Sport.pl

Hokeiści już o krok od powrotu do elity

Choć zawodnicy toruńskiej Nesty za awans do Polskiej Ligi Hokejowej nie dostaną premii nie zmieniają swojego nastawienia przed decydującą rywalizacją o przyszłość tej dyscypliny w mieście. Jeśli dziś wygrają z GKS Katowice, będą o krok od powrotu do elity.
Rywalizacja o awans toczy się do dwóch wygranych. Pierwszy mecz dziś w Toruniu, drugi w niedzielę w Katowicach.

Jeżeli te dwa pojedynki nie wyłonią zwycięzcy, trzecie spotkanie zostanie rozegrane we wtorek. Kolejny raz gospodarzem meczu będą torunianie - to efekt zajęcia przez nich pierwszego miejsca po sezonie zasadniczym.

Nesta jest zdecydowanym faworytem rywalizacji o awans, ale w Katowicach entuzjazm przed finałem ligi jest spory. - Też chcemy awansować! Gdyby było inaczej, wolelibyśmy dać pieniądze na szkolenie dzieci niż utrzymywanie zespołu seniorów w I lidze - mówi Dariusz Domogała, dyrektor klubu z Katowic.

Zwycięzca bezpośrednio awansuje do ekstraklasy, przegrany nadal będzie miał na to szansę. Zmierzy się w barażu z dziewiątą drużyną PLK, KTH Krynica. Tu jednak szanse na awans są mniejsze, bo rywalizacja toczyć się będzie do czterech wygranych.

Katowiczanie, prowadzeni przez byłego znakomitego zawodnika Jacka Płachtę, to nieprzewidywalny rywal. Ale teoretycznie łatwiejszy niż wcześniejszy przeciwnik Nesty. Torunianie obawiali się przede wszystkim rywalizacji półfinałowej, w której przeciwnikiem Nesty był Orlik Opole. Nesta pokonała go w dwumeczu zaskakująco łatwo. Nie wiadomo, czy w składzie torunian znajdzie się dziś Łotysz Anrejs Ławrenows, który w półfinale został uderzony przypadkowo krążkiem w twarz. Lekarze nie mieli wątpliwości - jego nos jest złamany. Teoretycznie to przekreśla szanse na występ w finale, ale Łotysz za wszelką cenę chce grać twierdząc, że nieraz występował z na lodzie z urazami.

- To dla nas najważniejsze spotkania w sezonie. Można być pewnym jednego: nikt nie odstawi kija. Wiemy o co walczymy, awans jest bardzo blisko - mówi Walicki.

Ze względu na mniejsze przychody klubu, właściciele toruńskiej spółki - magistrat i sponsorzy - zadecydowali, że zawodnicy nie otrzymają w razie awansu premii finansowych.