Żużlowe Grand Prix w Toruniu imprezą roku. Zasłużenie?

Speedway Grand Prix - turniej, który Toruń zorganizował latem - w sobotę została wybrana imprezą roku podczas Gali Sportu Żużlowego. Słusznie - była znakomita. W tym roku wyzwanie będzie jednak większe.
Argumentacja związana z wyborem SGP dla Torunia może budzić kontrowersje: "Za umiejętne połączenie sukcesu polskich reprezentantów z nowoczesnym sposobem organizacji wykraczającym poza dotychczas przyjęte ramy turniejów GP".

Z drugą częścią się zgadzam. Jeden ze skandynawskich dziennikarzy w tracie turnieju mówił z niedowierzaniem, że to wręcz niemożliwe, by Toruń był na mapie GP debiutantem - turniej zorganizowano tak, jakby stał się w mieście już tradycją.

Pierwsza część argumentacji dość - moim zdaniem - kuriozalna. Toruń bowiem dostał - jak wynika z uzasadnienia - nagrodę m.in. za sukces polskich reprezentantów. Nie wiem, jaki miałby być wpływ organizatorów na kolejność na podium. Wynika z tego jednak, iż gdyby nie było na nim Tomasza Golloba, Jarosława Hampela i Rune Holty, SGP mogłoby już nie być żużlową imprezą roku 2010. A przecież toruński turniej na to zasługiwał. Wniosek z tego prosty: by w przyszłości liczyć na podobne przywileje, trzeba zadbać koniecznie o to, by najlepszy tercet znów stanowili Polacy.

Niezależnie od argumentacji i uzasadnień, Toruń będzie teraz w niełatwej sytuacji. Historia Grand Prix w mieście zaczęła się od tak wysokiego poziomu, że teraz trudno będzie go utrzymać przez kolejne lata.

Wie o tym doskonale Bydgoszcz. Jeszcze całkiem niedawno też otrzymywała wyróżnienia za organizację Grand Prix, wyjątkową atmosferę, wręcz szaleństwo na trybunach. Tylko, że żużlowa rywalizacja gwiazd w tym mieście traciła stopniowo swój blask. Turnieje stały się wręcz codziennością, ubiegłorocznej imprezie brakowało blasku, smaczku wyjątkowości. Pamiętam stojącą obok mnie grupę zmarzniętych kibiców, których w pewnym momencie przestała już pasjonować rywalizacja żużlowców. - Niech już jadą, szybciej skończą - komentował wtedy jeden z widzów.

Teraz Bydgoszcz w ogóle zrezygnowała licytacji o prawa do organizacji cyklu. Uznano, że nie warto.

W Toruniu Grand Prix ma jeszcze atmosferę wyjątkowości, nadzwyczajnego święta żużla. Ale nie łudzę się, że tak będzie zawsze.

Czas powalczyć o to, by SGP w Toruniu miało specjalny status - albo kończyło, albo rozpoczynało cały cykl walki o mistrzostwo świata.