publiczność i dzieci grające w koszykówkę w przerwie. Dziś wszystko to było - mówił po meczu wyraźnie wzruszony szef klubu Piotr Barański.

Wynik meczu

SIDEn/Polski Cukier - AZS 60:56

Kwarty: 16:21, 13:9, 12:9, 19:17

SIDEn: Przybyszewski 16 (1), Lewandowski 16 (1), Michalski 9 (1), Kobus 8, Lipiński 4 oraz Janiak 4, Wójcik 3 (1), Tracz 0, Beciński 0, Tlałka 0

AZS (najwięcej): Pustelnik 13 (3), Marciniak 10, Małecki 9, Perka 8 (1), Bacik 7