Sport.pl

Takiego meczu jeszcze nie było. 25 rzutów wolnych jednej zawodniczki

Tak nerwowego meczu w historii toruńskiej koszykówki jeszcze nie było. Czy władze ligi zgodzą się ze stanowiskiem Energi, że spotkanie w Gdyni było serią błędów arbitrów?
To, jak dziwne było spotkanie Lotosu i Energi udowadnia liczba 25. Tyle rzutów wolnych wykonała w tym pojedynku rzucająca gdynianek Elina Babkina.

Trafiła aż 23, w sumie zaliczyła rekordowe 35 punktów, a jej występ - i niespotykana wcześniej seria rzutów wolnych - przejdzie do historii ligi. Cała drużyna znad morza w spotkaniu z Energą miała okazję do aż 49 takich prób. To wynik-ewenement.

Szczególnie ciekawie statystyki niedzielnego meczu wyglądają w kontekście całego sezonu.

W tych rozgrywkach jeszcze nigdy nie zdarzyło się, by jakikolwiek zespół wykonywał niemal 50 rzutów wolnych! Było kilka spotkań z 30 takimi próbami, co uważano dotychczas za wyjątkowe wydarzenie. Pod tym względem mecz w Gdyni i seria kar dla torunianek bije wszystkie rekordy.

Paradoksalnie drużyną, która najczęściej wykonuje rzuty wolne w tym sezonie jest Energa. Robi to średnio... 25 razy w meczu. To dwa razy mniej, niż liczba okazji Lotosu.

Podobnie było w poprzednich latach. W sezonie 2009-10 najwięcej rzutów wolnych wykonywał średnio AZS Gorzów (20). Wcześniej liderami specyficznej klasyfikacji były INEA AZS Poznań (22), AZS (20), Wisła Kraków (21), MTK Pabianice (20). Nigdy nie zdarzyło się, by jedna drużyna miała tak wiele szans na zdobycie punktów z rzutów wolnych jak klub z Gdyni.

Skąd tyle okazji dla Lotosu, by zdobywał punkty?

Pierwszy raz trener Energi Elmedin Omanić zirytował się w 12 min. Po jednej z decyzji arbitrów - spotkanie prowadzili Marek Maliszewski i Andrzej Zalewski - wszedł na parkiet i zaczął z nimi dyskusję o ich stanowisku. Próbowano go uspokoić - bez skutku. Interweniował nawet komisarz meczu Eugeniusz Torchała - także bez efektów. Skończyło się na ukaraniu Energi przewinieniem technicznym.

Kolejne posypały się w drugiej połowie. Sędziowie ukarali za dyskusję i kwestionowanie ich orzeczeń Monikę Krawiec.

Właśnie liderka torunianek grała tak znakomicie, że Energa zmniejszyła początkowe straty w meczu i z 20-punktowej przewagi Lotosu zmniejszyła ją do zaledwie 6. Na dwie minuty przed końcem było tylko 79:73 dla gospodyń.

Wtedy w hali Lotosu znów zrobiło się nerwowo. Omanić po kolejnych kontrowersyjnych decyzjach wpadł w furię. Przy skromnym prowadzeniu Lotosu kłócił się z sędziami, żywiołowo gestykulował, a torunianki jeszcze raz zostały ukarane przewinieniami technicznymi.

Nerwów nie brakowało również już po zakończeniu meczów. Kierownictwo toruńskiego zespołu złożyło protest na pracę arbitrów oraz komisarza zawodów. Do kuriozalnej sytuacji doszło w momencie zejścia z parkietu sędziów. Ponieważ musieli przejść obok ławki rezerwowych Energi, towarzyszyli im ochroniarze.

Omanić upust swojej irytacji mógł dać na konferencji prasowej. Zwykle bardzo chętnie oceniający pracę arbitrów szkoleniowiec tym razem odmówił komentarza. Stwierdził jedynie, że poniósł już w Polsce zbyt wiele kar finansowych związanych z krytykowaniem arbitrów.

W sumie mecz okazał się pasmem przewinień technicznych (oprócz Omanicia i Krawiec otrzymała je np. Natalia Małaszewska) oraz niesportowych przeciwko Enerdze.

Jak nerwowo było w ligowym pojedynku w Gdyni będzie można przekonać się dzięki retransmisji telewizyjnej w TVK Toruń. Stacja pokaże mecz Lotosu i Energi dziś o godz. 18.20 i 20.45



Wynik meczu

Lotos - Energa 95:80

Kwarty: 30:18, 15:16, 19:24, 31:22

Energa: Krawiec 23, Maksimović 13, Tłumak 11, Gladden 11, Bortelova 7 oraz Małaszewska 5, Gajda 4, Perostijska 4, Radunović 2, Radwan 0