Sport.pl

Stoczniowiec o grze z toruńską Nestą: - Uczciwy pojedynek

Zawodnicy gdańskiego Stoczniowca odpowiadają na zarzuty firmy bukmacherskiej Tobet: - Nie obstawiliśmy swojej porażki w meczu Pucharu Polski z toruńską Nestą.
"Gazeta" opisała sprawę we wczorajszym wydaniu.

Ujawniliśmy, że internetowy serwis bukmacherski Tobet.com twierdzi, iż gracze o nazwiskach zawodników Stoczniowca rejestrowali się w jego systemie tuż przed listopadowym meczem Pucharu Polski z Nestą. Obstawiali - po bardzo wysokim kursie - zwycięstwo torunian. Nesta wygrała w Gdańsku aż 8:1 - ten wynik przyjęto jako sensację. W Trójmieście po meczu wrzało, a kibice zarzucali hokeistom brak zaangażowania.

Co na to gdańszczanie?

Bramkarz Stoczniowca Przemysław Odrobny: - Ciężko było o mobilizację. Już przed meczem powiedzieliśmy sobie, że potraktujemy go jak trening. Mamy bardzo wąską kadrę, nawet najlżejszy uraz to dla nas tragedia, więc każdy uważał i w razie czego odstawiał kij, aby uniknąć kontuzji. Toruń, który teraz nie ma okazji grać w zespołami w ekstraklasy przyjechał natomiast "nastrożony". Ponadto my za puchar nie mamy żadnych dodatkowych premii.

Być może więc niektórzy gdańscy hokeiści chcieli sobie w łatwy sposób dorobić? Na początku sezonu głośno było o zaległościach w wypłatach, doszło nawet do buntu zawodników, którzy odmówili wyjścia na lód - pytamy.

Odrobny: - Od trzech miesięcy pensje mamy wypłacane na czas, 10. idzie przelew na konto. Nie mieści mi się w głowie, żeby któryś z kolegów bawił się w obstawianie naszych meczów, a już naszej przegranej. W ogóle nie mamy chyba w drużynie żadnego hazardzisty.

W hokejowego "pokera" nie wierzy trener Stoczniowca Tadeusz Obłój. - Gdyby to była prawda, to byłby prawdziwy kryminał. Ale nawet zdania nie zamienię o tym z chłopakami, bo nie wierzę w to co mówi ten bukmacher. Mam młodą drużynę, która dopiero uczy się hokeja, ale cały czas ktoś próbuje nas zniszczyć. W internecie co rusz są jakieś anonimowe ataki, tacy ludzie do dla mnie szczury. Albo gorzej, są jak Bin Laden - denerwuje się Obłój.

Jak więc wytłumaczy tak wysoką porażkę swojej drużyny, poniesioną bez walki? - Musiałem wystawić trzeciego bramkarza, młodego Bartka Mazę. Przemek Odrobny wrócił po kadrze, po chorobie był Sylwester Soliński. Wpadło kilka głupich bramek, po dwóch tercjach było 0:3, a my mieliśmy do odrobienia trzybramkową stratę z pierwszego meczu [3:6] - tłumaczy Obłój.

Wynik wtorkowego ćwierćfinału Pucharu Polski

Nesta - GKS Tychy 5:10

Tercje: 1:5, 0:1, 4:4

Bramki dla torunian: Proszkiewicz (2), Połącarz, Porębski, Marmurowicz