W Neście zadowolenie, ale bez hurraoptymizmu

Zawodnicy Nesty w środę pokonali zespół grający w ekstraklasie. Torunianie po znakomitej grze rozbili w Pucharze Polski Stoczniowca Gdańsk aż 6:3. - Rzadko chwalę swoich graczy i teraz też nie wpadam w hurraoptymizm - mówi szkoleniowiec Nesty.
Rozmowa z Wiesławem Walickim

Filip Łazowy: Wiem, że jest pan bardzo powściągliwy w chwaleniu swoich podopiecznych. Ale za środowe zwycięstwo 6:3 nad Stoczniowcem Gdańsk zawodnicy usłyszeli ciepłe słowa z ust swojego szkoleniowca?

Wiesław Walicki: (śmiech). Rzadko chwalę swoich graczy i teraz też nie wpadam w jakiś hurraoptymizm. Ale pogratulowałem drużynie udanego występu i dużego zaangażowania w grę. Nie wiem dlaczego rywale tak słabo zagrali - to już nie mój problem. W pierwszej tercji prezentowaliśmy się bardzo nerwowo i Tomasz Witkowski kilka razy uratował nas przed stratą gola. Później po kontrataku Kamil Kalinowski zdobył bramkę i jakoś to wszystko ruszyło.

Jest sens wzmacniać drużynę, która świetnie radzi sobie w I lidze?

- Wiem, że ostatnio wiele się mówi o tym kto do nas przyjdzie. Ale powiem tak: oczywiście, że jest sens. Potrzeba nam jednego obrońcy i dwóch napastników. I to nie tylko z myślą o awansie. Chcemy, by w kolejnym sezonie nasz skład już był ustabilizowany. 60-70 procent zespołu powinni stanowić wychowankowie. To, że wygrywamy, nie oznacza, że wszystko jest super. Nie mamy rezerwowego bramkarza. Zarówno Miłosz Ciesielski i Michał Wąsik nie prezentują najwyższego poziomu. Tomasz Witkowski już narzeka na bóle kolan i pachwiny. On ciągle żyje w bramce, a ja się cieszę że go mamy. Jeśli chodzi o obronę, brakuje nam klasowych graczy. Jeśli chcemy grać w elicie, musimy tę formację wzmocnić.

Ucieszy się pan z pozyskania Tomasz Proszkiewicza? Wychowanek BTH Bydgoszcz rozwiązał kontrakt z GKS-em Tychy i wprost mówi, że wraca w rodzinne strony.

- Wiem o tym. Działacze już rozmawiają z nim i myślę, że w ciągu kilku dni wszystko będzie jasne. Szanse na podpisanie kontraktu są bardzo duże. Proszkiewicz to dobry zawodnik. Może już nie bardzo szybki, ale świetny technicznie. Trzeba się zastanowić z kim będzie grał w jednej piątce, kto będzie potrafił z nim grać i kto będzie chciał. To wcale nie jest taka prosta sprawa. Ale to już będzie moje zadanie, by odpowiednio ustawić skład. Powiem jeszcze, że marzę o powrocie Andrieja Ignatowicza. Cały czas jesteśmy z nim w kontakcie i będziemy go chcieli pozyskać jeśli tylko nadarzy się ku temu okazja.

Mecz ze Stoczniowcem pokazał, że zespół Nesty poradziłby sobie wśród najlepszych?

- Nie wiem. Zobaczymy w kolejnych spotkaniach jaka jest nasza wartość. Zmierzymy się z Orlikiem w Opolu i Polonią w Bytomiu. Jeśli tam sobie poradzimy, będę spokojniejszy. Czasem gramy słabsze mecze i taki zdarzył się w Warszawie, gdzie z Mazowszem wymęczyliśmy wygraną 1:0. Większość moich zawodników jest słabsza fizycznie i w meczu ze Stoczniowcem to było widoczne. O ile bracia Kamil i Michał Kalinowscy sobie poradzą, bo są sprytni i szybcy, większość drużyny już będzie miała ciężko.