Czytelnik: - Wolicie silny Unibax czy słaby Apator?

W interesach nie ma sentymentów. Nie wierzę w to, że jakikolwiek biznesmen postanowi - ot tak, z pasji lub dobroci serca - wspomóc toruńskich żużlowców milionami nie dostając w zamian miejsca w nazwie - w dyskusji o nazwie klubu* pisze czytelnik ?Gazety?, internauta o nicku Jazon
Inicjatywę grupy kibiców zmierzająca do powrotu do tradycyjnej nazwy "Apator" obserwuję z dużym zniesmaczeniem.

Odnoszę wrażenie, że inicjatorzy w dążeniu do zaspokojenia swoich kierowanych "tradycją" pragnień zapomnieli o kilku podstawowych sprawach. Po pierwsze: nazwa "Apator" i tak funkcjonuje w świadomości kibiców - nie tylko toruńskich. Mało kto mówiąc o toruńskich "Aniołach" używa nazwy sponsora. Nikt również nie krzyczy na stadionie "Unibax".

Powstaje zatem pytanie czego Net Fansom (stowarzyszenie, które stara się o powrót do starej nazwy toruńskiego klubu - red.) potrzeba do szczęścia.

Czy tego, by nazwa "Apator" pojawiła się w telewizji czy relacjach prasowych? Jeżeli tak, trąci to pewną próżnością, a dodatkowo stawia pod znakiem zapytania celowość jakiegokolwiek poszukiwania sponsora tytularnego dla klubu (bez względu na to, czy będzie nim firma Unibax, czy ktokolwiek inny). Nie wierzę w to że jakikolwiek biznesmen postanowi - ot tak, z pasji, lub dobroci serca - wspomóc toruńskich żużlowców milionami nie dostając w zamian miejsca w nazwie. Prezes Stali Gorzów, Władysław Komarnicki, mimo swojej pasji do żużla, chce nazwy Caelum obok nazwy klubu. Sądzę, że w interesach nie ma sentymentów - sponsor chce na ogół promować nazwę firmy, a najlepszą drogą do tego jest właśnie obecność tej nazwy w relacjach telewizyjnych, radiowych i prasowych.

"Blokując" ją dla nazwy "Apator" (abstrahując od bezsensowności promowania nazwy firmy, która zespołu nie wspomaga) toruński klub pozbawia się jednego z najbardziej wymiernych źródeł przychodów.

Oczywiście nie miałoby to może takiego znaczenia, gdyby Toruń nie miał kłopotów z frekwencja na stadionie, a tłumy kibiców swoimi pieniędzmi pokrywałyby powstałą lukę w budżecie. Tyle, że po osłabnięciu "efektu Motoareny" frekwencja jest raczej przeciętna, i naiwnością byłoby sądzić, że zmiana nazwy wymiernie przyczyni się do jej zwiększenia (w końcu kibice i tak chodzą "na Apatora" - tę nazwę krzyczą i wypisują na transparentach).

Powoływanie się na przykład Zielonej Gory, która wróciła do tradycyjnej nazwy Falubaz, jest tu zupełnie nieuzasadnione - z racji tego, że po pierwsze stadion w Zielonej Górze jest wypełniony w znacznie większym stopniu niż Motoarena (zatem kibice płacą i wymagają), a dodatkowo na zielonogórski żużel bardzo duże pieniądze przeznacza miasto, które chce się w ten sposób promować.

Warto również pamiętać, że nie słychać było o żadnym potencjalnym sponsorze tytularnym dla klubu z Zielonej Góry, więc oddanie tego czego nikt nie chce odkupić wydaje się mieć ekonomiczne uzasadnienie.

Ostatnią kwestią, która dla mnie osobiście pozostaje nie do przyjęcia, jest potraktowanie obecnego sponsora toruńskiego żużla - firmy Unibax i jej właściciela, Romana Karkosika. Wyglada na to, że inicjatorzy akcji łatwo przyzwyczaili się do luksusu jaki dal im stały sponsor i z nudów próbują naprawiać coś, co nie jest zepsute lub czego wady tkwią gdzie indziej. Zakładając, że Karkosik nie miałby nic przeciwko "zrezygnowaniu" z nazwy Unibax na korzyść "Apatora", całą tę sprawę można było próbować załatwić grzecznie, dyplomatycznie i bez rozgłosu. Jakikolwiek zamysł przyświecał inicjatorom akcji stworzyli oni teraz wrażenie mobilizacji "przeciw" nazwie Unibax. Samo proponowanie komukolwiek, by nadal sponsorował klub równocześnie oddając sporą część tego co dostawał w zamian jest co najmniej nieeleganckie. Jednak robienie tego publicznie to po prostu żenujący sabotaż wobec klubu, który podobno chce się wspierać.

Ciekawi mnie jaka jest recepta inicjatorów akcji - w razie gdyby firma Unibax zrezygnowała ze sponsorowania "Aniołów" (zniechęcona przez nich, lub z innej przyczyny). Czy w ogóle wybiegają tak daleko w przyszłość?

Jeżeli toruński klub straci sponsora, poziom sportowy może zdecydowanie ucierpieć - jak zdaniem zwolenników nazwy "Apator" przełoży się to na frekwencję? Może (choć nie musi) się okazać, że zastanawiając się nad celowością tej akcji dokonujemy wyboru miedzy silnym Unibaxem, a słabym (lub przynajmniej słabszym) "Apatorem".

Sądzę że garstka Net Fansów byłaby z drugiej opcji zadowolona, jednak byliby również wtedy na Motoarenie dość samotni. Nawet jeżeli ich akcja ma dobry zamysł - choć de facto chodzi o promowanie czyimś kosztem nazwy, która promocji wśród kibiców nie potrzebuje - to sposób jej przeprowadzenia jest beznadziejny. Mam szczera nadzieje że umrze ona śmiercią naturalną. Tak jak wiele innych Facebook'owych działań pod wpływem chwili.



* Kibice chcą zmiany

Przed ponad tygodniem w "Gazecie" opisaliśmy inicjatywę kibiców toruńskiego żużla skupionych w stowarzyszeniu Net Fans. W społecznościowym serwisie internetowym Facebook proponują - jednocześnie namawiając innych kibiców do poparcia swojej inicjatywy - zmianę nazwy toruńskiego klubu: z "Unibax" na "Apator". Ich sugestie - na Facebooku ideę poparło już niemal tysiąc osób - zbiegają się z terminem obietnicy właściciela drużyny Romana Karkosika. Kiedy giełdowy potentat przejmował drużynę ligową, zadeklarował - zmieniając jej nazwę na Unibax - że będzie ją utrzymywał przez pięć lat. Ostatni sezon tego mecenatu skończy się wraz z zakończeniem tegorocznych rozgrywek ligowych. Nie deklarował, czy przedłuży współpracę.

Jak powinien nazywać się klub żużlowy?