Koszykarki mają nową środkową. Tak dobrze nie było?

Nowe twarze w Energi: Mirna Mazić, Wera Perostijska i Mickaela Cocks

Nowe twarze w Energi: Mirna Mazić, Wera Perostijska i Mickaela Cocks (Fot. Wojciech Kardas / Agencja Gazeta)

Jeszcze nigdy w toruńska Energa nie miała zagranicznej zawodniczki, która byłaby kluczową postacią silnej reprezentacji. Aż do tego sezonu. Od czwartku pewne jest, że nową środkową zespołu będzie Jelena Maksimović.
- Ma warunki fizyczne jak Tyesha Fluker (środkowa Energi w ub. sezonie - red.) - wysoka, gruba dziewczyna. Wie, jak się ustawić, wykorzystać siłę - tak ocenił ją wczoraj trener torunianek Elmedin Omanić.

Maksimowić ma 28 lat, jest Serbką. Dzięki 193 cm wzrostu okazuje się często najlepszą podkoszową w meczach. Ostatni sezon spędził a w Żeljeznicarze Sarajewo - w Pucharze Europy miała średnio 19 punktów, 12 zbiórek i niemal 2 asysty. Przez prestiżowy serwis Eurobasket.com była uznana najlepszą zawodniczką, obrońcą i środkową ligi Bośni i Hercegowiny. Reprezentantka Serbii w tym sezonie w kwalifikacjach mistrzostw Europy gra przeciętnie 20 minut i ma w nich średnie 12 pkt. i 6 zb. na mecz. Do zespołu ma dołączyć 10 września.

W czwartek klub przedstawił inne koszykarki, które zadebiutują w Enerdze: rozgrywającą Mickaelę Cocks, skrzydłową Mirnę Mazić i środkową Werę Perotską. Omanić: - Na dziś skład jest zamknięty. Nasz największy problem to pozycja niskiej skrzydłowej. Myślałem, że "Szpila" (Emilia Tłumak, która ostatni sezon pauzowała ze względu na kontuzję i ciążę - red.) szybciej wróci, ale na to nie wygląda.

Mimo to skład Energi oceniany jest na mocniejszy niż w ub. sezonie. Jak możliwe, że klub zatrudnił uznane - ale i drogie - zawodniczki zagraniczne? Wczoraj i trener, i kierownictwo klubu - Maciej Krystek i Krystyna Bazińska - zgodnie oceniali, że to efekt prywatnych kontaktów Omanicia. Bazińska: - Elmedin buduje zespół jednoosobowo. Zarząd nie wtrąca się, a większość zawodniczek jest tu dzięki niemu. - Gdyby nie trener, to tych koszykarek by tu nie było. Dlaczego? Nie byłoby nas na nie stać - przyznał Krystek.