Sport.pl

Za dwa lata żużel upadnie? Szef Unibaksu się boi

Możemy jeszcze bawić się w żużel przez dwa, trzy lata. A potem patrzeć jak ten sport upada - mówi o ewentualnej przyszłości dyscypliny, która na stadion w Toruniu przyciąga tysiące kibiców, prezes żużlowców Unibaksu.
Rozmowa z Wojciechem Stępniewskim.

Szefowie klubów Speedway Ekstraligi - w tym również Stępniewski - zadecydowali o zmianach regulaminowych w rozgrywkach, które będą obowiązywały od przyszłego roku. Będzie więcej drużyn - nie osiem, a dziesięć. Wprowadzone zostaną także limity: kluby będą mogły zatrudnić tylko jednego zawodnika z Grand Prix.



Filip Łazowy: Od 2012 roku w Ekstralidze dojdzie do prawdziwej rewolucji w regulaminie. Warto tak wiele zmieniać?

Wojciech Stępniewski: Zobaczymy. Jednak tak po prostu musiało się stać. Możemy się jeszcze bawić w żużel przez dwa trzy lata, a potem patrzeć jak ten sport upada. Z każdym rokiem wydatki rosną w zastraszającym tempie. Żużlowcy żądają coraz większych pieniędzy, a większość klubów licytuje się i przebija oferty przeciwników. Trzeba było powiedzieć stop.

Działacze wszystkich klubów byli zgodni w kwestiach regulaminowych?

- Byliśmy jednogłośni. W tej chwili cztery drużyny będą walczyły o medale, a reszta jest już znacznie słabsza. Poza tym głównym powodem takich decyzji była oszczędność. Nie możemy dalej tak funkcjonować, bo kluby będą bankrutowały. Dlatego też zapadły decyzje o szybkich zmianach.

10 drużyn w Ekstralidze od sezonu 2012 to dobry pomysł?

- Moim zdaniem - tak. Będzie więcej spotkań. I to spotkań wyrównanych, a nie "do jednej bramki". Liga stanie się bardziej atrakcyjna. Na pewno nie będzie brakowało emocji.

Za to jeden zawodnik z Grand Prix w drużynie to już zaskakujące rozwiązanie. Za rok być może Unibax będzie musiał zrezygnować z Chrisa Holdera lub Rune Holty. Prawdziwy kłopot będzie jeśli do cyklu awansuje Adrian Miedziński.

- Mamy sporo czasu, by dopasować się do tych rozwiązań. W końcu doprowadzimy do sytuacji, że to zawodnikom bardziej będzie zależało, by znaleźć miejsce w składzie. Do 10 miejsc będzie 15 chętnych. To obniży koszty zatrudnienia "gwiazd". A o to przecież nam wszystkim chodziło.

Zyskają za to średni zawodnicy. Pojawi się duży popyt na ich usługi.

- To prawda. Ale ich żądania finansowe nie będą aż takie wysokie. Powtarzam jeszcze raz: bez takich zmian, w żużel możemy się bawić maksymalnie trzy lata. Trzeba było w końcu coś zrobić, by obciąć koszty. Cztery lata temu budżet Unibaksu był o połowę mniejszy niż jest teraz. Tak to się wszystko zmieniło.