Łotysze wrócą do Sokołów. Ale nie wszyscy

Hokeiści Sokołów po nieudanych barażach o PLH przygotowują się do rozgrywek w pierwszej lidze. Podopieczni Wiesława Walickiego zmagania zainaugurują 11 września, kiedy to podejmą na Tor-Torze UHKS Mazowsze.


Rozmowa z Bogdanem Rozwadowskim*

Filip Łazowy: Sokoły przegrały walkę w barażach o ekstraklasę. Jednak trzeba przyznać, że młodzi hokeiści pozostawili bardzo dobre wrażenie...

Bogdan Rozwadowski: Myślę, że tak. Co prawda staraliśmy się o wywalczenie awansu do PLH, ale trochę zabrakło. U siebie wygraliśmy oba spotkania. I to były naprawdę niezłe mecze. Zawodnicy udowodnili, że stać ich na dobrą grę. Szkoda trochę porażki w Opolu z Orlikiem. Gdybyśmy tam zwyciężyli, to ostatni pojedynek z MMKS Nowy Targ byłby meczem o awans do PLH. Utrata punktu spowodowała, że rywalizacja zakończyła się przedwcześnie. Ale tak jak pan powiedział, nie ma powodów do smutku.

Zespół najprawdopodobniej zagra w pierwszej lidze. Choć co chwilę słyszy się o kłopotach ekip z ekstraklasy. Istnieje nawet obawa, że ktoś się wycofa z rozgrywek..

- Wiem, na bieżąco śledzimy wszystkie informacje. Myślę, że wiele klubów w naszym kraju ma kłopoty finansowe. Na palcach jednej ręki można wyliczyć te, które sobie dobrze radzą. Ostatnio wiele mówiło się o wycofaniu Stoczniowca Gdańsk czy też Naprzodu Janów. Ci pierwsi zrezygnowali z wystawienia drugiej ekipy w pierwszej lidze i na pewno zagrają w PLH. W Janowie szykuje się pospolite ruszenie i tam też można spodziewać się polepszenia sytuacji. To nie jest tak, że my czekamy na potknięcie któregoś z klubów. Gramy w pierwszej lidze i walczymy o awans do PLH. Zespół na pewno stać na wykonanie tego planu.

Co dalej z hokeistami z Łotwy? Zostają, czy też odchodzą po nieudanych barażach?

- Regulamin jest taki, że w pierwszej lidze w każdej drużynie może występować jedynie dwóch zawodników zagranicznych. Możliwe, że przepisy zmienią się i ta liczba wzrośnie do trzech. Budujemy zespół od tyłu i dlatego zostanie z nami dwóch obrońców Tom Bluks i Edgars Adamowicz. Obaj wyjechali do swojego kraju, aby wziąć ze sobą przede wszystkim ciepłe ubrania. Kiedy przyjechali do Torunia, to było bardzo gorąco. Teraz jest znacznie chłodniej i brakuje im odpowiednich rzeczy. Z kolei nie będzie grał u nas Andres Ignatowicz. To napastnik, a my poszukujemy przede wszystkim zawodników defensywnych. Zwłaszcza, że kontuzjowany jest Miłosz Lodtke. Ignatowicz to znakomity zawodnik i bardzo by nam się przydał. Jednak najbardziej potrzebni nam są obrońcy. Szukamy także takich graczy w naszym kraju.

Rozmawiał Filip Łazowy

*Bogdan Rozwadowski jest prezesem hokeistów z Torunia



Komentarz

Młodzi hokeiści Sokołów w barażach okazali się słabsi od rywali z Nowego Targu i nie awansowali do PLH. I chyba dobrze się stało. Gra w ekstraklasie dla podopiecznych Wiesława Walickiego to w tej chwili za wysokie progi. Pokazał to m.in. mecz w Pucharze Polski z Zagłębiem Sosnowiec przegrany przez Sokoły 12:4. Najbliższy sezon hokeiści z Torunai spędzą zatem najprawdopodobniej w pierwszej lidze. Tam młodzi zawodnicy będą mogli ogrywać się z rywalami będącymi w ich zasięgu. Dzięki temu nabędą niezbędne doświadczenie, które później zaprocentuje. Oby już w ekstraklasie. Jest jeszcze jedna ważna sprawa. Zespół Sokołów tworzą w większości gracze z Torunia. W poprzednich latach działacze budowali drużynę w oparciu tzw. armii zaciężnej. Nie tylko w naszym klubie taka polityka się nie sprawdziła. W efekcie klub popadł w długi i spadł z PLH.

Dlatego wolę teraz oglądać mecze w pierwszej lidze, ale z udziałem hokeistów z Torunia. Mają oni duży kredyt zaufania u działaczy i kibiców. Za kilka lat nasz zespół znów może być jedną z czołowych ekip w PLH. Dlatego teraz nie ma co się smucić, że Sokoły zagrają na zapleczu ekstraklasy. Trzeba wspierać naszych hokeistów i bacznie obserwować czy czynią spodziewane postępy. Jednego można być pewnym. Młodzi torunianie będą grali dla siebie, dla kibiców i dla swojego miasta. Nie tak jak gracze z zewnątrz. Tacy rzadko oddadzą serce na lodzie.

Filip Łazowy